Ta nieco zapomniana historia zyskała właśnie nowe życie, a to za sprawą horroru, który właśnie wchodzi na ekrany kin. Jaka jest prawda na temat nawiedzonego domu pani Winchester?

  • Dom został zbudowany tak, by utrudnić złym duchom poruszanie się i odnalezienie właścicielki, na której ciążyła wina za śmierć tysięcy ludzi.
  • Cel był jeden: sprawić, by duchy choć w małym stopniu przyjaźnie do siebie nastawić, jednak nie dopuścić do niepożądanego spotkania i ocalić życie.
  • Labirynty, ślepe pokoje, pomieszczenia bez wyjścia to projekt, który miał uchronić panią Winchester przed śmiercią.

Wykształcona i niezwykle elokwentna Sarah Pardee, bywalczyni salonów na jednej z uroczystości poznała swojego przyszłego męża Williama – jedynaka z rodu Winchesterów, producentów broni i właścicieli Winchester Repeating Arms Company. To z nim arystokratka wiodła swoje szczęśliwe życie i to William był ojcem jej ukochanej córki, która jako kilkuletnia dziewczynka zmarła w 1866 roku. Śmierć dziecka doprowadziła Sarę do głębokiej depresji.

Los jest przewrotny, a to był dopiero początek nieszczęść jakie spadły na Sarę. W 1881 roku na gruźlicę zmarł William, co oznaczało, że połowę majątku Winchesterów przejmuje małżonka. Sarah była bogatą wdową, lecz duchy nie dawały jej spokoju. Podobno śmierć córki i męża to zemsta dusz zabitych z broni Winchesterów. Ale dlaczego obarczona tym ciężarem była Sarah z rodu Pardee? Kobietę paraliżował strach przed konsekwencją i działaniem nieprzyjaznych duchów. Pogrążona w coraz większym smutku i depresji, za namową bliskich udała się do medium.

Podczas seansu spirytystycznego medium potwierdziło, iż dusze zabitych z broni Winchesterów nie zaznały spokoju wiecznego. Błąkając się szukają zemsty za zło i niesprawiedliwość, jaka je spotkała. Ponieważ dusze nie mają miejsca spoczynku, pragną schronienia. Spokój miałby im dać dom wybudowany specjalnie dla nich. Wtedy ich gniew nie dotknie pani Winchester. Warunkiem niespokojnych dusz było, by dom stale się budował. Stwierdziły, że w chwili, gdy Sarah ukończy budowę – umrze.

Porady medium Sarah zaczęła zmieniać w czyny. Nie zastanawiając się długo, w roku 1884 przeniosła się do San Jose, gdzie kupiła 160 hektarów ziemi. Budowa posiadłości ruszyła. Mając w pamięci obietnicę nieprzyjaznych duchów, póki prace nad domem będą trwały, złe moce nie dosięgną Sary. Robotnicy pracowali przez całą dobę siedem dni w tygodniu. Cały swój majątek wdowa lokowała w nowej inwestycji. Projekt domu nie istniał. Budowy nie oparto na żadnych planach, a wszelkie decyzje podejmowano w danej chwili. Rozmowy robotników na budowie były zakazane, by przypadkiem sprytne duchy niczego nie podsłuchały.

Posiadłość ta jest jedną wielką zagadką. Pierwotnie dom posiadał siedem kondygnacji, jednak po potężnym trzęsieniu ziemi, które nawiedziło Kalifornię w 1906 roku uległ zniszczeniu. Sarah nakazała natychmiastową odbudowę, bojąc się czuwających nad nią duchów. Obecnie posiadłość posiada cztery piętra i mnóstwo dziwnych labiryntów. 160 pokoi różnej wielkości i 40 sypialń to zagadkowe miejsca czasem bez wyjścia. Ciężko jakiejkolwiek posiadłości na świecie przypisać takie liczby, jakie posiada dom Sary Winchester. Jest tu 47 kominków, 17 kominów, 10 tysięcy szyb okiennych, 2 tysiące drzwi i ponad tysiąc okien. Część pokoi to wąskie korytarze, przez które trzeba poruszać się bokiem. Schody, często prowadzące donikąd, mają różne ilości stopni, te na górę siedem, a z kolei inne, prowadzące na dół, jedenaście stopni i na odwrót. Dom tworzy jeden ogromny labirynt zbudowany dla duchów. Ślepe pokoje, schody kończące się przy suficie, drzwi, za którymi nie ma wejścia, tylko stoi ściana to projekt, jakiego jeszcze nie było. W oknach są witraże osób budujących posiadłość, a w drzwiach, ścianach i innych dziwnych miejscach można spotkać ukryte wizjery. Do tej pory nie wiadomo, ile tak naprawdę dom liczy pomieszczeń. Nikt nie był w stanie stworzyć jego projektu czy planu, bo niepoznanych zakamarków w nim jest z pewnością wiele. Dom budowany był nieprzerwanie przez 38 lat. Przez ten czas złe moce nie dosięgły Sary Winchester. Prace zostały przerwane dopiero w dniu jej śmierci, w roku 1922.

Konstrukcję domu i układ pomieszczeń świetnie znała tylko jedna osoba – Sarah. Poruszała się w nim bez problemu. Czuła obecność niespokojnych duchów, dlatego też, żeby umilić im mieszkanie otaczała je luksusowymi przedmiotami. Wdowa Winchester była sprytną i wyrachowaną osobą. Różnymi sposobami chciała udobruchać dusze zmarłych. Urządzała co wieczór uroczyste kolacje przy drogocennej zastawie wartej 30 tysięcy dolarów. Na stole było trzynaście nakryć, jedno dla niej, a pozostałe dwanaście dla duchów. W domu zamieszkiwała służba, której Sarah ufała i powierzała np. cenny serwis, choć codziennie była obecna przy jego układaniu.

Kolejną atrakcją, jaką właścicielka zapewniała duchom były seanse spirytystyczne. Specjalnie do tego przeznaczyła salon w kolorze niebiesko-pudrowym, który był sercem domu. Prowadziły do niego drzwi ukryte w jednej z szaf. Do salonu wstęp miała Sarah i duchy, nikt więcej. Kobieta miała w tym swój cel – chciała dowiedzieć się od dobrych duchów, jak radzić sobie i bronić się przed złymi. Z kolei tym nieprzyjaznym opowiadała, że nie jej winą jest, że ponieśli śmierć i nie miała wpływu na rodzinny interes Winchesterów, na którym de facto się wzbogacała. Duchy przywoływała za pomocą dzwonów i specjalnie do tego wybudowanej dzwonnicy. Dwunastoma uderzeniami punktualnie o północy służący przywoływał dobre duchy na seans do Sary. Gdy wybijała godzina druga w nocy, dwoma uderzeniami sygnalizował, że pora opuścić dom. Natomiast po dłuższej chwili, w pewności, że wszystkie duchy odeszły, Sarah udawała się do jednej z czterdziestu sypialni, gdzie spędzała noc bez obawy, że jakiś duch ją dosięgnie i uśmierci podczas snu.

Sarah Winchester szczególnie upodobała sobie liczbę 13. Wierzyła w jej moc, znaczenie i dobrą energię. Była pewna, że liczba stanowi pewnego rodzaju ochronę przed niezaplanowanymi atakami duchów. Wdowa była celem i przyszłą ofiarą dla błąkających się dusz. Dlatego też liczba ta w jej odczuciu miała pozytywne działanie. Okna w jej domu mają po 13 szyb, nad szklarnią wznosi się 13 szklanych kopuł, część pokoi liczy po 13 okien, a na ścianach znajduje się 13 warstw tapet. Niektóre schody liczą także po 13 stopni. Zakupiony przez nią dwunastoramienny żyrandol przekształcono w trzynastoramienny. Trzynaście łazienek, otworów w zlewie czy paneli ściennych to także efekt dziwnych zarządzeń Sary. Podobno nawet rośliny wokół domu miały kształt trzynastki. Testament spisany przez Sarę znaleziono w trzynastu egzemplarzach, tyle samo razy podpisany. Skąd w tej kobiecie takie fascynacje? Do tej pory nie wiadomo.

Tajemnicą pozostaje również śmierć Sary, która prawdopodobnie położyła się spać i zmarła w godzinach porannych, mając 83 lata. Wielu mieszkańców San Jose twierdziło, że zemsta duchów w końcu się wypełniła. Uważano, że przez wszystkie lata duchy dobrze poznały dom i wytropiły Sarę w jednej z sypialni. Została pochowana obok swej córki i męża na cmentarzu w New Haven, skąd pochodziła. Dom, jaki stworzyła kobieta jest niezwykle fascynującym obiektem dla wielu parapsychologów czy różdżkarzy, którzy, co ciekawe, potwierdzają w nim obecność duchów. W tym również ekscentrycznej właścicielki! Podobno w budowę Sarah zainwestowała łącznie 5,5 mln dolarów. Dom po jej śmierci został sprzedany, a nowy właściciel pozyskał dochodową atrakcję turystyczną. Bez wątpienia rezydencja Sary Winchester jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych budowli nawiedzonych przez zjawy. Aby się o tym przekonać, należy osobiście wybrać się w to niezwykłe miejsce. Być może spotkamy tam ducha samej właścicielki tej niezwykłej rezydencji.

Autor: Katarzyna PochwatŹródło: Onet

Kategorie: Tajemnicze Miejsca

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat