Historia Całunu Turyńskiego: część główna

Napisane przez Amon w Maj - 31 - 2018

Całun Turyński do dziś jest zagadką dla naukowców z całego świata. Pomimo wielu niezależnych badań nie udało się zaprzeczyć jego autentyczności, mimo iż nie ma ona dla chrześcijaństwa oficjalnego związku z prawdziwością nauczania Chrystusa. Stworzono nawet naukę interdyscyplinarną poświęconą badaniom Całunu, zwaną syndologią.

Czym jest Całun Turyński? 
Jest to część ręcznie tkanego płótna z nici lnianej (z nieznaczną domieszką włókien bawełny indyjskiej) splotem „trzy na jeden”, wysokiego na 437 cm i szerokiego na 112,5-113 cm. Waży 2,5 kg, przetrwało przynajmniej dwa pożary, po których dokonano na nim licznych napraw (głównie polegających na wszyciu nowych kawałków płótna w miejsce nadpalonych brzegów). Płótno zawiera obraz dwustronnego odwzorowania postaci ludzkiej w negatywie, a na materiale widać liczne czerwone ślady.

Wedle osób wierzących w autentyczność Całunu, jest to płótno, w które owinięto ciało Jezusa Chrystusa, a obraz na tym płótnie miał powstać samoistnie (np. został „wypalony” podczas zmartwychwstania).

#1. Wczesne badania

Po wykonaniu zdjęć Całunu przez adwokata Secondo Pia w 1898 roku płótno wywołało ogólnoświatowe zainteresowanie. Jedno z ważniejszych badań zostało zlecone znanemu antyklerykałowi Yvesowi Delage. Po szczegółowych badaniach w 1902 roku powiedział: „…szczegóły anatomiczne postaci jak i ślady ran na płótnie są z punktu widzenia medycyny zbyt dokładne, by mogły być dziełem malarza”. W 1939 roku przeprowadzono pierwszą syndologiczną konferencję naukową w Turynie. Wystąpili w niej niezależnie od siebie profesorowie medycyny Ruggero Romanese i Giovanni Judica Corfiglia i stwierdzili, że:

  • na całunie znajduje się odbicie przedstawiające człowieka uśmierconego na skutek okrutnej męki,
  • wykluczyli możliwość wykonania wizerunku przez średniowiecznego malarza.

Z kolei francuski prof. Pierre Barbet udowodnił, iż płótno odzwierciedla wszelkie cechy anatomiczne i fizjologiczne umierającego człowieka, które nieznane były ludziom w minionych stuleciach. Ponadto ustalił, iż Jezus został przybity gwoździami do belki nadgarstkami, a nie dłońmi, wbrew obiegowej opinii.

#2. Przejdźmy do nowszego i najbardziej znanego badania – datacji za pomocą badania radiowęglowego z 1988 roku

Kardynał Anastasio Ballestrero zgodził się na wycięcie próbki o powierzchni 8 cm kwadratowych przez Giovanniego Riggi. Następnie podzielono ją na trzy fragmenty dostarczone zespołom badawczym z Zurychu, Oxfordu i Uniwersytetu Arizony w Tucson. Przed badaniem każda z ekip oczyściła na swój sposób próbki z zanieczyszczeń. Przy pomocy metody datowania opartego o radioizotop węgla C14 określono datę powstania całunu na lata 1260-1390 naszej ery. Żaden z zespołów nie kontaktował się z innym przed przedstawieniem wyników.

Główną wątpliwością dotyczącą tego badania jest pominięcie faktu, iż Całun był wielokrotnie dotykany przez jego stróżów i pielgrzymów oraz został narażony na dwa udokumentowane pożary, przez co ilość izotopu węgla mogła zostać zwiększona (z względnej ilości izotopu C14 wynoszącej ok. 78,5% do 90%), zwłaszcza na brzegach (najczęściej dotykane i najbardziej uszkodzone przez pożar), z których pobrano próbki.

Często też mówi się o złym oczyszczeniu próbek (miejscami 60% tkaniny tworzyły bakterie i grzyby), lecz mniej więcej w takim samym stopniu musiałby pomylić się każdy z zespołów badawczych, a jak wcześniej wspomniałem, każdy z nich „po swojemu” pozbył się zanieczyszczeń.

Krytycy badania z 1988 r. twierdzą, iż próbka pobrana przez Giovanniego Riggi zawierała wplecione podczas naprawy włókna z wieku XIII i XIV. Dr Orazio Petrosillo i kierowani przez niego eksperci ustalili w 2002 roku, iż tkanina Całunu Turyńskiego składa się w 40% z włókien z I wieku. W 2008 roku dwie prace – Benforda i Marino oraz Roberta Villarreala – również zakwestionowały badanie z 1988. Jednak ekipa dr. Johna Jacksona w tym samym roku odrzuciła możliwość badania przyszytej łaty, a nie autentycznego fragmentu całunu. Jednakże istnieje duże prawdopodobieństwo, iż nie zauważono wplecionych nici w oryginalny całun, zwracając uwagę jedynie na przyszyte łaty (do tego jeszcze wrócimy).

#3. Jednak w XXI wieku wykonano nowe badanie – datację na podstawie spektrometrii w podczerwieni, spektrografii ramanowskiej i analizy mechanicznej

Profesor chemii Giulio Fanti (który wcześniej wykonywał dla NASA analizy mechaniczne właściwości włókien używanych w kosmosie) przeprowadził badania w poczdamskim Instytucie Maxa Plancka. Uniwersytet Padewski przyznał mu w 2011 roku finansowanie badań nad Całunem. Zastosowano trzy różne metody datacji:

  • Spektrometrię w podczerwieni FTIR – wykazała, iż obiekt pochodzi z 300 roku p.n.e. (z odchyleniem do 400 lat)
  • Spektrografię ramanowską – wykazała, iż obiekt pochodzi z 200 roku p.n.e. (z odchyleniem do 500 lat)
  • analizę mechaniczną – wykazała, iż obiekt pochodzi z 400 roku naszej ery (z odchyleniem do 400 lat)

W swojej książce z 2013 roku Il mistero della Sindone. Le sorprendenti scoperte scientifiche sull’enigma del telo di Gesù” oraz czasopiśmie naukowym „Vibrational Spectroscopy” Giulio Fanti ogłosił wyniki badań. Arcybiskup Cesare Nosiglia podał w wątpliwość autentyczność próbek użytych w badaniu, lecz cały proces pozyskania próbek jest udokumentowany w korespondencji papierowej i elektronicznej, a nad wszystkim czuwała Fundacja 3M.

#4. Pyłki roślin

Szwajcarski biolog i kryminolog Max Frei-Sulzer badał w roku 1973 i 1978 Całun Turyński. Udało mu się zidentyfikować 58 różnych gatunków roślin, które zostały na całunie. 17 z nich pochodzi z Europy, 41 jest charakterystyczne dla flory Azji i Afryki. Jednakże istnieje tylko jeden obszar geograficzny, na którym można spotkać 38 z 41 wyżej wymienionych pyłków i jest to… Judea.

Badania te zostały potwierdzone przez izraelskiego botanika, który był uznawany za najlepszego na świecie znawcę flory palestyńskiej. Ponadto stwierdził, że część pyłków (np. czystka kreteńskiego parolistu krzaczastego) znajdujących się w całunie występuje wyłącznie na obszarze Judei i kwitną jedynie na wiosnę. Z kolei Amerykanin Alan Whanger stwierdził koncentrację pyłków krzewu ciernistego wokół głowy na całunie. Badania z 2015 roku potwierdzają poprzednie ustalenia.

Prof. dr hab. Grzegorz Karwasz (fizyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu) powiedział:Dlaczego nie może być to podróbka? W całunie znaleziono pyłki wielu roślin, m.in. z Europy Zachodniej, ponieważ był wystawiany we Francji i Włoszech, z Bliskiego Wschodu, gdzie był wystawiany przypuszczalnie w Mezopotamii, Edessie i Konstantynopolu, ale znaleziono też 46 pyłków roślin, które kwitną tylko w okolicach Jerozolimy i tylko wiosną. Nie było możliwe podrobienie tych dowodów. Nikt w średniowieczu nawet nie wpadłby na to”. 

#5. Technika tkacka

Niemiecka konserwator Mechthild Flury-Lemberg w 2002 roku wyraziła opinię, iż splot tkaniny jest identyczny ze splotem stosowanym w całunach pogrzebowych odnajdywanych w żydowskich grobach w Masadzie z 40 r. p.n.e. – 73 r. naszej ery.

W 2005 roku Raymond Rogers, szef zespołu badawczego z Los Alamos z 1978 r., zawarł w piśmie „Thermochimica Acta” wyniki badań wskazujące, iż do całunu podczas napraw wpleciono włókna upodobnione do reszty za pomocą barwnika z korzenia marzany barwierskiej. Jego badania wykazały też, że próbka przeznaczona do datowania w 1988 roku zawierała aż 37% waniliny, podczas gdy wanilina na głównej powierzchni całunu uległa całkowitemu rozpadowi (tak samo jak w przypadku starożytnych zwojów znad Morza Martwego). Na tej podstawie ocenił wiek najstarszych fragmentów płótna w przedziale 1000 r. p.n.e. – 700 r. naszej ery. Potwierdza to postulat Marino i Benforda mówiący, iż w 1988 roku nie datowano oryginalnego fragmentu płótna całunowego.

#6. Badanie techniki malarskiej

Amerykańska grupa badawcza STURP (Shroud of Turin Research Project) w 1978 przeprowadziła wszechstronne badania. W raporcie z 1981 roku napisali, iż nie znaleziono żadnych barwników i farb, zaś obraz ma trójwymiarowy charakter. Podkreślili też, iż nie są w stanie przedstawić spójnej z naukowego punktu widzenia hipotezy powstania całunu. Zmiany zaobserwowane we włóknach sugerują, że płótno poddawano licznym procesom fizycznym i chemicznym, takim jak utlenianie czy odwodnienie, które mogą być wywołane w warunkach laboratoryjnych za pomocą środków chemicznych lub ciepła, lecz nie tłumaczą całościowo powstania obrazu na całunie.

Walter McCrone zakwestionował badania w 1979 roku. Twierdził, iż na całunie znajdują się nieorganiczne barwniki, lecz Mark Anderson sprzeciwił się, mówiąc, iż były to ślady organiczne. Ponadto rzekomo znaleziona przez McCrone’a błękitna ultramaryna powinna zabarwić część całunu na niebiesko, lecz na nim nie ma takiego koloru. Zaś Heller stwierdził: „Z całego całunu nie zebrałoby się dość czerwonej ochry czy cynobru na jedną kroplę krwi, a cóż dopiero na całą krew widoczną na nim”. Warto dodać, iż cynober z czasem ciemnieje, a ślady krwi na całunie dalej są czerwone.

W grudniu 2011 roku włoscy naukowcy z ENEA po pięcioletnich badaniach stwierdzili, iż głębokość barwienia wynosi w przybliżeniu 200 nanometrów (odpowiada to grubości ściany komórkowej pojedynczego włókna materiału). Techniki sprzed XXI wieku nie pozwalają na barwienie na tak małą głębokość. Według ww. naukowców taki efekt można dziś osiągnąć tylko za pomocą lasera z zakresu ultrafioletowego o mocy 34 mld watów. Podczas badań stwierdzono brak obrazu pod plamami krwi, czyli ślady krwi zostały nałożone na płótno przed otrzymaniem obrazu. Marion i Courage skomentowali to mówiąc: „Nie ma żadnej wątpliwości, że ślady odciśnięć pochodzą z mniej lub bardziej bliskiego kontaktu tkaniny z autentycznymi krwawiącymi zwłokami człowieka zawiniętego w całun.

#7. Cechy obrazu odciśniętego

Badania obrazu odciśniętego wskazują na to, iż został utworzony w dużej mierze przez płyny ustrojowe. Na podstawie przeprowadzonych doświadczeń określono, że dla powstania takiego obrazu konieczny był czas kontaktu zwłok z tkaniną rzędu 30 godzin. Badacze zwracają szczególną uwagę na trudny do wyjaśnienia fakt braku na obrazie śladów odrywania.

#8. Cechy obrazu ciała

Obraz odciśnięty utworzony został przez miejscowe zaciemnienia lnu. W powiększeniu jest to widoczne jako ciemniejsze od naturalnego lnu niewielkie pałeczki widoczne na grzbietach włókien, z których złożona jest tkanina. Pałeczki te są prostopadłe do kierunku pasów tkaniny i tworzą formę drukową widoczną jako obraz ciała, a odległość między nimi wynosi ok. 0,55 mm. Widoczna w skali makroskopowej zmiana zabarwienia płótna jest związana z wielkością i zaczernieniem pałeczek (czyli w miejscach jasnych pałeczki są małe i jasne, a w miejscach ciemnych są duże i ciemne).

Badania wykazały, iż pałeczki te nie zostały naniesione na płótno (czyli np. nie są rodzajem barwnika użytego przez malarza), lecz w miejscach, w których są widoczne nastąpiło lokalne powierzchniowe utlenienie włókien na głębokości do 40 mikronów. Analiza fourierowska obrazu ciała wskazała, iż nie powstał on w wyniku pracy malarza (wykryto jedynie periodyczność związaną ze splotem tkaniny, nie stwierdzono natomiast jakiejkolwiek periodyczności związanej z kierunkiem ruchu pędzla).

W 2004 roku wspomniany wcześniej Giulio Fanti odnalazł po przeciwnej stronie płócien wizerunek niewidoczny ludzkim okiem. Prof. Zbigniew Treppaz Zakładu Antropologii Obrazu Uniwersytetu Gdańskiego skomentował to w ten sposób: „Giulio Fanti w 2004 r. odnalazł analogiczny do obrazu wizerunek po przeciwnej stronie płócien – o znacznie słabszej charakterystyce, dlatego go nie widzimy. Nie ma możliwości, żeby zastosowano tu działania manualne. Poza tym nawet dziś, chcąc odwzorować ciało na płótnie, posługując się techniką malarską, nie jesteśmy w stanie nie popełnić żadnej pomyłki anatomicznej. Patolodzy medyczni wskazują, że na Całunie widnieje obraz kogoś, kogo poddano egzekucji w taki sposób, jak opisują to Ewangelie”.

#9. Badania krwi

Lekarz Pierreluigi Baima Bollone w latach 1981-1982 zidentyfikował grupę krwi na całunie jako AB. Grupa ta występuje jedynie u 4% – 5% ludzkości, jednak wśród Żydów wynosi ona już 18%. Hipoteza mówiąca, iż stara krew nabiera cechy krwi AB została obalona. Alan Adler i John Heller potwierdzili badania i stwierdzili ślady bilirubiny (produkt rozpadu hemu hemoglobiny o barwie pomarańczowoczerwonej). Obecność krwi potwierdzili też Lejeune, Canale i Garza-Valdes. Obserwacje mikroskopowe pozwoliły dostrzec przypuszczalne czerwone krwinki. Zdjęcia fluorescencyjne ujawniły, iż wokół plam krwi znajduje się otoczka z surowicy.

Krew rozdzieliła się na gęstszą i rzadszą (efekt tworzenia się skrzepów). Badania zakrwawionych nitek całunu wykonane w 1978 roku wykazały:

  • wysoką zawartość żelaza (związanego w hemie) na zakrwawionych fragmentach, wykrytą przy testach fluorescencyjnych w promieniowaniu rentgenowskim,
  • cechy charakterystyczne dla widma krwi, widoczne w widmach promieniowania odbitego,
  • charakterystyczne dla krwi mikrospektrofotometryczne widma transmisyjne (światła przechodzącego przez próbkę),
  • charakterystyczną fluorescencję porfirynową, widoczną w ultrafiolecie (porfiryna jest pochodną hemoglobiny),
  • pozytywne testy hemochromagenowe,
  • pozytywne testy cyjanomethemoglobinowe,
  • obecność protein,
  • wykrycie ludzkiej albuminy w testach immunologicznych,
  • pozytywne wyniki testów proteazowych wskazujące, że proteiny rozpadły się na poszczególne aminokwasy.

#10. Monety

Dwaj włoscy naukowcy niezależnie od siebie dostrzegli wiosną 1979 roku ślady dwóch małych monet o średnicy 15 mm w oczodołach człowieka z Całunu. Niedługo po tym jezuita Francis L. Filas (profesor teologii z Chicago) zidentyfikował oba krążki – były to dwie monety z brązu, pochodzące z szesnastego roku panowania cesarza Tyberiusza, czyli z 29-30 r. n.e.

#11. Napis

W 1979 roku odkryto greckie i łacińskie litery w okolicach twarzy człowieka z Całunu. W 1997 roku zostały szczegółowo zbadane przez profesora Instytutu Optyki w Orsay – Andre Marion. Za pomocą analizy komputerowej rozpoznano napisy:

  • INNECEM („in necem ibis” – na śmierć)
  • NNAZAPE(N)NUS (Nazareńczyk)
  • IHSOY (Jezus)
  • IC (Iesus Chrestus)
  • IBE(R) (prawdopodobnie „Tyberiusz”)
  • PEZO („zaświadczam”)
  • (O)PSE KIA(THO) (zdjęty wczesnym wieczorem)

Mediewistka Barbara Frale doszła do wniosku, iż jest to odbicie aktu zgonu Jezusa. Najprawdopodobniej brzmiał następująco: „W 16. roku panowania Cesarza Tyberiusza Jezus Nazarejczyk zdjęty wczesnym wieczorem po tym, jak został skazany przez rzymskiego sędziego na śmierć, gdyż władze żydowskie uznały go winnym, zostaje odesłany w celu pogrzebania z zastrzeżeniem, że może zostać wydany rodzinie dopiero po upływie pełnego roku. Podpisano przez…”. Przy odpowiednich technikach rzeczywiście da się odczytać całe zdanie, jednak krytycy mówią, iż są to tylko nic niepotwierdzające słowa.

#12. Podobieństwa

Całun Turyński przedstawia w sposób dokładny biblijny opis ran Chrystusa. Rany, które znajdują się na większości ciała są charakterystyczne do tych zadawanych przez flagrum romanum – bicz, którym wedle Ewangelii i świadectw z tamtego okresu biczowano Jezusa oraz innych skazanych na karę chłosty.

W średniowieczu panowało powszechne przekonanie, iż Jezusa przybito gwoździami wbitymi do krzyża przez dłonie, jednak na całunie widoczne są ślady na nadgarstkach, co jest zgodne z historią i prawami fizyki, ponieważ przebite dłonie nie byłyby w stanie utrzymać ciężaru ciała. Błąd ten jest często powtarzany nawet w dzisiejszych czasach.

Również zgodny jest ślad po przebiciu włócznią (według Biblii przez setnika Longina), gdyż rana znajduje się na prawym boku. Żołnierze trzymali w lewej dłoni tarczę, więc włócznią przebijali się do serca przeciwnika przez prawy, nieosłonięty bok.

W latach 1192-1195 powstał Manuskrypt Praya, który zawiera miniaturę – przedstawia ona zmarłego Chrystusa, u którego widać tylko cztery palce u każdej dłoni (kciuki są cofnięte do jej wnętrza). Również płótno na ilustracji posiada nietypowy splot jodełkowy i ma wzór powtarzających się otworów w kształcie litery L. Wszystko to zgadza się z wizerunkiem z Całunu Turyńskiego. Jedyną różnicą są miejsca ran po gwoździach – na Całunie Turyńskim gołym okiem widać ranę jedynie na prawym nadgarstku, a na miniaturze z Kodeksu Praya rany znajdują się na prawym nadgarstku i lewej dłoni. Wszystko to wspiera teorie o powstaniu całunu przed XIII-XIV wiekiem i zainspirowaniu się nim w Konstantynopolu przez twórcę Manuskryptu Praya, który (jak inni ludzie w jego czasie) w zły sposób wyobrażał sobie ukrzyżowanie Jezusa.

Jednak najbardziej zastanawiającą rzeczą jest podobieństwo Całunu Turyńskiego do Całunu z Manoppello (tkanina zawierająca wizerunek twarzy żyjącego człowieka, uważana za chustę nałożoną na twarz Jezusa – kiedyś napiszę o niej osobny artykuł) i Chusty z Oviedo (uważaną za chustę, która owijała twarz zmarłego Jezusa). Wszystkie ślady krwi i rany idealnie się pokrywają, a efekt nałożenia na siebie wizerunku z Całunu Turyńskiego i Całunu z Manoppello przedstawiam poniżej:

#13. Nieudana kopia całunu

W 2009 roku chemik z Universita degli studi di Pavia prof. Luigi Garlaschelli podjął próbę stworzenia nowego Całunu Turyńskiego przy użyciu średniowiecznych technik. Media szybko ogłosiły jego sukces, jednak równie szybko pojawiły się skrajnie krytyczne głosy ze strony naukowców. Przykładowo, kopia Całunu nie odtwarzała światłocienia wizerunków na Całunie, brakowało wielu cech wykrywanych na Całunie pod mikroskopem (między innymi zabarwienia włókien na całym obwodzie). Na płótnie zostały ślady niebieskiej farby zmieszanej z kwasem siarkowym, a czerwone plamy musiały być naniesione w dalszej kolejności.

#14. Giotto di Bondone

W 2011 roku Luciano Buso, włoski malarz i ekspert w dziedzinie konserwacji dzieł sztuki, opublikował książkę, w której zawarł twierdzenie, iż autorem Całunu Turyńskiego jest Giotto di Bondone, średniowieczny malarz i architekt włoski. Jednakże zdecydowana większość naukowców odrzuciła tę możliwość, gdyż Giotto musiałby posiadać wiedzę większą od najlepszych historyków i badaczy w swoim czasie (a nic nie wskazuje na taką możliwość).

Ponadto jego sztuka przedstawiała Jezusa nie w sposób znany z ikon sprzed XIII wieku (czyli jak w kanonie greckim, w którym twarz Chrystusa z Całunu Turyńskiego i Całunu z Manoppello są podobne do twarzy z ikon), a na jego obrazach Jezus ma przebite dłonie, a nie nadgarstki, co świadczyło o jego niewiedzy. Również dziwne byłoby tworzenie tak skomplikowanego falsyfikatu relikwii w XIII wieku – wiele prostszych relikwii przyciągało tłumy pielgrzymów. Twórca (bądź twórcy) mogliby stworzyć o wiele bardziej przekonujące falsyfikaty dla ówczesnego społeczeństwa. Niezwykłość tego płótna została rzeczywiście doceniona dopiero w XX wieku, gdy do jego badań użyto technologii, której nikt nie przewidywał w średniowiecznej Europie. Również po co miałby tworzyć tak dokładny falsyfikat (z dokładnością do pół milimetra), skoro i tak nikt w tamtym czasie nie zauważyłby takiej szczegółowości. Pojawiała się również hipoteza, iż Całun Turyński jest dziełem Leonarda da Vinci, jednak została obalona, zwłaszcza znając fakt, iż urodził się dopiero w 1452 roku.

Co wy sądzicie o Całunie Turyńskim? Jest to mistyfikacja czy prawdziwa relikwia, która potwierdza zmartwychwstanie Jezusa?

Źródła: 1234567891011

5 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat