Podmorscy kosmici

Napisane przez Amon w Czerwiec - 24 - 2017

Jest to do tej pory najbardziej dziwaczna teoria o kosmitach. Istoty z kosmosu zakładające tajne bazy na Ziemi i poruszające się statkami, które równie dobrze spisują się zarówno pod powierzchnią morza, jak i na niebie. Trudno w to uwierzyć? Być może. Na rynku dostępna jest jednak książka objaśniająca ten pomysł, autorstwa jednego z najbardziej uznawanych na świecie autorytetów w dziedzinie UFO, Timothy`ego Gooda, zaś jego odkrycia znajdują poparcie u jednego z najstarszych wojskowych w Wielkiej Brytanii, emerytowanego Admirała Floty Lorda Hill-Nortona.

Rankiem 4 września 1974 roku czterech członków Państwowego Instytutu Geograficznego z Kostaryki przelatywało dwusilnikowym samolotem 10 000 stóp nad Jeziorem Cote, niedaleko ponurego wulkanu Arenal w Ameryce Środkowej.

Poniżej samolotu przymocowany był specjalny aparat fotograficzny do sporządzania map. Był to aparat automatyczny i wielkoformatowy, i w odstępach co 20 sekund wykonywał kolejne zdjęcia jeziora.

Gdy wywołano zdjęcia, jedna z klatek ukazywała coś co wyglądało na metaliczny dysk o średnicy około 160 stóp, który właśnie wyszedł z lub dopiero wchodził do jeziora. Wydzielał światło i wykonał nagły manewr dokładnie w chwili wykonania zdjęcia.

Obiekt nie jest widoczny ani na poprzedniej, ani na następnej klatce filmu. Badanie negatywu wykluczyło aby wyjaśnieniem mogło być oszustwo związane ze światłem.

Geografowie byli świadkami niezwykłego, lecz mało znanego fenomenu – UFO. Od stuleci zgłaszano obserwacje Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, znanych pod angielskim skrótem UFO. Niewielu jednak wie, że przez równie długi okres donoszono również o USO – Niezidentyfikowanych Obiektach Podwodnych.

Zdarza się, jak w przypadku zagadkowego incydentu nad Jeziorem Cote, że UFO przeistacza się w USO, i na odwrót.

Jezioro Cote jest wyjątkowo głębokie, i było już wiele innych doniesień o wchodzących do niego i wychodzących nieznanych podwodnych pojazdach. Miejscowi rybacy wypływający rankiem na jezioro widzieli pod jego powierzchnią różne obiekty, emitujące kolorowe światła.

Czasami przemieszczanie się tych obiektów powodowało, że ludzie ci tracili równowagę i ryzykowali wpadnięcie do wody. Obwiniano je również o zmniejszanie populacji ryb.

Pewnego ranka, około dziewiątej, dwóch mężczyzn usłyszało metaliczny hałas wydobywający się z jeziora i zobaczyli, jak wynurza się z niego obiekt w kształcie łodzi podwodnej z trzema „wieżyczkami” w górnej części. Wisiał tam przez kilka sekund, po czym wystrzelił w stronę gór w kierunku północnym.

Na jeziorach i morzach całego świata widziano inne USO, niekiedy emitujące światła, kiedy indziej głęboko zanurzone, czasami tuż pod powierzchnią wody, innym razem ślizgające się po niej – czasami zaś, jak na Jeziorze Cote, wchodzące lub wychodzące ze zbiornika.

Z pewnością, wiele z tych obiektów, które z przyzwyczajenia nazywamy UFO, potrafi z równą łatwością przemieszczać się w wodzie, jak również w powietrzu.

Nocą 6 listopada 1973 roku do unikalnego spotkania z USO doszło u wybrzeży Ameryki. Rybacy na rzece Pascagoula w stanie Missisipi zgłosili obserwację, którą potwierdzili strażnicy wybrzeża. Było dziewięciu świadków.

Obiekt miał kształt okrągły lub eliptyczny, miał długość około 12 stóp i emitował promień bursztynowego światła. Dwaj rybacy, którzy podnieśli alarm, stwierdzili że wyglądał jak „mała łódź podwodna” i wisiał około 4 stóp pod nimi pod wodą. Znajdował się tak blisko, że próbowali trafić w niego swoimi wiosłami.

Za każdym jednak razem, gdy próbowali nawiązać kontakt, światło znikało i pojawiało się w innym miejscu. Gdy wezwano oficerów straży wybrzeża, również i oni usiłowali trafić w USO. Udało im się i, jak twierdzili, czymkolwiek był ten obiekt, wyglądał na metaliczny.

Strażnicy wybrzeża sporządzili szczegółowe notatki. Obiekt, jak mówili, miał kształt podobny do spadochronu i przemieszczał się z prędkością od sześciu do ośmiu węzłów, stale schodząc na coraz większą głębokość.

Intensywność jego światła wahała się od całkowitego braku aż po błysk, który niekiedy był zbyt jasny aby dało się na niego patrzeć. Gdy skierowano nań światło latarki, światło „wyłączyło się” do momentu jej wyłączenia latarki. „Zaobserwowane zjawisko nie było spójne z żadną znaną rybą, inną wodną formą życia ani znanym źródłem światła”, stwierdzał raport straży wybrzeża.

Czym więc był ten obiekt – i dlaczego tam się znajdował?

Jest pewne miejsce na świecie, gdzie doniesienia o Niezidentyfikowanych Obiektach Podwodnych pojawiają się szczególnie często, i są szczególnie dziwne.

Puerto Rico, tak zwana karaibska Zaczarowana Wyspa, leży w rogu obszaru znanego jako Trójkąt Bermudzki, słynącego z powodu zniknięć statków i łodzi, jak również ze względu na obserwacje „latających spodków”. To właśnie tutaj, w tej dawnej amerykańskiej kolonii gdzie politycy i siły obronne wciąż nierozerwalnie trzymają więź z Ameryką, skupiła się duża część moich badań nad fenomenem USO.

Spora część dziwnej aktywności wokół wyspy skoncentrowana jest na 28 000 akrach górzystego lasu deszczowego na północno-wschodnim wybrzeżu, zwanego El Yunque.

Niedaleko El Yunque mieszka pracujący dla portorykańskiego rządu Jose Orlando Golis. „Wielu ludzi widziało UFO przelatujące ponad wodą, blisko powierzchni”, powiedział mi. „Pewnego razu, o pierwszej w nocy, zobaczyliśmy jeden taki obiekt z wieloma kolorowymi światłami, jak przelatywał po morzu tuż nad powierzchnią”.

„W pierwszej chwili myśleliśmy, że to łódź. Obiekt wydawał się ciemny w dolnej części i posiadał światła – głównie czerwone i niebieskie w drugiej, górnej części. Następnie skręcił i uniósł się w górę. Wydał dudniący dźwięk i wydawał się kierować w stronę El Yunque”.

Felix Rivera to nurek pracujący dla przedsiębiorstwa ratownictwa wodnego nieopodal Amerykańskiej Bazy Marynarki Wojennej, która przylega do El Yunque, jednej z wielu baz wojskowych USA na tej wyspie. Potwierdził mi, że UFO i USO często były obserwowane przez amerykański personel wojskowy.

„Navy Seals – elitarne siły wojskowe USA – widzieli tutaj USO”, wyjawił. „Niektórzy opowiadali mi, że te obiekty często zbliżają się do łodzi, a następnie szybko się oddalają [w oryg. shoot off – dosł. wystrzeliwują – przyp. Iv.]. Przemieszają się zbyt szybko, aby mogły to być nasze pojazdy”.

Inny gorący punkt aktywności znajduje się przy wybrzeżu południowo-zachodnim. W obszarze znanym jako Cayo Margarita, 15 mil od brzegu Atlantyku, wielu rybaków, jak też komercyjnych i prywatnych pilotów, miało obserwować USO nurkujące lub wylatujące z morza. Rybak Aristides Medina mówił: „Pewnego razu, gdy poławiałem ryby późno w nocy, dwa z tych obiektów przeleciały pod moją łodzią, emanując błękitnym światłem. Przy innych okazjach widziałem je, jak wylatywały z wody i odlatywały z wielką szybkością”.

Widział także, jak wpadały do wody – zawsze w tym samym rejonie morza. Wydawało się, że te obiekty posiadały określone upodobania co do tego, w której części oceanu będą się wynurzać i zanurzać.

Wyjątkowo wyraźną obserwację zgłosił nurek o nazwisku Inocencia Cataquet. Nurkował nieopodal Pena Blancas w północno-wschodniej części wyspy, gdy natknął się na coś, co wyglądało na dyskoidalny pojazd podwodny, leżący na dnie morza.

Pojazd wydawał się zakamuflowany materiałem przypominającym piasek, tak aby wtopić się w otoczenie. Obok niego leżał prostokątny obiekt z przezroczystym kablem, który poruszał się w wodzie.

Jak gdyby w reakcji na obecność nurka, kabel nagle się odsunął. Zaniepokojony, Cataquet szybko wypłynął na powierzchnię – dokładnie w tym czasie zobaczył, że dysk wynurzył się z wody, wydając głośne buczenie, i odleciał.

Co się tutaj dzieje? Jeśli dziwne metaliczne pojazdy jakkolwiek regularnie wynurzają się z wód wokół Puerto Rico, jest nieprawdopodobne aby władze wojskowe o tym nie wiedziały. Niektóre z amerykańskich baz zlokalizowanych na tym obszarze posiadają dokładnie taki sprzęt, jaki byłby potrzebny do wyśledzenia nieznanego obiektu.

Istnieje na przykład wielki aerostat – czyli balon na uwięzi – który lata 15 000 stóp nad południowo-zachodnim wybrzeżem wyspy, pod którym umieszczone są instalacje radarowe służące do monitorowania ruchu powietrznego. Wielu świadków twierdziło, że widzieli w polu widzenia dziwne obiekty latające.

Puerto Rico jest również lokalizacją unikalnego radioteleskopu w Arecibo, naturalnego krateru zamienionego w paraboliczną misę gigantycznej anteny odbiorczej – jest to największy i najbardziej czuły radioteleskop na świecie.

Jednym ze znanych zadań Arecibo jest nasłuchiwanie w poszukiwaniu obcych form życia, wysyłających sygnały z przestrzeni kosmicznej. Projekt znany jest pod nazwą SETI – Poszukiwanie Inteligencji Pozaziemskiej (The Search for Extra-Terrestrial Intelligence).

Złośliwością losu, wokół samego obserwatorium zgłaszano obserwacje nietypowych pojazdów oraz istot. Widziano, jak nad teleskopem „wisi” duży obiekt w kształcie bumerangu. Pewnej nocy świadkowie widzieli na niebie wielki dysk, za którym podążały trzy trójkątne obiekty.

Czy to nie paradoks, że podczas gdy SETI poszukuje istot pozaziemskich lata świetlne stąd, one same operują u jego progów?

Podczas wizyty w tym miejscu w styczniu 1999 roku rozmawiałem z głównym badaczem, panem Alonso. Powiedział mi, że wielu okolicznych mieszkańców uważa, że obserwatorium stanowi skupisko aktywności UFO.

„To skomplikowana sprawa”, mówił. „Czasem wydaje mi się, że to eksperymenty wojskowe odpowiedzialne są za to, co widzą ludzie. Są tacy, którzy mówią, że jest to przykrywka rządu USA”.

„Co się tyczy kosmitów, statystycznie rzecz ujmując, coś w tym musi być. W naszej galaktyce znajduje się od 200 do 400 miliardów gwiazd, a 10 procent z nich jest tego samego typu co nasze słońce”.

„Jeśli istnieją inne formy życia, nawiązanie kontaktu stanowi tylko kwestię czasu”.

Z całą pewnością, lokalizacja Arecibo stanowi skupisko dziwnych zjawisk. Jedno z najdziwniejszych wystąpiło w marcu 1993 roku, gdy pilot British Airways, Graham Sheppard, doświadczył dziwnego „zboczenia z kursu”, które wyrzuciło go wiele mil w bok, gdy przelatywał swoją Cessną 172 w pobliżu teleskopu.

Sheppard, ekspert nawigacji z dekadami doświadczenia, również na pokładach 747, opisuje to jako najbardziej oszałamiający moment w jego karierze.

„Gdy przeleciałem nad teleskopem, ogarnęło mnie uczucie niepokoju i rosnącego zakłopotania”, mówi. „Mijały minuty, a ja nie miałem pojęcia gdzie jestem, byłem jednak pewien, że po prawej stronie na moim kursie wkrótce pojawi się zachodnie wybrzeże”.

„Pamiętam szok, gdy zobaczyłem linię brzegową, nie na prawo od mojego kursu, lecz równolegle. Stało się alarmująco jasne, że leciałem wzdłuż południowego wybrzeża. Błąd w nawigacji w tym miejscu jest ogromny i nie powinien być możliwy”.

Obecna na pokładzie kamera potwierdza, że żyroskop kompasu Shepparda był ustawiony zgodnie z jego pierwotnym kursem. Potwierdza również, że leciał na wysokości 2200 stóp – a mimo to, w jakiś sposób przeleciał nad wzgórzami o wysokości sięgającej 3900 stóp.

Przyrządy na pokładzie wydawały się działać normalnie, a późniejsze sprawdzenie prognozy pogody wykluczyło możliwość, jakoby wiatr zepchnął go z kursu. Żaden z pilotów, do których rozesłałem nagrania z tego lotu, nie potrafi w sposób racjonalny wyjaśnić tego zboczenia z kursu.

Sir Mark Thomson, były pilot odrzutowców Królewskich Sił Powietrznych który zbadał bliżej dziwne zdarzenia wokół Puerto Rico, jest w najwyższym stopniu zdumiony.

„Jest to jeden z najważniejszych dowodów, jakie kiedykolwiek widziałem”, powiedział. „W obrębie naszych praw fizyki nie ma wyjaśnienia”.

Czy takie powietrzne zboczenie z kursu można łączyć ze zniknięciami, które uczyniły cały obszar Trójkąta Bermudzkiego tak znanym – takimi jak przelot bombowców Grumman Avenger, które zniknęły u wybrzeży Florydy tuż po II wojnie światowej?

W Puerto Rico są ludzie, którzy zgłaszają incydenty równie złowieszcze i niewyjaśnione. Rozmawiałem z dwiema grupami świadków, którzy przy różnych okazjach w 1988 roku mieli obserwować, jak odrzutowce Marynarki Wojennej USA Grumman F-14 miały zostać „przechwycone lub w jakiś inny sposób wchłonięte” w trakcie lotu przez wielki, nieznany pojazd powietrzny, który ścigały.

Być może brzmi to fantastycznie. Pewnego razu jednak, w końcu, prawdopodobnie obiekt powodujący takie zniknięcie mógł zostać uchwycony na radarze należącym do USA.

„Mayday, Mayday. Widzimy na naszym kursie dziwny obiekt. Zgubiliśmy się. Mayday. Mayday”.

Wezwanie o pomoc nadeszło o 8 wieczorem miejscowego czasu 28 czerwca 1980. Jose Luis Maltonado Torres, 31-letni pilot, wspólnie z 22-letnim pilotem-uczniem leciał samolotem Ercoupe 415-D z Santo Domingo do San Juan, głównego portu lotniczego w Puerto Rico.

Wysłuchałem taśmy zawierającej niektóre z transmisji Mayday pochodzących z Ercoupe, które wyciekły ze źródła w Federalnym Zarządzie Lotnictwa, i wyraźnie słychać na niej zdenerwowanie pilotów.

„Dziwny obiekt, który pojawił się na naszym kursie, trzykrotnie spowodował zmianę naszego kursu (…) przed nami jest coś dziwnego (…) znowu to samo…”

Po tych słowach, ze strony pilotów zapadła cisza. Poszukiwania na morzu i w powietrzu nie dały żadnego śladu. W oficjalnym raporcie dotyczącym tego incydentu znajduje się jednak kusząca wskazówka.

W czasie alarmu Mayday, Stacja Kontroli Ruchu Powietrznego Marynarki Amerykańskiej w Roosevelt Roads w Puerto Rico utrzymywała kontakt z kontrolerami ruchu powietrznego w San Juan. O 8:16 wieczorem, 11 minut od ostatniego przekazu od Ercoupe, Amerykanie w intrygujący sposób skomentowali: „Wygląda na to, że możemy widzieć w okolicy kilkoro z nich…”

Co oznaczała ta tajemnicza wiadomość? Sugeruje ona, że stacja kontroli lotów kilkukrotnie nawiązała kontakt radarowy w okolicy, w której zaginął samolot. Jednym z obiektów był, oczywiście, Ercoupe. Czym jednak były pozostałe? Czy jeden z nich mógł być tym „dziwnym obiektem”, tym dezorientującym „czymś” co prawdopodobnie pochłonęło przeklęty samolot?

Możliwe, że Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych monitorowała dziwne zjawisko, które spowodowało zniknięcie samolotu.

Jorge Martin, wiodący badacz UFO na wyspie, posiada ważny kontakt wewnątrz wojska – jest to wysokiej rangi oficer powiązany z amerykańską marynarką.

Z tego źródła dowiadujemy się, że władze amerykańskie wszczęły alarm po tym, jak wiele wojskowych samolotów, jak również prywatnych jednostek powietrznych, zniknęło w obszarze na północny zachód od Puerto Rico, zwanym Rowem San Juan.

W rozpadlinie na dnie morskim, najniżej położony punkt tej otchłani leży na głębokości 30 000 stóp, a więc na głębokości większej niż wynosi wysokość Mount Everest.

Jest to najniżej położony punkt na Atlantyku. Ciśnienie wody morskiej zniszczyłoby każde stworzenie żyjące na powierzchni, jak też wszystkie poza specjalnie skonstruowanymi łodzie podwodne zbudowane ludzką ręką.

Według źródła Martina, Marynarka i Siły Powietrzne odkryły, że w obszarze Rowu regularnie z morza wychodzi wielki dyskoidalny pojazd, niekiedy „wisząc w miejscu w powietrzu na wielkiej kolumnie wody, po czym znika lub zanurza się z powrotem”.

Jak by tego było mało, to jeszcze nie wszystko. Pilotom często rozkazywano zbliżyć się do obiektu, tylko po to by ich odrzutowce „eksplodowały po cichu i znikały w rozrzedzonym powietrzu”.

Czy te zdumiewające stwierdzenia mogą być prawdziwe? A jeśli tak, to jaki przerażający sekret nurkuje pod powierzchnią oceanu?

Puerto Rico od najbliższej wyspy, Republiki Dominikany, dzieli odcinek 100 mil. Znany on jest jako Kanał Mona.

Prawie w połowie tego odcinka, jakieś45 mil na zachód od ostatniego przylądka Puerto Rico, znajduje się mniej więcej okrągła, niezamieszkana Wyspa Mona. W momencie wysłania swojego ostatniego przekazu, zaginiony samolot Ercoupe znajdował się właśnie na wschód od Wyspy Mona.

Inne załogi przecinające ten obszar zgłaszały anomalie wpływające na ich pozycjonowanie. Pewien pilot lekkiego samolotu zauważył „niekontrolowane wirowanie” jego kompasu.

Biuro Amerykańskiej Marynarki Jorge Martina oferuje niepospolite wyjaśnienie. Jego rewelacje dotyczące Wyspy Mona są dziwne, nietypowe, i trudne do uwierzenia.

Gdy jednak pokazałem swój zbiór dowodów Admirałowi Floty, Lordowi Hill-Nortonowi, jednemu z najbardziej szanowanych pracowników brytyjskiej armii, nie wahał się wyrazić aprobatę dla moich odkryć.

Timothy Good, fragment książki „Unearthly Disclosure”
Źródło: Daily Mail, 11 listopada 2000
Przedruk: ufoevidence.org
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Źródło: www.paranormalium.pl

25 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat