Leśny człowiek zwany Mande barung

Napisane przez Amon w Październik - 28 - 2018

Mande Barung to nazwa istoty mającej zamieszkiwać odludne regionu wzgórz Garo w Indiach, które porasta jedna z najgęstszych dżungli w tym kraju. Jeśli istnieje gdzieś na świecie miejsce, w którym podobna istota mogłaby się schronić, jest nim właśnie Garo. Mande barung mierzy ok. 3 m. wzrostu i przypomina goryla. Nie stroni od ludzi. Świadków jego obserwacji jest na tyle dużo, aby uznać, że tajemniczy hominid rzeczywiście żyje gdzieś dżungli…

 

W Ameryce Północnej istoty te nazywa się Bigfootami lub Sasquatchami, w Brazyli – mapinguary, w Australii – Yowie, w Indonezji zwią sie sajarang gigi. Najsłynniejszym przedstawicielem jest jednak nepalski Yeti.

Mało kto wie, iż w Indiach również żyje ich kuzyn, choć mniej znany. Mande barung, albo leśny człowiek, zamieszkiwać ma odludne wzgórza w północno-wschodniej części stanu Meghalaya. Według relacji naocznych świadków, istota o której mowa przypomina wyglądem małpę i mierzy ok. 3 m. wzrostu. Relacje o mande barung przez wiele lat napływały z okolic zachodnich, południowych i wschodnich wzgórz Garo.

Dipu Marak, jeden z ekspertów twierdzi, iż istota waży ok. 300 kg a jej dieta składa się głównie z roślin, owoców, korzeni i kory drzew.

Wzgórza Garo zajmujące powierzchnię ponad 8000 km kwadratowych porasta jedna z najgęstszych dżungli w Indiach. Jak można się przekonać, świadków obserwacji leśnego człowieka jest niezwykle dużo.

Jednym z nich jest drwal Nelbison Sangma, który pracuje na obrzeżach parku narodowego Nokrek na wzgórzach Garo. W listopadzie 2003 przez trzy dni z rzędu miał szansę obserwować to stworzenie.

– Zobaczyłem to stworzenie po drugiej stronie rzeki. Łamało gałęzie drzewa spijając wypływający sok. Czyniło to z niezwykłą siłą – mówi Sangma. Chciałem ja oczywiście sfotografować, ale zdawałem sobie sprawę, że zdobycie najbliższego aparatu zajmie mi co najmniej 10 godzin. Przez ten czas istota zniknęłaby.

Nelbison Sangma pokazuje miejsce, w którym widział istotę


Sangma doniósł o swej obserwacji departamentowi rolnictwa, jednak nikt nie dał mu wiary. Drzewo, które na swój cel wybrał sobie małpolud rzeczywiście nosiło ślady zadrapań na korze.

10 godzin drogi od Nokrek leży drugi park narodowy w regionie wzgórz Garo, Balpakram, którego teren stanowi gęsta dżungla granicząca z Bangladeszem. Odludny region Balpakram znany jest z ogromnego wąwozu porośniętego dżunglą, nad którą górują majestatyczne klify.

Jeśli gdziekolwiek na świecie jest miejsce, w którym leśni ludzie mogliby żyć bez narażania się na spotkanie z człowiekiem, z pewnością jest to właśnie to miejsce.

Jedno z najsłynniejszych spotkań z małpoludem miało tu miejsce w kwietniu 2002 roku, kiedy leśnik James Marak (jeden z grupy 14 funkcjonariuszy dokonujących spisu tygrysów w Balpakram), ujrzał coś, co przypominało yetiego.

Zgodnie z pisarzem i biologiem Llewellynem Marakiem, podobnych relacji nie można odrzucać od ręki.

– Ubiegłego roku ujrzałem ślady – mówi dodając, że nie dało się wyjaśnić ich pochodzenia. Różniły się one od śladów innych istot i przypominały odcisk ludzkiej stopy, oczywiście poza tym szczegółem, iż miały ok. 45 cm. długości. Wielokrotnie te istoty widzieli także mój ojciec i dziadek. Twierdzili, iż przypominały one duże goryle.

Marak sugeruje, iż departament leśnictwa nie traktuje zbyt poważnie zgłaszanych obserwacji.

Leśnik Shri PR Marak zaprzecza jednak poglądowi, jakoby nie podejmowano śledztw w sprawie obserwacji małpoluda. Jest to jednak według niego bardzo kosztowne przedsięwzięcie, wymagające wypraw w trudno dostępne miejsca.

Badacz zajmujący się stworzeniem, Dipu Marak, otrzymał jednak liczne relacje naocznych świadków, które sugerowały, iż w legendzie znajduje się coś z prawdy. Krytycy upierają się przy fakcie braku fotografii, lecz dla Maraka „brak dowodów nie jest dowodem nieistnienia” stworzenia.

– Mamy tak wiele relacji świadków, iż szczerze wierzę w to, że w Garo żyje duża istota. Nie jest to tylko legenda, ani też krok w kierunku przyciągnięcia turystów. Jest to głęboko zakorzenione w naszej kulturze, a z drugiej strony możliwe z naukowego punktu widzenia. Nie potrafię ostatecznie udowodnić jej istnienia, ale nikt też nie ma podstaw, aby sądzić, iż nie istnieje. Prawda gdzieś leży – mówi Merak. Jednak potwór z Loch Ness też nie lubi być fotografowanym i nie dawał ku temu wielu okazji.
___________________

Źródło: www.infra.org.pl

3 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat