Księga Henocha to opowieść o starożytnych astronautach?

Napisane przez Amon w Listopad - 24 - 2016

serveimage-2

Księga Rodzaju wspomina o tajemniczych „synach Boga”, którzy mieli spłodzić z ludzkimi kobietami pokolenie gigantów – nefilim. Pełną wersję tej historii zawiera apokryficzna Księga Henocha przedstawiająca synów Boga jako zbuntowanych aniołów, którzy ucywilizowali przedpotopowych ludzi. Dla zwolenników teorii o starożytnych astronautach ta opowieść jest niczym kronika z pobytu obcych kolonizatorów wśród prymitywnych Homo sapiens…

Istnieje fragment Księgi Rodzaju (Genesis), który od niepamiętnych czasów budzi więcej kontrowersji niż inne:

„A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. (…) Gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze mający sławę w dawnych czasach” – brzmi początek 6. rozdziału Genesis.

„Synowie Boga”? W uszach wielu brzmi to jak herezja. Jakim cudem wzmianka o nich znalazła się więc w księdze stanowiącej wstęp do Tory i Starego Testamentu? To pytanie od lat zadawali sobie zarówno uczeni w piśmie, jak i szeregowi wierni. Na przełomie lat 50. i 60. ub. wieku stało się ono również inspiracją dla prekursorów paleoastronautyki – dziedziny poszukującej śladów starożytnych astronautów – przybyszów z kosmosu, którzy mieli zasiać na Ziemi ziarno cywilizacji.

Tożsamość bene ha Elohim

Genesis jest bardzo oszczędna, jeśli idzie o informacje na temat synów Boga (hebr. bene ha Elohim). Z przytoczonego fragmentu wynika, że traktowano ich jak swego rodzaju nadludzi. Niestety, nawet bibliści są w tej kwestii skazani na domysły. Nahum M. Sarna – wybitny specjalista od Tory, uznawał, że opowieść o synach Boga musiała przez długo krążyć wśród Izraelitów w wersji ustnej i była na tyle popularna, że trafiła do Księgi Rodzaju. Potem jednak o niej zapomniano.

Pierwsi chrześcijanie uznawali synów Boga za „kastę” upadłych aniołów. Średniowieczni żydowscy uczeni podchodzili jednak do tego zagadnienia bardziej racjonalnie, uznając bene ha Elohim za śmiertelników – elitę pogańskiego świata przedpotopowego. W podobnym duchu ich zagadkę rozpatrują współcześni bibliści, według których byli to potomkowie Seta – trzeciego syna Adama i Ewy – wyjaśnia prof. o. Jacek Salij, posiłkując się cytatami ze św. Augustyna.

Twórców teorii o starożytnych astronautach: Matesta Agresta, Paula Misrakiego czy Zecharię Sitchina, takie wyjaśnienia nie przekonywały. Samemu będąc wyznania mojżeszowego, doszukiwali się oni w Starym Testamencie i tradycji żydowskiej śladów sugerujących, że Elohim i jego świta byli przedstawicielami obcej inteligencji, których Izraelici wzięli za niebian.

Odpowiedzi na wszystkie pytania związane z synami Boga okazała się zawierać apokryficzna Księga Henocha, relacjonująca szczegóły z pobytu wśród ludzi ojców nefilim – 200 synów Elohim, którzy w czasach patriarchy Jereda mieli „osiąść” na górze Hermon, rozpoczynając plan cywilizowania ludzkości. Dla zwolenników teorii o starożytnych astronautach opowieść ta jest niczym kronikarski zapis misji obcych kolonizatorów na trzeciej planecie od Słońca…

Człowiek, którego porwał Bóg

Henoch (Enoch) to postać wzmiankowana w Genesis równie fragmentarycznie, co synowie Boga. Wiadomo, że był on pradziadkiem Noego i jednym z biblijnych patriarchów znanych z dożywania sędziwego wieku. Henoch przeżył jednak „zaledwie” 365 lat, ale nie umarł w sposób naturalny, lecz „znikł, bo zabrał go Bóg”, z którym żył on w wielkiej przyjaźni.

Księga Henocha, cytowana jeszcze przez ojców Kościoła, wypadła z kanonu Biblii pod koniec starożytności, po czym przez wieki pozostawała zapomniana. Jej skąpe fragmenty w grece i łacinie zachowały się w dziełach różnych autorów, ale pełną wersję księgi europejscy uczeni odkryli dopiero w XVIII stuleciu w Etiopii, gdzie nadal stanowi ona część kanonu tamtejszego Kościoła Ortodoksyjnego (Księga Henocha istnieje także w języku starocerkiewnosłowiańskim, ale jest to nieco inny tekst).

Księga Henocha to dzieło niejednorodne, skompilowane z różnych tekstów w okresie od IV w. p.n.e. do I w. n.e. – twierdzą bibliści. Składa się ona z pięciu części, z których najbardziej interesująca jest pierwsza, zwana „Księgą Obserwatorów”. Henoch opisuje w niej to, co działo się z nim po wniebowstąpieniu, które odbyło się pośród huku i dymu (jakby po starcie statku latającego). Potem, dzięki archaniołom, patriarcha zapoznaje się z dziejami bene ha Elohim i ich potomków, którymi byli nieokrzesani nefilim.

„Obserwatorzy” albo „Czuwający”, o których mowa w tytule rozdziału to określenie aniołów – istot doskonalszych od człowieka, w tłumaczeniu greckim nazwanych egrēgoroi, a starocerkiewnosłowiańskim grigori.

Księga Henocha informuje, że za czasów patriarchy Jereda grupa 200 Czuwających „zstąpiła” na górę Hermon na pograniczu dzisiejszej Syrii i Libanu. Ich dowódcą był Semjaza (Semihaza). Oprócz niego apokryf wymienia imiona jego podwładnych – anielskich dziesiętników, do których należeli: Arthoph, Kokabel, Ramel, Danieal, Zequiel, Baraquiel, Hermoni, Ramtel i Stawel.

Przybysze, jak się okazało, mieli konkretny cel i „związawszy się wzajemnymi przysięgami” rozpoczęli proces cywilizowania przedpotopowej ludzkości, której przekazali podstawy nauk i rzemiosł:

„Azazel nauczył ludzi, jak kuć miecze i noże (…), Semjaza nauczył zaklinania i ogrodnictwa, Armaros – odczyniania uroków, Barachiel – astrologii, Kokabel – rozpoznawania konstelacji, Ezekiel – wiedzy o chmurach, Arakiel – wiedzy o znakach ziemskich, Szamsiel nauczał o znakach na Słońcu, a Sariel o księżycowych cyklach” – mówi fragment apokryfu.

Synowie Boga czuli się na Ziemi tak dobrze, że zaczęli brać sobie za żony ludzkie kobiety, ale krok ten, jak się okazało, przypieczętował upadek grupy Semjazy.

Aniołowie patrzą na nas?

Nefilim – ludzko-anielskie chimery, okazały się bardzo nieudaną krzyżówką genetyczną:

„Pożarli oni cały ludzki dorobek, a kiedy ludzie nie mogli ich więcej utrzymać, ci obrócili się przeciwko nim i ich pożarli. (…) Potem olbrzymi zjadali siebie nawzajem i pili własną krew” – wspomina Księga Henocha, wyjaśniając, że postępki zbuntowanych aniołów zwróciły uwagę ich braci w niebie, gdzie wkrótce zapadła decyzja o ukaraniu Semjazy i spółki za naruszenie porządku i przekazanie ludziom wiedzy, która miała być przed nimi strzeżona.

W tym celu na Ziemię zostali zesłani archaniołowie Gabriel, Michał, Raguel, Sarakiel i Uriel, którzy zaczęli walkę ze zbuntowanymi współbraćmi, schwytanymi i uwięzionymi w czeluściach (specjalną karę wymierzyli Azazelowi, którego dodatkowo przysypali kamieniami). Po ukaraniu grupy Semjazy i wzajemnym wymordowaniu się nefilim, Ziemia, skażona nieprawością, potrzebowała oczyszczenia, które dokonało się przez potop.

To oczywiście nie wszystko, gdyż apokryf wspomina też o wizytach Henocha w fantastycznych miejscach – krańcach nieba i ziemi, w ziejącej pustce oraz sąsiedztwie „siedmiu przeklętych gwiazd”, które złamały przykazania Pana.

Co jednak najciekawsze, księga informuje, że od czasu buntu aniołów, ludzkość znajduje się pod nieustannym nadzorem „prawych” archaniołów strzegących wyznaczonego przez Boga porządku.

Opowieść przekazana w Księdze Henocha jest tak wymowna, że, zdaniem zwolenników teorii o starożytnych astronautach, nie trzeba zbytnio popuszczać wodzy wyobraźni, by dostrzec w niej kronikę misji obcych kolonizatorów, którą zakończył ich spektakularny upadek.

W tej interpretacji Semjaza i jego towarzysze byli kosmicznymi podróżnikami-schizmatykami, którzy oddzielili się od większej grupy i postanowili zamieszkać na Ziemi, gdzie zakłócili naturalną drogę rozwoju prymitywnych Homo sapiens. Za to i za swoje nieposłuszeństwo ponieśli karę, a rasa ludzka, do dziś rozpamiętująca w mitach wybryk „aniołów” sprzed kilku mileniów, być może nadal znajduje się pod niewidzialnym nadzorem obcej inteligencji.

Czy tak mogło być naprawdę? Niestety, na to pytanie ani Pismo ani bibliści nam nie odpowiedzą, a termin „bene ha Elohim”, choć pada w Starym Testamencie jeszcze kilkakrotnie, jest tam użyty w zupełnie innym kontekście.

Istnieje również hipoteza, że opowieść o zbuntowanych aniołach została, tak jak inne historie z Genesis, zaczerpnięta przez Izraelitów z mitologii ludów Mezopotamii. Sumeryjsko-akadyjskim odpowiednikiem bene ha Elohim mogli być półboscy abgal (apkallu) – przedpotopowi niebiańscy nauczyciele, których historia również nasuwa wiele skojarzeń z odwiedzinami Obcych…

* Cytat z Księgi Rodzaju pochodzi z Biblii Tysiąclecia.

Źródło: www.strefatajemnic.onet.pl


Księga Henocha audiobook


Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat