Legenda Bell Witch

Napisane przez Amon w Grudzień - 28 - 2017

Legenda „Bell Witch” opowiada o złowrogiej istocie która dręczyła rodzinę amerykańskich pionierów na terytoriach zachodnich Tennessee w latach 1817 – 1821. W przeciwieństwie do hitów filmowych i wielu innych opowieści o duchach, zdarzenia opisywane jako „Bell Witch” przypadły w udziale prawdziwym ludziom i są one potwierdzone przez naocznych świadków, oświadczeniami pod przysięgą oraz rękopisów autorstwa tych, którzy doświadczyli nawiedzenia osobiście. 

Celem tego tekstu jest bardzo krótkie omówienie legendy „Bell Witch”, i jako taki nie obejmuje on wszystkich historii i faktów. Jeśli chcecie w pełni poznać wszystkie fakty, w tym komentarze, wykresy, dyskusje a także wiele innych zasobów, na końcu tekstu znajduje się odnośnik do linków zewnętrznych.

We wczesnych latach XIX wieku, John Bell przeprowadził się z rodziną z Północnej Karoliny na tereny leżące wzdłuż rzeki Red River, w hrabstwie Robertson w stanie Tennessee, osiedlając się we wspólnocie Red River, która została przemianowana dużo później na Adams, w stanie Tennessee. Bell zakupił ziemię i duży dom dla swojej rodziny. W przeciągu kilkunastu lat, zwiększył obszar posiadanych przez siebie ziem do 328 hektarów, min karczując las. Został także seniorem Kościoła Baptystów w Red River. Po przeprowadzce do Tennessee, rodzina Bellow zwiększyła się także o trójkę dzieci – Elizabeth (Betsy), która urodziła się w 1806 roku, Richarda, który urodził się w 1811 roku, oraz Joela który urodził się w 1813 roku.

Dom rodziny Bell 

Pewnego dnia w 1817 roku, John Bell podczas kontroli upraw kukurydzy, spotkał dziwnie wyglądające zwierzę siedzące w pośrodku łanu kukurydzy. Wstrząśnięty jego wyglądem – ów dziwny zwierz miał ciało psa, i głowę królika, Bell oddal w jego kierunku kilka strzałów. Zwierzę zniknęło. Bell nie myślał więcej o tym incydencie, a przynajmniej aż po kolacji. Tego samego wieczoru, Bellowie usłyszeli „dudniące” odgłosy brzmiące na zewnątrz ścian ich domu.

Tajemnicze dźwięki narastały każdej następnej nocy. Bell i jego synowie, często w ogromnym pośpiechu usiłowali złapać sprawcę, lecz zawsze wracali z pustymi rękami. W ciągu następnych tygodni, dzieci Bellow zaczęły budzić się przestraszone, twierdząc że szczury gryzą nogi ich łóżek. Niedługo po tym, dzieci zaczęły skarżyć się rodzicom że coś niewidzialnego ściąga z nich nakrycia i zrzuca poduszki podłogę.

Z biegiem czasu, rodzina Bell zaczęła słyszeć słabe, szepczące głosy, które były zbyt słabe, by je zrozumieć, ale brzmiało to tak, jak gdyby słaba, stara kobieta śpiewała pieśni religijne. Zjawiska nasilały się, a najmłodsza córka Bellów – Betsy, zaczęła doświadczać brutalnych spotkań z niewidzialną istotą. Coś ciągnęło ją za włosy oraz policzkowało ją nieustannie, często pozostawiając odcisk dłoni na jej twarzy i ciele. Zjawiska, które John Bell kazał rodzinie zachować w tajemnicy, w końcu eskalowały do tego stopnia, że postanowił podzielić się swoim „kłopotami rodzinnymi” ze swym najbliższym przyjacielem i sąsiadem, Jamesem Johnstonem.

Johnston i jego żona spędzili noc w domu Bellów, w którym zostali poddani tym samym strasznym zjawiskom, których doświadczyła rodzina Bell. Kiedy kołdra z łózka Johnstona została zerwana, a on sam wielokrotnie spoliczkowany i uderzony, zerwał się z łóżka, wołając: „W imię Pana, kim jesteś i co chcesz?!”. Nie otrzymał odpowiedzi, ale pozostałą część wieczoru było stosunkowo spokojnie. Głos niewidzialnej istoty po pewnym czasie wzmógł się do tego stopnia, że był już głośny i wyraźny. Coś śpiewało hymny, cytowało Pismo Święte, prowadziło inteligentne rozmowy, a raz nawet cytowało słowo w słowo, dwa kazania, które głoszone były w tym samym czasie, w tym samym dniu, trzynaście mil od siebie. Sława tego nadprzyrodzonego zjawiska szybko rozprzestrzeniła się poza osadę, docierając aż do Nashville, gdzie sprawą zainteresował się gen. Andrew Jackson (późniejszy prezydent USA – przyp. tłumacza)

John Bell Jr, Drewry Bell i Jesse Bell, starsi synowie Johna Bella, walczyli pod dowództwem generała Jacksona w bitwie pod Nowym Orleanem. W 1819, Jackson postanowił odwiedzić gospodarstwo Bellów i zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi. Otoczenie Jacksona składało się z kilku mężczyzn, bardzo zadbanych koni oraz powozu. Gdy zbliżyli się do posiadłości Bellów, powóz zatrzymał się nagle. Konie nie mogły go uciągnąć.

Po kilku minutach przeklinania i próbie zmuszenia koni do ciągnięcia wozu, Jackson oświadczył: „Na wieczność, chłopcy! To musi być „Bell Witch!” Nagle, bezcielesny żeński głos powiedział Jacksonowi, że mogą jechać, i że zobaczą się ponownie później tego samego wieczoru. Po tym fakcie mężczyźni byli w stanie przejść w poprzek posiadłości do wnętrza domu, gdzie Jackson i John Bell odbyli długą dyskusję na temat Indian i innych wiadomości będących wówczas na topie, podczas gdy otoczenie Jacksona czekało, czy niewidzialna istota zamanifestuje swoją obecność. Jeden z mężczyzn twierdził, że jest „pogromcą czarownic”. Po kilku niczym niezakłóconych godzinach, wyciągnął on błyszczący pistolet i ogłosił, że jego srebrny pocisk zabije każdego złego ducha, który wejdzie z nim w kontakt. Miał również powiedzieć, że powodem dla którego dotychczas nic nie stało było to, że cokolwiek niepokoiło Bellów „przestraszyło” się jego srebrnej kuli.

Prawie natychmiast, mężczyzna krzyknął i poczuł na ciele szarpanie w różnych kierunkach, twierdząc jednocześnie, że został unieruchomiony kołkami i poważnie pobity. Silny, szybki kopniak w tylne części ciała wymierzony przez niewidzialną istotę pieszo, posłał go w kierunku drzwi frontowych. Istota, bardzo zła, ogłosiła, że jest jeszcze jeden „oszust” w otoczeniu Jacksona i że on zostanie on zidentyfikowany oraz będzie dręczony następnego wieczora.

Przerażeni ludzie Jacksona zaczęli go błagać aby opuścili gospodarstwo Bellów. Lecz Jackson nalegał na dalszy pobyt, tak aby mógł stwierdzić, kto jest drugim „oszustem”. Mężczyźni zdecydowali w końcu opuścić dom i ułożyli się do snu w swoich namiotach, wciąż prosząc Jacksona opuszczenie posiadłości. Co wydarzyło się później nie zostało wyjaśnione, lecz Jackson i jego otoczenie zostali dostrzeżeni wcześnie rano w pobliżu Springfield , prawdopodobnie w drodze powrotnej do Nashville.

W międzyczasie, Betsy Bell zaczął interesować się Joshua Gardner, młody człowiek, który mieszkał niedaleko. Z błogosławieństwem obojga rodziców postanowili się pobrać. Wszyscy byli zadowoleni z ich zaręczyn. No, prawie wszyscy. Niewidzialna istota, z przyczyn nie wyjaśnionych do dzisiaj, wielokrotnie powtarzała Betsy aby nie żeniła się z Joshuą Gardnerem.

Były nauczyciel Betsy i Joshuy, Richard Powell, był przez jakiś czas wyraźnie zainteresowany Betsy i wyraził zainteresowanie jej poślubieniem, kiedy stała by się starsza. Według niektórych źródeł, Powell, który był jedenaście lat starszy od Betsy, zajmował się okultyzmem, jednakże nie zostało to udowodnione. Potajemnie ożenił się z kobietą w pobliżu Nashville, Estherą Scott, jednocześnie w tym samym czasie przebywał w Red River okazując swoją sympatię dla Betsy. Według starych przekazów, Powell grzecznie wyraził swoje rozczarowanie z powodu zaręczyn Betsy i życzył jej długiego i dobrze prosperującego małżeństwa z Joshuą Gardnerem.

Betsy i Joshua nie mogli udać się w żadne odosobnione miejsce, aby cieszyć się swoją obecnością, ponieważ niewidzialna istota prześladowała ich wytrwale. Cierpliwość Betsy i Joshuy osiągnęła osiągnęła masę krytyczną, i w Poniedziałek Wielkanocny 1821 roku, Betsy spotkała się z Joshuą nad rzeką i oświadczyła mu że zrywa zaręczyny. Prześladowania Betsy zmniejszyły się po zerwaniu zaręczyn, lecz istota w dalszym ciągu wyrażała niechęć do Johna Bella i ślubowała nieustannie że go zabije. Bell miał odtąd skurcze twarzy i trudności w połykaniu przez prawie rok, a choroba zdawała się pogłębiać. Jesienią 1820 roku, stan jego zdrowia uniemożliwił mu opuszczanie domu, w którym niewidzialny prześladowca rozpoczął zdejmować mu buty, gdy próbował chodzić i uderzając go w twarz, gdy doznawał napadów. Jej przeraźliwy głos słychać było na terenie całego gospodarstwa min. przekleństwa i reprymendy w stylu „Old Jack Bell”.

John Bell wyzionął ducha rankiem 20 grudnia 1820, po zapadnięciu w śpiączkę poprzedniego dnia. Natychmiast po jego śmierci, rodzina znalazła małą fiolkę niezidentyfikowanego płynu w jednej z szaf. John Bell, Jr dał go kotu, który natychmiast zdechł. Istota wołała radośnie: „Dałam Staremu Jackowi dużą dawkę ostatniej nocy, która powaliła go!” John Jr szybko wrzucił fiolkę do ogniska, gdzie wybuchła jasnym, niebieskawym płomieniem, który strzelił w górę komina.

Śmierć Johna Bella 

Pogrzeb Johna Bella był jednym z największych w historii jaki odbył się w Robertson County w stanie Tennessee. Kiedy rodzina i przyjaciele zaczęli opuszczać cmentarz, istota zaśmiała się głośno i zaczęła śpiewać piosenkę o butelce brandy. Mówi się, że jej śpiew nie ustal, dopóki ostatnia osoba nie opuściła cmentarza. Obecność istoty prawie ustała po śmierci Johna Bella, tak jakby jej cele zostały osiągnięte.

W kwietniu 1821 roku, istota ponownie odwiedziła wdowę po Johnie Bellu, Lucy, i powiedziała jej, że nawiedzi ją ponownie za siedem lat. Faktycznie, wróciła w 1828 roku, zgodnie z obietnicą. Większość jej wizyt koncentrowało się wokół Johna Bella, Jr, z którym istota dyskutowała na takie tematy, jak pochodzenie życia, cywilizacji, chrześcijaństwa i potrzeby duchowego przebudzenia mas. Szczególne znaczenie miały prawie dokładne prognozy Wojny Secesyjnej i ważnych zdarzeń z przyszłości. Istota pożegnała się po trzech tygodniach, obiecując odwiedzić najbardziej bezpośredniego potomka Johna Bella za 107 lat. Byłoby to w 1935 roku a najbliższym żyjącym potomkiem Johna Bella był w tym czasie lekarz z Nashville, dr Charles Bailey Bell. Dr Bell sam napisał książkę o „Bell Witch” wydanej w 1934 roku. Nie była wznawiana, a dr Bell zmarł w 1945 roku.

Opracowanie i tłumaczenie tekstu na podstawie

Źródło

Artykuł pochodzi z witryny: www.paranormalne.pl

Autor: antietam

 

7 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat