Malleus Maleficarum czyli Młot na czarownice

Napisane przez Amon w Październik - 17 - 2018

Malleus Maleflcarum, wydany drukiem po raz pierwszy w roku 1486, jest bez wątpienia najważniejszym, a zarazem najbardziej złowieszczym dziełem demonologicznym, jakie kiedykolwiek zostało napisane. Jego autorom udało się w nim dokonać połączenia dawnych wierzeń ludowych dotyczących czarnej magii z kościelnym dogmatem herezji w budzącą grozę, ale spójną całość, która zerwała wszelkie tamy hamujące zalew in-kwizycyjnej histerii. Przyświecał im także cel praktyczny – wcielenie w życie przykazania zawańego w XXII Rozdziale Księgi Wyjścia „Czarownikom żyć nie dopuścisz”.

Ten podręcznik dla łowców czarownic wznawiano niemal ustawicznie; do roku 1520 doczekał się co najmniej trzynastu edycji, a w latach 1574-1669 kolejnych szesnastu. Po niemiecku wydano go co najmniej szesnaście razy, istnieje ponadto jedenaście wydań francuskich, dwa włoskie i kilka angielskich (przeważnie późniejszych, np. z lat 1584, 1595, 1604,1615,1620,1669). Malleus Maleficarum był źródłem, natchnieniem i kopalnią wiadomości dla wszystkich następnych traktatów demonologicznych; palmę pierwszeństwa zachował nawet wtedy, gdy Remy i Del Rio stali się powszechnie uznanymi autorytetami w tej dziedzinie.

Swój niekwestionowany autorytet i wyjątkową wręcz pozycję wśród innych dzieł współczesnych zawdzięczał on kilku przyczynom: po pierwsze, reputacji, jaką w środowiskach scholastycznych cieszyli się jego autorzy, dominikanie Jakob Sprenger (1436-1495), dziekan uniwersytetu w Kolonii, i przeor Heinrich Krammer [latynizowany czasami jako Institor] (ok. 1430-1505); po drugie, bulli papieża Innocentego VIII wystawionej dla starającego się stłumić opór przeciwko polowaniom na czarownice Krammera; po trzecie wreszcie, szczegółowemu opisowi sposobu prowadzenia procesów o czary, podanemu po to, „by sędziowie, zarówno duchowni jak świeccy, mogli dysponować gotową wiedzą o tym, jak prowadzić proces, osądzać i skazywać”. Wiele zawartych w nim argumentów zaczerpniętych zostało z dwóch dzieł przeora dominikańskiego, Johannesa Nide-ra – Formicarius (1475) i Praeceptorium.

Malleus Maleficarum dzieli się na trzy części. W pierwszej mówi się o konieczności zrozumienia przez rządzących istoty odrażającej zbrodni czarnoksięstwa, zakładającej wyrzeczenie się wiary katolickiej, zaprzedanie się Diabłu i złożenie mu hołdu, składanie ofiar z nie ochrzczonych dzieci oraz utrzymywanie stosunków cielesnych z inkubami i suk-kubami. Niewiara w czary jest herezją. Biblia powiada, że czarownice istnieją, przeto „ktoś, kto ciężko błądzi wykładając Pismo Święte, jest słusznie uważany za heretyka”. Wzór przysięgi, jaką musiał złożyć każdy, na którym ciążyło podejrzenie o herezję, a wobec którego brak było dowodów konkretnych, zawiera takie również zdanie: „Odwołuję, wyrzekam się i odprzysięgam od herezji, czy też raczej niewiary, która fałszywie i w sposób zakłamany utrzymuje, że na świecie nie ma czarownic”. Prawo zakłada, że do składania zeznań winien być dopuszczony każdy świadek, a także i to, że czamoksięstwo jest najwyższą zbrodnią wobec majestatu Bożego. A zatem, świadkowie zwyczajowo nie dopuszczani do zeznawania w innych sprawach, w tym kryminaliści, osoby obłożone eksko-muniką, a nawet skazani krzywoprzysięzcy, mogą świadczyć w procesach o czary, co więcej, ich tożsamość winno się trzymać w tajemnicy.

Część druga traktuje o różnych maleflciach praktykowanych przez czarownice i sposobach przeciwdziałania im. W ten sposób Sprenger i Krammer sankcjonują swym autorytetem wszelkie bajki i opowieści o poczynaniach czarownic – przymierze z Szatanem, obcowanie cielesne z diabłami, transwekcję, metamorfozę, niszczenie trzód i zasiewów -w sumie całe szerokie spektrum praktyk magicznych.

W części trzeciej, najprawdopodobniej pióra Krammera, mającego znacznie większe przygotowanie praktyczne, zostały sformułowane zasady wszczęcia postępowania prawnego przeciwko czarownicom, orzekania o ich winie oraz ferowania wyroku. Malleus Maleficarum czyni wyraźne rozróżnienie między sądami inkwizycyjnymi, biskupimi i świeckimi, zachęcając te dwa ostatnie, by z większą gorliwością zabrały się za prześladowanie czarownic. Część trzecia kończy się omówieniem różnych kategorii świadków oraz metod ich przesłuchiwania, procedury aresztowania, osadzania w więzieniu i torturowania czarownic oraz innych użytecznych wskazań, dotyczących sposobów przełamywania ich milczenia, jako że, zgodnie z panującą praktyką sądową, wyrok skazujący nie mógł zapaść, jeśli oskarżony nie przyznał się do winy. Sformułowano tam również zasadę, że tożsamość świadka nie powinna być znana oskarżonemu (a także obrońcom, jeśli w ogóle takowi byli).

Metody argumentowania w całym tym, liczącym blisko ćwierć miliona słów, traktacie, są jaskrawym przykładem złożenia logiki i zdrowego rozsądku na ołtarzu z góry przyjętej koncepcji teologicznej. Na przykład etymologię słowa femina [kobieta] wywodzi się, najzupełniej zresztą fantastycznie od fe [wiara] i minus [mniej]. Nie omija to nawet pierwszej części dzieła. Heretykami są ci, którzy utrzymują, że „wyobraźnia niektórych ludzi jest tak żywa, iż wydaje im się, że widzą realne postacie i rzeczywiście istniejące zjawy, podczas gdy nie są one niczym innym jak tylko odbiciem ich rojeń; dlatego też uważają je za ukazujące się złe duchy, a nawet widma czarownic”. Malleus zbija ten pogląd w sposób następujący: „Stoi to w sprzeczności z prawdziwą wiarą, która mówi nam, że pewni aniołowie strąceni zostali na ziemię i są teraz diabłami, musimy zatem przyznać, że w samej ich naturze leży zdolność czynienia wielu rzeczy nadprzyrodzonych, których my sprawić nie umiemy”.

Apologeci demonologów, a także niektórzy myśliciele niezależni uważają, że jest rzeczą na równi absurdalną, jak nieuczciwą -osądzać wiek szesnasty wedle standardów współczesnych. Mają słuszność; ale skoro alternatywne, racjonalne, humanistyczne i naukowe podejście do tych zagadnień, jakie istniało także i w owych czasach, zostało z całą świadomością odrzucone, to człowiek myślący ma wszelkie prawo i obowiązek potępić demonologów jako obskurantów, którzy na kilka stuleci zahamowali normalny rozwój cywilizacji ludzkiej.
Ogromnego znaczenia nabiera przy tym fakt, że protestanci, którzy gwałtownie zwalczali inkwizycję, bez zastrzeżeń uznali autorytet Miota na czarownice jako kodeksu postępowania z czarownicami.

Opracował Amon na podstawie „Rossell Hope Robbins Encyklopedia Czarów i Demonologii”

Dla www.strefa44.pl

14 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat