Iran: Przygotowanie „miejsca do bitwy”

Napisane przez Amon w Maj - 17 - 2019

Amerykanie eskalują zagrożenie z Iranem. Bolton, Pompeo i Trump grają agresywnie, a według licznych obserwatorów ich karty coraz mocniej potęgują poszukiwanie konfliktu a nie wymuszania ustępstw i uległości. Czy za tymi działaniami wdrażany jest (równolegle?) plan Bernarda Lewisa tj. bałkanizacji Bliskiego wschodu z Iranem w roli głównej przez Biały Dom? A jak tak to co wtedy? Sankcje są kijem, fakt, a budowana po cichu opozycja – wewnętrznej siły sprawczej zdemontowania władzy w Teheranie i mięsa wojennego?  Czy Trump na pewno wie, w jakim kierunku to wszystko aktualnie zmierza? Czy czasem USA nie popełnia błędu w swoich kalkulacjach jak wskazuje poniżej autor artykułu w swoich obliczeniach? Iran przygwożdżony bowiem sankcjami, świadomy zagrożeniom imperialnym USA, przygotowany do konfrontacji od dobrych kilku dekad, odporny na kolorowe rewolucje i infiltrację CIA nie tylko czeka by się bronić ale w kryzysowym momencie może ugryźć. Nie boi się tego, szczególnie gdy nie będzie miał wyjścia. Co wtedy? Szczególnie gdy ugryzie nie zmontowaną na czas wspomnianą opozycję (np. MEK) a żołnierza USA lub koalicjanta podchodzącego coraz bliżej granicy, sprowokowanego w odwecie? To co wtedy się pytam?

Bernard Lewis, brytyjsko-amerykański historyk Bliskiego Wschodu, był niezwykle wpływowy w Ameryce – jego idee polityczne przewyższały prezydentów, decydentów i ośrodki analityczne, i nadal to robią. Choć zmarł w zeszłym roku (2018), jego złowrogie poglądy wciąż kształtują myślenie Ameryki o Iranie. Na przykład Mike Pompeo napisał : „Poznałem go tylko raz, ale czytałem wiele z tego, co napisał. Dużą część mojego zrozumienia Bliskiego Wschodu zawdzięczam jego pracy… Był także człowiekiem, który wierzył, podobnie jak ja, że ​​Amerykanie muszą być bardziej pewni wielkości naszego kraju, a nie mniej ”.

Plan Bernarda Lewisa”, jak się okazało, był projektem mającym na celu zniszczenie wszystkich krajów regionu – od Bliskiego Wschodu po Indie – wzdłuż linii etnicznych, religijnych i językowych. Totalna, radykalna bałkanizacja (defragmentacja) regionu. Emerytowany oficer armii amerykańskiej Ralph Peters opracował mapę, jak będzie wyglądała bałkanizacja Bliskiego Wschodu. Ben Gurion również miał podobne ambicje strategiczne w stosunku do interesów Izraela.

Mapka z 2006 r. Ralph Peters

Wpływ Lewisa sięgnął jednak szczytu: prezydent Bush widział, jak Lewis przynosi artykuły na spotkanie w Gabinecie Owalnym wkrótce po 11 września, a zaledwie osiem dni po atakach na World Trade Center i Pentagon. Lewis podczas odprawy Richarda Perle dla Rady polityki Obronnej , siedząc obok swojego przyjaciela Ahmed Chalabi, lidera irackiego Kongresu Narodowego razem z sekretarzem obrony Donaldem Rumsfeldem wezwali do inwazji na Irak .

Lewis zaszczepił także szerszą ideę wstrząsającego świata muzułmańskiego, kipiącego nienawiścią wobec modernizującego i cnotliwego Zachodu. To on, a nie Samuel Huntington, wymyślił zwrot „zderzenie cywilizacji” – sugerując, że islam i Zachód będą uwikłani w egzystencjalną walkę o przetrwanie.

Poprzez ewangeliczny pryzmat dzisiejszych decydentów, takich jak Pompeo i Mike Pence, to mroczne prognozowanie przekształciło się z cywilizacyjnego „zderzenia” w ręcz kosmiczną walkę dobra i zła (szczególnie z Iranem jako źródło owego kosmicznego zła w dzisiejszym świecie).

To jest kluczowa kwestia: Zmiana reżimu w Iranie – pierwotne zagrożenie w kategoriach Lewisa – zawsze było jego wielką ideą. „Czy powinniśmy negocjować z ajatollahami z Iranu?” zapytał go kiedyś Henry Kissinger; „Na pewno nie!” padła bezkompromisowa odpowiedź Lewisa. Ogólna postawa , że Ameryka powinna przybyć do regionu została przedstawiona w skrócie dla Dicka Cheney: „Wierzę, że jedną z rzeczy, które musisz zrobić z Arabami, jest uderzenie ich między oczy wielkim kijem. Szanują władzę ”.

Lewis dodatkowo stwierdził : „Pytanie, które powinniśmy sobie zadać, brzmi: dlaczego nas się nie boją ani nie szanują?”.

Cóż, teraz, zainspirowany jego intelektualnym bohaterem (Lewisem) Pompeo, wraz z kolegą z PNAC Richarda Perle’a, Johnem Boltonem, wydają się być spragnieni, próbując zastosować, używając przepisu Lewisa tj.„uderzając Iran między oczy dużym (poprzez sankcje) kijem”.

Już w latach 60-tych Lewis opublikował książkę, w której omówiono potencjalne słabe punkty, a tym samym potencjalne wykorzystanie różnic religijnych, klasowych i etnicznych jako sposobu na zniszczenie państw Bliskiego Wschodu.

Seymour Hersh, pisząc w 2008 r., informował, że :

„Pod koniec ubiegłego roku [2007] Kongres zgodził się na prośbę prezydenta Busha o sfinansowanie poważnej eskalacji tajnych operacji przeciwko Iranowi, według obecnych i byłych źródeł wojskowych, wywiadowczych i kongresowych. Operacje te, do których prezydent sięgnął nawet czterystu milionów dolarów, zostały opisane w konkluzji prezydenckiej podpisanej przez Busha i mają na celu destabilizację religijnego przywództwa kraju. Tajne działania obejmują wsparcie mniejszościowych grup arabskich i baluchi Ahwazi oraz innych organizacji dysydenckich…

„Tajne operacje przeciwko Iranowi nie są nowe. Siły specjalne Stanów Zjednoczonych prowadzą operacje transgraniczne z południowego Iraku… od zeszłego roku. Jednak według obecnych i byłych urzędników skala i zakres operacji w Iranie, w które zaangażowane są CIA i Wspólne Dowództwo Operacji Specjalnych (JSOC), zostały znacznie rozszerzone. Wiele z tych działań nie zostało wyszczególnionych w nowym Znalezieniu, a niektórzy przywódcy Kongresu mieli poważne pytania dotyczące ich natury ”.

A takie operacje po prostu się rozszerzyły – jak potwierdziła obecna szefowa CIA, Gina Haspel, przenosi zasoby agencji, aby skoncentrować się na Rosji i Iranie . A Stany Zjednoczone wytrwale budują swoje bazy wojskowe w punktach, które przylegają do mniejszości etnicznych Iranu.

Rozmieszczenie amerykańskich baz wokół Iranu.

Czym jest więc „gra końcowa” ? Czy jest to szum wyborczy w USA przeznaczony głównie do konsumpcji krajowej? Czy to tylko po to, by powstrzymać i osłabić Iran? Czy ma zmusić Iran do wynegocjowania „lepszego” JCPOA, czy może wywołać zmianę reżimu?

Wygląda to tak: Pompeo odmówił odnowienia dwóch kluczowych zwolnień z sankcji USA (oprócz różnych zwolnień od ropy). Te dwie odmowy odstąpienia wyglądają bardzo jak prawdziwy „dymiący pistolet (katalizator do eskalacji) – wskazując na prawdziwy zamiar Pompeo i Boltona. Jedno wycofane zwolnienie dotyczy eksportu Iranu niskiej zawartości wzbogaconego uranu, a drugie dotyczy wywozu „ciężkiej wody” z reaktora Arak.

Chodzi o to, że w ramach JCPOA Iranowi nie zezwala się na gromadzenie substancji przekraczającej odpowiednio 300 litrów. W związku z tym Iran jest zmuszany przez porozumienie do wywozu potencjalnej nadwyżki, która może naruszać te ograniczenia. Pierwsze trafia do Rosji, a drugie jest przechowywane w Omanie.

Powiedzmy sobie jasno: Iran nie ma absolutnie żadnych korzyści nuklearnych z tego eksportu. Służą tylko interesom tych, którzy są sygnatariuszami JCPOA. Są to pozycje „sprzątania” JCPOA – tzn. służą tylko tym, którzy opowiadają się za nierozprzestrzenianiem materiałów związanych z atomem. Eksport jest przewidziany w porozumieniu i żądany od Iranu.

Jeśli ten wywóz stanowi dokładnie działanie porozumienia nuklearnego, to dlaczego Pompeo odmówiłby odnowienia zwolnień do takiego strukturalnego komponentu, jakim jest nieproliferacja? Nie mają one przecież znaczenia gospodarczego per s!

Jedyną odpowiedzią musi być to, że Pompeo i Bolton próbują tak wpłynąć na Iran by ten naruszał JCPOA: celowo próbują sprowokować niezgodność ze strony Iranu i skutecznie zmuszają Iran do proliferacji. Jeśli bowiem substancje te nie będą mogły zostać wywiezione, Iran będzie musiał je zgromadzić, z naruszeniem JCPOA (chyba że procedura sporu Rady Bezpieczeństwa ONZ zawarta w JCPOA, stanowi inaczej).

Popchnięcie Iranu do formalnego naruszenia umowy, otwiera dla Boltona wiele możliwości do dalszego sprowokowania Iranu, lub wymuszenia nowych ustępstw względem irańskich obiektów wzbogacania. Kto wie?

Jak więc mniejszości etniczne Iranu pasują do tego obrazu? (Większość ludności Iranu to Persowie, szacowana na od 51% do 65%. Największymi innymi grupami etnolingwistycznymi są: Azerbejdżanie (16–25%), Kurdowie (7–10%), Lurs (ok. 7 %), Mazandaranis i Gilakis (ok. 7%), Arabowie (2–3), Balochi (ok. 2%) i Turkmeni (ok. 2%)). Wymienione grupy są „materiałem”, który Stany Zjednoczone mają nadzieję zamienić w uzbrojonych secesjonistów i anty irańskich rebeliantów, w ramach programów CIA „szkol i pomagaj”.

Gdy w 2007 r. program taki został omówiony, w administracji USA wystąpił znaczny sprzeciw (w tym od sekretarza Gatesa i generała Fallona, ​​którzy odrzucili kwestionowaną zasadność takiego myślenia). Jak zauważył Seymour Hersh :

„Strategia wykorzystywania mniejszości etnicznych do podważania Iranu jest błędna, twierdzi Vali Nasr, który uczy polityki międzynarodowej na Uniwersytecie Tufts, a także jest starszym członkiem Rady Stosunków Zagranicznych. „Właśnie dlatego, że Liban, Irak i Pakistan mają problemy etniczne, nie oznacza to, że Iran cierpi z powodu tego samego problemu”, powiedział Nasr. „Iran to stary kraj – jak Francja i Niemcy – a jego obywatele są tak samo nacjonalistyczni”.

„Stany Zjednoczone przeceniają napięcia etniczne w Iranie.” Grupy mniejszościowe, do których dążą Stany Zjednoczone, są albo dobrze zintegrowane, albo małe i marginalne, bez większego wpływu na rząd lub wiele możliwości przedstawienia politycznego wyzwania, powiedział Nasr.

„[Jednak] zawsze możesz znaleźć grupy aktywistów, które pójdą i zabiją policjanta, ale praca z mniejszościami przyniesie odwrotny skutek i zrazi większość ludności”.

A jak pokazał prof. Salehi-Isfahani z Brookings , najbiedniejsze elementy irańskiego społeczeństwa zostały w pewnym stopniu zabezpieczone przed surowymi skutkami sankcji ekonomicznych (więcej niż klasa średnia), tak że można słusznie stwierdzić, że Iran może przetrwać oblężenie gospodarcze.

Irak i „Curveball” (kryptonim dla irackiego agenta niemieckiego wywiadu, który dostarczył fałszywych danych wywiadowczych na temat irackiej broni masowego rażenia); Iraccy wygnańcy, którzy zapewnili Amerykanów, że zostaną powitani w Bagdadzie jako „wyzwoliciele” z ich ścieżką usianą kwiatami i powstaniem; oraz „Zespół B” (jednostka wywiadowcza, utworzona przez ówczesnego wiceprezydenta Cheneya, aby zapewnić tworzenie „podobnie myślące” raporty wywiadowcze, które przeciwstawiały się raportom CIA, i w końcu poparły światopogląd Cheneya). Rezultatem odłączenia Ameryki od realiów Iraku była oczywiście katastrofa.

Znów jesteśmy tutaj z historią, która się powtarza: dawna „Zespół B” nie jest już jednostką wszczepioną w DOD, ale jest siecią byłych oficerów wywiadu, działających razem z rozgoryczonymi irańskimi wygnańcami, w szczególności też  MEK (czyli Organizacja Bojowników Ludowych Iranu) i zirytowaną społeczność uchodźców, a następnie „rozpalają” swoje odkrycia w Fundacji na rzecz think-tanku Obrony Demokracji , a następnie w Białym Domu ponawiają odcienie Chalabiego i Sagi ( wojny) w Iraku.

Jest to stara historia wywiadowcza: zacznij od głębokich uprzedzeń orientalistycznych i uprzedzonych opinii na temat natury „drugiego”; Przekonaj się, że żaden „nowoczesny” mężczyzna ani kobieta nie poparliby „ajatollahów”; I zgadnij co? Znajdujesz to, co chciałeś zobaczyć: że Iran znajduje się na krawędzi „immanentnego upadku”; że mniejszości są w stanie powstać przeciwko apodyktycznej elicie perskiej; i że amerykańska interwencja w celu usunięcia tego znienawidzonego „reżimu” zostanie przyjęta „z kwiatami i ryżem”.

To oczywiście nonsens. Ale zdolność do samookaleczenia wystarcza sama w sobie, by rozpocząć wojny.

Historia USA z oryginalnego „Drużyny B” służy jako ponure ostrzeżenie: Cheney nie lubił ani nie ufał temu, co mówiły formalne służby wywiadowcze. Założył „Alt-Intelligence Service” (zespół B) „podobnie myślących” analityków, którzy „znaleźli” to, co chciał zobaczyć o Iraku (i Rosji).

Trump, właśnie dzięki swojemu doświadczeniu z Deep State, nie ufa najwyższej grupie amerykańskich służb – a zatem wiadomo, że niewiele czyta z tego, co produkują. On także nie postrzega ich jako „podobnie myślących” dla ich globalistycznego spojrzenia na świat i ogólnie lekceważy ich opinie (preferując te z bardziej podobnie myślącym duchem czasu). Jest tu prawdziwa luka.

Choć prawdą jest, że Trump w ostatnich dniach przyznał, że Bolton chce go „wciągnąć w wojnę”, i wyraził zaniepokojenie, że, jak zauważa Washington Post, „Bolton zapakował go w kąt i wyszedł poza miejsce, w którym [Trump] jest wygodny ”, uprzedzenia Trumpa w sprawie Iranu są głębokie i są nieustannie karmione przez innych – w tym rodzinę – a nie tylko przez Boltona.

Przede wszystkim Trump działa w polityce zagranicznej jako nowojorski potentat w dziedzinie nieruchomości, dbając tylko o „transakcję” i jego wizerunek, bez żadnego zaangażowania emocjonalnego lub moralnego. Prawdopodobnie jest to również prawda w przypadku zaangażowania USA w Syrii i Afganistanie. Ale czy tak jest w przypadku Iranu? Czy Iran może być wyjątkiem – właśnie dlatego, że stoi na przeszkodzie „projektowi dziedzictwa” Trumpa – aktywacji „Wielkiego Izraela” (inaczej znanego jako „Deal of the Century”)?

Bolton mógł być lekko upomniany przez Trumpa, że ​​popełnił błąd w Wenezueli, ale być może Pompeo i Bolton naciskają na półotwarte drzwi, jeśli chodzi o Iran.

Artykuł: Iran: Preparing the ‘Battle Space’, autor Alastair Crooke z 13.05.2019 r. www.strategic-culture.org

Autor: Ripsonar
Źródło: www.ripsonar.wordpress.com
2 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat