Gwiazda Betlejemska a tajemnica Bożego Narodzenia

Napisane przez Amon w Maj - 21 - 2018

Przez wiele wieków astronomowie zastanawiali się, czym była tajemnicza gwiazda, która według Ewangelii Świętego Mateusza pojawiła się w Betlejem po wschodniej stronie nieba, zaprowadziła trzech mędrców do stajenki, gdzie narodził się Jezus i pozostawała na niebie niczym drogowskaz. Istnieje wiele fascynujących teorii, które próbują wyjaśnić niezwykłe zjawisko.

Największy rozgłos zyskała teoria niemieckiego astronoma Jana Keplera, który uważał, że gwiazda to wynik koniunkcji (ustawienia w jednej linii) planet, Jowisza i Saturna w konstelacji Ryb. Zdaniem uczonego było to wydarzenie o znaczeniu tak astronomicznym, jak i astrologicznym.

Wielu teologów uważa, że Trzej Królowie – Mędrcy byli astrologami, którzy przewidzieli wielkie wydarzenie, zapowiadane przez osobliwe zjawiska niebieskie na Wschodzie. W astrologii Jowisz jest planetą królewską, natomiast Saturn i Ryby są symbolicznie związane z Izraelitami. Koniunkcja tych planet zapowiadałaby więc Izraelitom wydarzenie o doniosłym, królewskim znaczeniu.

W rozprawie The Star of Bethlehem Mystery, astronom z uniwersytetu w Sheffield, doktor David Hughes stwierdził na podstawie starożytnych, babilońskich i chińskich tekstów astronomicznych, że w VII w. p.n.e. Saturn i Jowisz trzy razy ustawiły się w jednej linii. Była to więc koniunkcja potrójna. Innymi słowy, niezwykle rzadkie zjawisko astronomiczne pojawiło się w tym samym roku, w którym według wielu znakomitych uczonych rzeczywiście przyszedł na świat Jezus. Pierwsza koniunkcja wydarzyła się 27 maja (i mogła zachęcić trzech mędrców do wyprawy z Persji na wschód), druga 15 września (obserwowali ją, kiedy dotarli do Damaszku), trzecia 1 grudnia (ona właśnie wskazała im drogę do Betlejem).

W grudniu 1995 r. astronom amerykański dr Michael Molnar wysunął inną teorię, łącząc wydarzenia astronomiczne w czasach narodzin Jezusa z symbolami astrologicznymi na monetach rzymskich. Zasugerował, że wydarzyło się wówczas podwójne zaćmienie (eklipsa) Jowisza przez Księżyc.

„Gwiazda Betlejemska” mogła być także supernową czyli eksplodującą gwiazdą. Astronom z uniwersytetu w Liverpool, doktor Richard Stephenson, stwierdził na podstawie starożytnych chińskich tekstów astronomicznych, że supernowa pojawiła się w odpowiedniej części nieba latem w V w. p.n.e. Wielu uczonych z tą datą wiąże narodziny Chrystusa. Supernowa pojawiła się także 23 lutego w IV w. p.n.e. Na tej podstawie amerykański matematyk A.J. Morehouse wysnuł przypuszczenie, że Gwiazda Betlejemska to wydarzenie astronomiczne, na które złożyły się trzy zjawiska – koniunkcje Jowisza i Saturna oraz dwie supernowe.

W Ewangelii według świętego Mateusza czytamy, że gwiazda poruszała się po niebie i zatrzymała nad miejscem, w którym narodziło się dzieciątko. Badacze jednak uważają, że jej ruch był tylko złudzeniem optycznym. Wyjaśnienie zgodne z tekstem Biblii zaproponował w 1991 r. profesor Colin Humphrey, materiałoznawca z Cambridge. Stwierdził, że Gwiazda Betlejemska była kometą, której pojawienie się zaobserwowano wiosną w V w. p.n.e. Odrzucił teorie koniunkcji Jowisza i Saturna, oświadczając, że nawet wówczas obie planety widziano jako niezależne od siebie.

W przeszłości liczni badacze utożsamiali Gwiazdę Betlejemską z Kometą Halleya, ale nie znaleziono dowodów na potwierdzenie tej teorii. Kometa była rzeczywiście najlepiej widoczna na tej długości geograficzne, na której leży Betlejem, ale pojawiła s na niebie w XI w. p.n.e., co najmniej cztery wieki za wcześnie.

Źródłem innej jeszcze teorii jest jeden z siedmiu obrazów, których autorem jd podobno święty Łukasz. Obraz przedstawiający Madonnę z Dzieciątkiem znajduje się w kościele Matki Bożej Nadziei na Górze Święte Tomasza w pobliżu indyjskiego miasta Madras. Widnieje na nim Gwiazda Betlejemska w kształcie uskrzydlonej elipsy. Z tyłu i z wnętrza gwiazdy wydobywają się promienie. Według najśmielszej ze wszystkich hipotez, którą stworzył w 1974 r. Robina Collyns, to statek kosmiczny. Odważna myśl zainspirowała irlandzkiego muzyka pop, Chrisa De Burgha do napisania kolędy o Jezusie z kosmosu – „A Spaceman Came Travelling”, ale nie jest to z pewnością muzyka dla uszu naukowców o ścisłych umysłach.

Źródło:www.paranormalium.pl

4 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat