Mars to planeta znajdująca się najbliżej Ziemi. W tym roku mija 50 lat od przesłania jej pierwszych zdjęć. Ta owiana jest gęstą mgłą tajemnic, spekulacji i teorii spiskowych. Cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem wśród badaczy i nadal nie odkryła wszystkich swoich kart. Albo NASA nie pozwala na ich odkrycie.

Na Marsie jest życie, ale Marsjanie są tam mordowani przez amerykański rząd. Przedstawiciele obcej cywilizacji zakłócają działanie naszych urządzeń, aby uniemożliwić nam poznanie planety. Zdjęcia z niej są fałszowane, w rzeczywistości jest tam zielono, a niebo jest niebieskie. W co jeszcze wierzą ludzie? Marsjańskich mitów jest mnóstwo, setki ludzi wierzą w spisek NASA.

Zaczniemy od mitu, który został obalony przez samą NASA. Mars swoją nazwę zawdzięcza rzymskiemu bogowi wojny – obserwowana z Ziemi swoją rdzawo-czerwoną barwą przypominała starożytnym wojenną pożogę. I rzeczywiście, powierzchnia Marsa jest pokryta tlenkiem żelaza – stąd charakterystyczny kolor. Ale okazuje się, że to zaledwie jej zewnętrzna skorupa. Łazik Curiosity zweryfikował rzeczywistość – gdy robot pozamiatał czerwony pył ze skały nazwanej Ekwir_1, „oczom” jego kamer ukazała się szara powierzchnia. Więc Mars jest czerwony czy szary? Ani taki, ani taki. Pokaźna liczba osób wierzy w coś zupełnie innego. Ale o tym później.

Kolejna bajka – Marsjanie utrudniają nam eksplorację

Planetą interesowały się ZSRR, Stany Zjednoczone, Japonia oraz Europejska Agencja Kosmiczna. Zdecydowana większość misji zakończyła się niepowodzeniem. Incydenty związane były z awariami podczas samego lotu czy nawet w pierwszych etapach misji. Mnóstwo przypadków niewyjaśnionej utraty łączności czy wszelkiej maści problemy techniczne spędzały sen z powiek naukowców. Największego pecha mieli Rosjanie. Wszystkie sondy wysłane przez nich zawiodły.

Szereg niepowodzeń Rosjan rozpoczęła pierwsza próba zbadania planety. W 196. roku udało im się wprowadzić sondę Mars 1 na trajektorię międzyplanetarną, jednak w odległości ponad stu miliardów kilometrów od Ziemi utracono łączność z satelitą. Przez trzy następne lata każda podejmowana przez ZSRR i USA próba wysłania sondy na Marsa kończyła się niepowodzeniem.

To być może wina Marsjańskiego Trójkątu Bermudzkiego? Do tej pory podjęto się czterdziestu prób wysłania sond w kierunku Marsa, jednak tylko kilkanaście z nich można nazwać zakończonych powodzeniem. Eksperci żartobliwie nazwali to Marsjańskim Trójkątem Bermudzki, ale fanatycy postanowili doszukać się drugiego dna i przekształcają ten żarcik na poważny problem.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat problemów z lotami na Marsa było dość dużo: NASA poniosła porażkę w 1990 roku, później to samo przydarzyło się Rosji, Japonii i Europejskiej Agencji Kosmicznej. Najprościej mówiąc, mimo licznych sukcesów, Czerwona Planeta wciąż sprawia wiele problemów. A to wszystko robota Marsjan, którzy usilnie starają się uniemożliwić Ziemianom dokładną eksplorację swojej planety.

To tylko jedna z naprawdę wielu teorii. Są ludzie, którzy wierzą, że zaawansowana technologia mieszkańców Marsa zakłóca urządzenia badawcze. Są też tacy, którzy uważają, że „zielone ludziki” od bardzo długiego czasu starają się uniemożliwić lub utrudnić pierwszy załogowy lot na Czerwoną Planetę. Fala spekulacji była na tyle silna, że NASA postanowiła zdementować te rewelacje – to nie Marsjanie utrudniają powodzenie misji, po prostu najwyraźniej jeszcze nasza technologia nie jest na tyle zaawansowana, aby mogła zagwarantować tu i teraz pomyślność wszystkich misji. Ale czy tłumaczenie NASA przypadkiem nie mija się z prawdą?

Szok! NASA kłamie

W sieci pojawił się dawno temu wiral, który przeklejany z forum na forum zdobył całkiem sporą rzeszę wyznawców. Otóż rzekomo były pracownik rządowy z USA pod karą śmierci odważył się ujawnić tajne dokumenty gromadzone na temat obcych. Raporty, które ujrzały światło dzienne podobno udowadniały istnienie innej cywilizacji i obnażały to, co amerykański rząd z robi z jej przedstawicielami. Ci, którzy wierzą w UFO i życie na Marsie, podchwycili szybko te doniesienia, a w sieci zawrzało:

– NASA już od ponad 20 lat atakuje obcych na Marsie, a także na księżycu Jowisza – Europie.
– obcy zostali zaatakowani kilkakrotnie przez flotę USA i przejęto ich bazy na Marsie
– niebo nad Czerwoną Planetą jest błękitne. NASA ukrywa ten fakt abyśmy nie pomyśleli, że warunki panujące na Marsie są znacznie bardziej sprzyjające życiu, niż może się nam to wydawać
– obcych znaleziono za pośrednictwem sondy Voyager wysłanej w latach siedemdziesiątych w poszukiwaniu życia we wszechświecie
– przez lata byliśmy oszukiwani przez USA, które ukrywa swoje barbarzyńskie krucjaty w kosmosie
– kręgi w zbożu to wołanie obcych o pomoc w nadziei, że istnieją jeszcze dobrzy ludzie na ziemi, zrozumieją ich przekaz i pomogą
– to my jesteśmy największymi i najbardziej złymi istotami w naszym układzie słonecznym, mordercami kosmosu
– wszystkie misje Apollo, które dla opinii publicznej były lotami na Księżyc, w celu eksploracji itd. były tak naprawdę wyprawami mordu na Europę – księżyc Jowisza

Ciężko uwierzyć w takie historie, są one bliższe scenariuszom filmów sci-fi niż prawdy, ale jedna rzecz jest jasna: nie mamy i pewnie nie będziemy mieć nigdy stuprocentowej pewności co tak naprawdę wyprawia NASA w swoich gabinetach. Popularną teorią jest ta, mówiąca o upublicznianiu „wygodnych”. zdjęć i zapewne jest bliska prawdy. A kiedy ją poznamy w całości? Tego rzecz jasna nie wiadomo.

Zdjęcia udowadniają życie na Marsie. A NASA dalej kłamie…

Odkąd ludzkość rozpoczęła eksplorację Czerwonej Planety, zarówno z jej orbity, jak i samej powierzchni, natychmiast zaczęły pojawiać się donosy o obserwacji dziwnych obiektów. 25 lipca 1976 roku stworzona przez NASA sonda Viking 1 przeleciała nad marsjańskim regionem nazywanym Cydonią. Zrobiła tam zdjęcia gigantycznej strukturze, która do złudzenia przypomina ludzką twarz. Amerykańska Agencja Kosmiczna, czyli NASA, tłumaczyła później, że zarys nosa, ust i oczu w marsjańskiej skale to tylko przypadkowa gra świateł i efekt iluzji optycznej. Oczywiście znaleźli się tacy, którzy sądzą inaczej – słynna twarz na marsie i piramidy naprawdę istnieją i są budowlami obecnej cywilizacji, która jest na niższym stopniu rozwoju technologicznego niż my. Sugerują oni, że na Marsie żyją i wznoszą swoje budowle gromady, które znajdują się gdzieś na poziomie rozwoju cywilizacyjnym Majów, Azteków czy innych starożytnych.

Jeszcze inni są przekonani, że to już pozostałość po istniejącej na Marsie cywilizacji. Twarz ma być fragmentem wielkiego pomnika wzniesionego przez inteligentną rasę, która swoim wyglądem miała przypominać ludzi lub byli nawet naszymi przodkami. Niektórzy przywołują monumentalne posągi w parku Rapa Nui na Wyspie Wielkanocnej jako dowód na słuszność swoich słów – takie budowle były wznoszone także w kosmosie.

NASA opublikowała w późniejszym czasie całą masę zdjęć, przedstawiających Cydonię, które miały rozwiać wszelkie wątpliwości –. twarz nie jest twarzą, tylko skalnym wzniesieniem. Szybko zarzucono Amerykańskiej Agencji Kosmicznej kłamstwa. Uważa się, że skoro NASA ma kontrolę nad wszystkimi fotografiami i danymi z kosmosu, może je dowolnie fałszować, a do opinii publicznej podaje tylko to, co chce.

NASA wydaje miliony dolarów tylko po to, żeby wysłać w kosmos robocika z probówką na piasek i aparatem?

– Należy się zastanowić, które z informacji zebranych przez Curiosity zostaną udostępnione wszystkim zainteresowanym, a które mogłyby zostać przez NASA zatajone. Druga wątpliwość dotyczy autentyczności oficjalnych zdjęć i danych – być może po kilkudziesięciu latach o dyskusyjnych fotografii z misji Apollo ktoś znowu wypatrzy podejrzane „podwójne cienie” na zdjęciach?” – zadaje pytanie serwis… koniec-swiata.org.

Pojawiają się pytania: czy my naprawdę wydajemy miliony dolarów tylko po to, żeby wysłać w kosmos robocika z probówką na piasek i aparatem, który robi tylko kilkadziesiąt zdjęć nadających się do użycia? Pojawia się też pytanie dotyczące jakości zdjęć.

– Dziwi mnie, że większość zdjęć jest słabej jakości. Dlaczego nie wyposażyli go w dobry aparat, tylko na podstawie zamazanych obrazków próbują odnajdywać znajome im kształty w skałach? –. pisze użytkownik jednego z forów pod pseudonimem Gabuy.

W temacie zdjęć na jeszcze inną rzecz zwraca Innemedium , które uważa, że zdjęcia z Marsa są kolorwane na sepię. W rzeczywistości krajobraz Czerwonej Planety w ogóle nie jest rudawy. Powołując się na różne źródła, internauci zwracają uwagę na elementy, które w rzeczywistości są białe (na przykład paski na amerykańskiej fladze), a na zdjęciach NASA nabierają koloru różowego. Dzięki temu coraz więcej osób twierdzi, że prawdziwe kolory tego globu są znacznie bardziej zbliżone do tych, jakie widzimy na Ziemi.

Czy właśnie tak wyglądają marsjańskie krajobrazy? (fot. YouTube / Золотой Путь Мидгард)

Mowa właśnie o zdjęciach takich, jak te powyżej, które obijają się o fora marsjańskich fanatyków, a ci węszą spisek na skalę światową. Takich przykładów jest mnóstwo i na dobrą sprawę nie wiadomo w jaki sposób powinno się je interpretować. W każdym razie ciężko uznać to za zbieg okoliczności.

Dlaczego zdjęcia miałyby być kolorowane przez NASA? Internauci twierdzą, że dlatego, aby ukryć obecność widocznej atmosfery bo – jak wiadomo – jeśli ona istnieje, na Marsie może znajdywać się o wiele więcej ciekawych rzeczy, o których nam się nie mówi. Na przykład właśnie rozwinięte życie.

Łazik Curiosity naprawiany przez… człowieka

Wykonane przez łazik Curiosity zdjęcie przedstawia cień robota i… wielu wierzy, że naprawiającego go człowieka z plecakiem i bez hełmu. Fakt, można w taki sposób to zdjęcie zinterpretować, ale sugerując się takimi domysłami łatwo wpaść w spiralę wielu pytań, na które odpowiedź powinna być jasna: niemożliwe. Jeśli fotografia przedstawia człowieka bez hełmu, to oznacza, że warunki panujące na Marsie sprzyjają rozwinięciu tam życia. No, chyba, że widzimy kosmitę. Albo człowieka przebywającego na Ziemi, na jakiejś amerykańskiej pustyni. Ale przecież na Marsie już widziano siedzącą na skale kobietę. Tylko ta – zdaniem NASA – jest po prostu skałą.

Łaziki wcale nie eksplorują powierzchni Marsa tylko pustynie zlokalizowane w USA!

Sprawa tego zdjęcia wiąże się z innymi teoriami spiskowymi. Istnieją bowiem przynajmniej dwie, które mogłyby wyjaśniać obecność kogoś, kto mógłby manipulować przy łaziku Curiosity. Pierwszą omówiliśmy powyżej, druga zakłada z kolei, że pojazd nadal jest na Ziemi i jeździ po którejś z amerykańskich pustyń. Mistyfikacja miałaby na celu utrzymanie finansowania dla projektów NASA.

Tylko czy satelity nie zarejestrowałyby szwędającego się po amerykańskich pustyniach robocika? Czy żaden z turystów przelatujących nad takim obszarem nie dostrzegłby łazików?

UFO na Marsie – niezbity dowód!

Pamiętacie sfotografowane na powierzchni Marsa UFO? Zdjęcie pochodzi z kamery MSSS (Malin Space Science Systems) zamontowanej na pokładzie orbitera Mars Global Surveyor. Naukowcy twierdzą natomiast, że na zdjęciu nie znajduje się nic niezwykłego, a obiekt przypominający UFO, to prawdopodobnie skała, która wyróżnia się na tle rzeźby terenu.

To tylko niektóre z rewelacji, które mają udowadniać kłamstwa NASA i amerykańskiego rządu. Czy warto w nie wierzyć? Zdecydowana większość z nich brzmi jak amatorskie powieści sci-fi marsjańskich fanatyków, prawda należy w stu procentach do Amerykańskiej Agencji Kosmicznej i tak pewnie pozostanie przez jeszcze bardzo długi czas. Chyba, że sami znajdziemy się na Marsie i będziemy mieli okazję przekonać się na własnej skórze.

Pierwszy człowiek na Marsie już niedługo

NASA zapowiedziała, że astronauci wylądują na Marsie po 203. roku. Trwa już faza testowa statku kosmicznego Orion, który ma być odpowiedzialny za to przedsięwzięcie. Początkowo zostanie on wyprowadzony niecałe 6 tysięcy kilometrów nad Ziemię, by ją okrążyć. Dzięki temu możliwe będzie sprawdzenie wszelkich niezbędnych elementów pokładowych. Lot testowy ma trwać około 4-5 godzin. Lot załogowy byłby ogromnym osiągnięciem ludzkości. Do tej pory astronautów wysyłano jedynie na Księżyc – Mars jest jednak zdecydowanie bardziej oddalony od Ziemi i nie przeprowadzano nigdy tak odległych lotów z człowiekiem na pokładzie.

Kolonizacja Czerwonej Planety

Jak bumerang powraca także temat kolonizacji Marsa. Prywatny holenderski biznesmen chciałby dokonać tego już wkrótce. Plan misji „Mars One”. zakłada wysłanie prywatnego satelity komunikacyjnego na orbitę Marsa w 2020 roku, a po kilku kolejnych etapach lądowanie tam czworga ludzi w 2027 roku. Po tym okresie kolejne grupy astronautów mają docierać na Marsa co dwa lata. Całe przedsięwzięcie ma być największym i najdłuższym reality show w dotychczasowej historii telewizji, trwającym od początku rekrutacji uczestników, poprzez siedmiomiesięczną podróż aż do lądowania na Marsie. Pierwszy etap rekrutacji uczestników zakończył się w 2013. Przez 10 lat będą oni przygotowywani do spędzenia reszty życia na Marsie. Specjaliści wróżą jednak pomysłowi porażkę i ostrzegają przed konsekwencjami niepowodzenia planu.

Źródło: www.tech.wp.pl

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat