Polowanie na Skinwalkera

Napisane przez Amon w Wrzesień - 18 - 2017

Na jednym z jak mogłoby się wydawać zwyczajnych rancz w amerykańskim stanie Utah doszło do serii niezwykłych wydarzeń, których świadkami była rodzina Gormanów. Wśród zjawisk, jakie obserwowali znajdowały się m.in. manifestacje UFO, pojawianie się enigmatycznych portali, obserwacje tajemniczych stworzeń, okaleczenia zwierząt czy też zjawiska przypominające sceny z nawiedzonych domów. Nie mogąc poradzić sobie z tajemniczą siłą, właściciele zdecydowali się poprosić o pomoc organizację badawczą NIDS, która rozpoczęła obserwację terenu, który wśród miejscowych Indian cieszy się złą sławą – leży na ścieżce Skinwalkera…

TROPEM SKINWALKERA 

Celem tej publikacji jest zaprezentowanie i omówienie ważnej i prowokującej książki opublikowanej pod koniec 2005 r., o tajemniczym tytule „Hunt for Skinwalker” („Polowanie na Skinwalkera„). Znacznie więcej wyjaśnia podtytuł: Nauka staje naprzeciw Nieznanego na oddalonym od cywilizacji ranczu w Utah. Książka napisana została przez biologa, dr Colma Kellehera oraz dziennikarza George’a Knappa, znanego ze swych publikacji na temat UFO. Kelleher swój doktorat z biochemii otrzymał na Uniwersytecie w Dublinie.

Kelleher i Knapp ujawnili wiele dziwnych zdarzeń, które miały miejsce na ranczu w Utah, poczynając od świateł o niewyjaśnionym pochodzeniu, po poltergeisty, pojawiające się w domu zjawy i okaleczenia bydła. Zjawiska te badane były dyskretnie, niemalże w sekrecie przez kilka lat przez grupę naukowców z NIDS pod przewodnictwem dr Kellehera. NIDS jest skrótem od „National Institute of Discovery Science”, prywatnej organizacji założonej w 1995 roku przez Roberta Bigelowa, biznesmena z Las Vegas, zainteresowanego UFO i zjawiskami nadnaturalnymi. Choć NIDS jest organizacją prywatną wiadomo, iż posiada powiązania kooperacyjne z kilkoma rządowymi agencjami, toteż wszystko, co publikuje jest z wielką uwagą studiowane. Mimo, że Keller i Knapp utrzymują, że są niezależnymi autorami (Kelleher nie pracuje już dla NIDS), książka poniekąd wyraża stanowisko wspomnianej wyżej organizacji badawczej na temat dziwnych wydarzeń na ranczu. Dodajmy, że po dekadzie badań nad zjawiskiem UFO i podobnymi zjawiskami, jak np. okaleczenia bydła, Bigelow przestał skupiać się na UFO, swą uwagę zwracając ku projektom kosmicznym i badaniom w stowarzyszeniu z NASA.

W swej książce autorzy opisują sposób, w jaki grupa NIDS wyjaśnia wszystkie dziwne zdarzenia, obejmujące teorie „paranormalne”, a także i ezoteryczne. Tym co łączy historię z UFO jest fakt, iż wśród wielu obserwowanych obiektów znajdowały się jasne kule oraz bezgłośne obiekty o zróżnicowanych kształtach, w tym także i tych typowych dla UFO. Znikały one i pojawiały się w niezwykle dziwny sposób, zaś aspekt ten wywoływał pytanie o zjawiska paranormalne. Nie należy zapominać wszak, że cały obszar – basen Uinta w stanie Utach, jest według autorów „poważnym kandydatem na ufologiczną stolicę świata”. Od lat 50-tych XX wieku w okolicach dochodziło do licznych obserwacji NOL-i, których świadkami wedle przypuszczeń była połowa osób zamieszkujących region. Pośrodku leży pytanie o naturę UFO, o której długo debatowano.

W książce „Polowanie na Skinwalkera”, klasyczna „hipoteza pozaziemska” poddawana jest w wątpliwość przez autorów, nie tylko w ramach wyjaśnienia zjawisk na ranczu, ale też w sensie ogólnym. Porównują oni wydarzenia na ranczu w Utah z incydentami, które mają miejsce gdzie indziej, jak na przykład na innym ranczu w Colorado oraz okolicy Dulce w Nowym Meksyku. Porównywane są także z indiańskimi legendami, m.in. o istotach z innych wymiarów znanymi jako „tricksters” lub „skinwalkers”, które cieszą się złą sławą. Rozdział V, zatytułowany „The Curse” („Klątwa”), jest tym legendom poświęcony i wyjaśnia niezrozumiały i dziwny dla niektórych tytuł książki. Dowiadujemy się, że ranczo posiada nienajlepszą opinię wśród miejscowych Indian Ute. Miejscowy badacz o imieniu Hicks powiedział, że „posiadają oni historie o tym miejscu wywodzące się z XV pokolenia wstecz. Mówi się, że ranczo znajduje się na ścieżce skinwalkera” [s.16]. Legenda o „skinwalkerach” powszechna jest wśród kilku plemion amerykańskiego południowego-zachodu, m.in. wśród Navajo i Ute. Są to dla nich „niecni czarnoksiężnicy zdolni do zmieniania się w wilki, kojoty, niedźwiedzie, ptaki i inne zwierzęta” [s.35]. Skinwalkerzy mogliby być nazywani również „zmiennokształtnymi”, ale mają być zdolni również do kontrolowania myśli oraz innych trików.

Figurki Indian Navajo przedstawiające Skinwalkerów (fot. za: ovni.ch).

Pod koniec książki autorzy skłaniają się raczej ku ezoterycznemu punktowi widzenia, odnosząc się do idei Jacquesa Valee (członka naukowej gałęzi NIDS), jako wyjaśnień odpowiednich dla całego pola ufologii. Nie zaprzeczając „paranormalnym” aspektom ich historii, nie zgadzam się z ogólnym wyjaśnieniem i proponuję podjęcie dyskusji na ten temat w tym artykule. Zacznijmy jednak od początku, tj. od dziwnych wydarzeń mających miejsce na ranczu w Utah.

Zjawiska niewyjaśnione 

Pod koniec roku 1994, rodzina Gormanów (nazwisko fikcyjne, w innych publikacjach pojawia się nazwisko Sherman – przyp. red.) – Tom, Ellen oraz ich dzieci kupują ranczo hodowlane, na teren którego następnie się przeprowadzają. Jest ono opuszczone od kilku lat, ale stanowi dogodne miejsce dla hodowli bydła. Zaskoczeni są odnalezionymi na miejscu potężnymi zamkami w drzwiach i oknach.

W ciągu kilku miesięcy zaczynają obserwować różnokolorowe kule światła (białe, żółte i niebieskie), poruszające się wokół ich bydła oraz domu. Obserwują także systematycznie kule w rozmiarach piłki do baseballu w kolorze błękitnym „naładowane elektrycznie i wypełnione wirującym płynem” [s. 142], które powodują gaśnięcie świateł, gdy tylko zbliżają się do domu. Widują również dziwaczne chmury „wypełnione eksplodującymi w ciszy światłami”. Kilka zwierząt zniknęło bez śladu, inne znajdywane były martwe. W sumie Gorman (na zdjęciu po prawej) stracił 14 sztuk bydła ze stada liczącego 80 zwierząt [s.90], co stanowiło dla niego znaczną stratę finansową. Stało się to głównym przedmiotem badań NIDS.

Pewnego dnia miał miejsce przerażający incydent. Ogromny „wilk” (w rzeczywistości znacznie od normalnego wilka większy), podszedł blisko właścicieli znajdujących się wówczas na polu. Gdy stworzenie znajdowało się blisko, niespodziewanie zaatakowało cielę. Strzelono do niego, ale trudno było je zatrzymać, nawet przy pomocy potężnej broni. Choć trafiono go kilkakrotnie, co wystarczyłoby na powalenie jelenia, „wilk” zwyczajnie oddalił się i zniknął w lesie. Za zwierzęciem, które pozostawiło ślady w błocie blisko rzeki, podążyli farmerzy. Wkrótce jednak trop się urwał pomimo faktu, że zwierzę zostało ciężko zranione. Farmerzy odstrzelili nawet kawałek jego ciała.

Tom Gorman – właściciel feralnego rancza (fot. ovni.ch)

Odnotowano także aktywność poltergeistów: drzwi zamykały się same, przedmioty znikały i pojawiały się następnie w innych miejscach, w domu lub poza nim. Niektóre incydenty wyglądały na złośliwe żarty – znajdowano np. pieprz w solniczce i na odwrót. Innym razem Ellen Gorman znalazła z powrotem na stole wszystkie zakupione produkty, jakie poukładała w szafkach [s.239]. Mieszkańcy rancza słyszeli czasem śmiejące się i jakby wyszydzające ich głosy mówiące w nieznanym języku.

Obiekty a’la UFO 

Tom i Ellen Gorman „donosili kilkakrotnie o obserwacjach cichych, wiszących w powietrzu trójkątnych pojazdów, emitujących różnokolorowe światło z czarnej obramówki” [s. 141]. Gorman widział również „cichą miniaturową wersję samolotu F-117”, który poruszał się powoli na wysokości mniej niż 6 m nad ziemią. Innym razem jego żona Ellen w czasie wieczornego powrotu do domu, ujrzała „ogromny czarny, trójkątny pojazd”, który podążał za jej samochodem na wysokości ok. 10 metrów. Ciche pojazdy UFO widywane były w całej okolicy. Jeden z sąsiadów o nazwisku Gonsalez obserwował NOL-a w kształcie meksykańskiego sombrero. Przy innej okazji widziany był srebrzysty dysk, który „wtopił się w górski grzbiet” [s.140]. Jest to interesująca obserwacja, która sugeruje przejście UFO w „inny wymiar”.

Kilkakrotnie Gormanowie widywali istoty przypominające legendarnego bigfoota (czy też sasquatcha) wędrujące po ich posesji. Słyszeli również przeraźliwe odgłosy, wyczuwali mdlący zapach piżma widząc w tym samym czasie latające obiekty „w kształcie lodówek”, które unosiły się wywołując panikę wśród bydła, a następnie niespodziewanie znikały. Przypominały one brazylijskie „chupas” atakujące ludzi w północno-wschodniej części tego kraju.

Na ranczu często obserwowano obiekty przypominające brazylijskie „chupas” (rys. Archiwum B. Pratta/MUFON)

Jedno z najbardziej imponujących i niepokojących wydarzeń miało miejsce, gdy odnaleziono cztery wielkie buhaje, z których każdy ważył ok. 900 kg, zamknięte i drzemiące wewnątrz przyczepy w pobliżu zagrody, nie używanej od lat. Gdy ocknęły się, zdewastowały wnętrze, wyprowadzenie ich z środka było niezwykle trudne.

Przy innej okazji Tom obserwował, jak stado krów nagle rozpierzchło się, jak gdyby coś niewidzialnego przeleciało przez jego środek. Owa niewidzialna siła produkowała jednak silne pole magnetyczne, które wpłynęło na zachowanie kompasu.

Okno

VIII rozdział książki zatytułowany „The Window” („Okno”), prezentuje serię niezwykłych obserwacji, które mogą stanowić centrum całej historii. Chodzi o pojawienie się okrągłego i unoszącego się w górze „okna”. Przytoczmy pierwsze zdania rozdziału:

„Ze wszystkich anomalnych zjawisk, jakie miały miejsce na ranczu Gormana, najpowszechniejszymi były dziwne nieziemskie struktury, które pojawiały się na wschodnim niebie. Wszyscy członkowie rodziny widywali je dziesiątki razy. Pojawiały się na niebie i zdawały się unosić nisko nad znajdującymi się w odległości mili topolami.”

Widywali je zawsze po zmierzchu, prawie zawsze o tej samej porze. Jednej nocy Tom Gorman dostrzegł w środku kręgu coś przypominające „inne niebo”: „Ujrzał on przez lornetkę wyraźnie niebieskie niebo. Owej nocy pomarańczowy obiekt wyglądał na okno prowadzące w inne miejsce, gdzie wciąż panuje dzień.” [s.63].

Zagroda na ranczu Skinwalkera (fot. za: skinwalkerranch.org).

Inną ważną wskazówką jest obserwacja szybkiego czarnego obiektu, który niespodziewanie zwiększył swe rozmiary przebywając wewnątrz pomarańczowego „okna”. Jak mówił Gorman, zdawał się on „wychodzić” z dziury w niebie, potem zaś zniknął w mroku nocy. Przekonało to ranczera, że jest to rodzaj „międzywymiarowych wrót”, przez które te obiekty mogą przenikać do naszej rzeczywistości. Jest to centralny punkt całej historii, do którego powrócimy potem.

Oto kolejny incydent, który ukazuje wyraźne wrogie machinacje kogoś, kto zdawał się pociągać za sznurki na ranczu. Do czerwca 1996r. pogłoski o dziwnych wydarzeniach na ranczu rozeszły się, co pociągnęło za sobą przybycie gości.

Jeden z nich, wysoki, spokojny mężczyzna, który rozpoczął swego rodzaju medytacje pośrodku pola zamknął oczy i uniósł ręce. Nagle z lasu dobiegł odgłos szybko zbliżającego się zwierzęcia. Przebywający tam także Tom Gorman nie mógł powiedzieć co to, przekonany był jednakże, że to raczej znacznych rozmiarów stworzenie. Niespodziewanie wśród drzew pojawiła się rozmyta sylwetka, podążając następnie w kierunku medytującego mężczyzny. Zatrzymując się tuż naprzeciw niego „wydała głęboki zwierzęcy ryk” brzmiący jak połączenie odgłosów niedźwiedzia i lwa. Gość przeraził się i zaczął przeraźliwie krzyczeć. Opuścił miejsce w panice i nigdy się już nie pokazał.

W lecie 1996 r. wydarzenia osiągnęły swą kulminację. Pewnego dnia Tom wypuścił swoje trzy ulubione psy w pogoń za „niebieską latającą kulą o rozmiarach piłki do nogi”. Psy podążyły za nią do lasu, a Gorman usłyszał wkrótce ich jęki, które niebawem zamilkły. Przerażony tym, udał się do tam rankiem, natykając się na zwęglone ciała psów.

W tym momencie Gormanowie byli tak zszokowani, że zdecydowali się sprzedać ranczo. NIDS nabyło je w sierpniu 1996 roku decydując się na przeprowadzenie tu naukowych badań. Gormanowie wyprowadzili się w miejsce oddalone o 25 mil, jednak Tom zgodził się sprawować opiekę nad ranczem i bydłem za dnia, a także pomagać grupie NIDS.

Jedna z kamer zamontowana przez NIDS (fot. za: skinwalkerranch.org).

Incydenty w obecność grupy NIDS 

Od końca 1996 roku do lata 2004 grupa NIDS pod kierownictwem dr Colma Kellehera, biochemika, przebywała w zainstalowanym na farmie laboratorium. Ich celem było zbieranie danych w regionach aktywności elektromagnetycznych i magnetycznych oraz jakichkolwiek świateł UFO widocznych w spektrum UV. Wśród przenośnego sprzętu znajdował się m.in. połączony z laptopem spektrometr, noktowizor, kamery video, urządzenia do analizowania częstotliwości radiowych, wykrywacze mikrofal itp. (s.100).

Zamiary uwiecznienia i udokumentowania incydentów okazały się płonne. Już w 1997 roku w amerykańskim „UFO Magazine” opublikowano artykuł na temat wydarzeń dziejących się na ranczu (styczeń/luty, artykuł autorstwa Zacka Van Eycka), jednakże NIDS pozostało bardzo dyskretne. Na swej stronie organizacja opublikowała kilka informacji, m.in. raport na temat okaleczeń bydła z marca 1997 roku, jednak dopiero w 2002 roku na ranczo zaproszony został dziennikarz George Knapp, którego upoważniono do przekazania dalszych informacji. Napisał on długi dwuczęściowy artykuł, który następnie opublikowany został w gazecie w Las Vegas i przedrukowany w kilku innych magazynach, m.in. brytyjskim „UFO Magazine” (styczeń/luty 2003), amerykańskim „UFO Magazine” (kwiecień/maj i czerwiec/lipiec 2003). Wraz z publikacją książki na początku 2006 roku, autorzy sporządzili również artykuł dla magazynu internetowego „Sub Rosa” (#4, marzec 2006).

Obserwacje NIDS 

Co więc znaleziono? W ciągu kilku miesięcy od rozpoczęcia badań, badacze stanęli naprzeciw dziwnych, a czasem wręcz przerażających incydentów. Podobnie jak rodzina Gormanów, obserwowali oni te same tajemnicze powietrzne kule, nie będąc jednak w stanie wykonać dobrej jakości rejestrujących ich nagrań. Zainstalowano znaczną ilość urządzeń obserwacyjnych i rejestrujących, jednak zjawiska w ostatnim momencie zdawały się umykać rejestracji, co wyglądało na grę między podmiotem odpowiedzialnym za nie a badaczami. Jak napisano w artykule z marca 2006 roku, zdawało się, że nieuchwytny „trickster” był „zawszę parę kroków przed” nimi, „zostawiając okazjonalnie wizytówkę w postaci rozdartego brutalnie cielęcia, niezwykłych śladów w śniegu, ekscytujących obrazów w podczerwieni lub niszcząc bez powodu urządzenia obserwacyjne, pozostawiając za sobą niedostateczną ilość fizycznych śladów, które mogłyby stanowić niezbity dowód.

Tunel 

25 sierpnia 1997 roku, dwaj członkowie NIDS, Jim i Mike (imiona fikcyjne) przebywali na nocnym patrolu na skraju urwiska, na wysokości 30 m nad pastwiskiem, gdzie wcześniej miały miejsce inne dziwne zdarzenia. Około godz. 2:30 dostrzegli oni mdłe światło tuż powyżej powierzchni gruntu, niewidoczne dla oka, ale zauważalne przez noktowizyjne lornetki. Było to ciemnożółte światło, które przekształciło się następnie w pewnego rodzaju „tunel” o średnicy ok. 1.2 m. Niespodziewanie Mike dostrzegł ciemną postać, mierzącą co najmniej 1.8 m. wzrostu, która wypełzła z niego i odeszła w mrok, w czasie gdy tunel zaczął się kurczyć i wkrótce zniknął. Jim twierdził jednak, że był w stanie dostrzec jedynie światło. Choć mężczyźni posiadali specjalistyczny sprzęt m.in. do mierzenia poziomu natężenia pola magnetycznego, nie wykryli niczego niezwykłego. Wykonali zdjęcia, ale „były one rozczarowujące, na jednym bowiem znajdowało się tylko pojedyncze blade i rozmyte światło, a na pozostałych nie było nic”. Pozostali więc bez twardych dowodów, które mogłyby potwierdzić całe zdarzenie. Incydent dostarczył jednak pewnych wskazówek wraz z „otworami” widywanymi na niebie przez Gormanów (nie widzianymi z kolei przez personel NIDS), wspierając ekscytujące spekulację o „innych wymiarach”, które omówione są obszernie na końcu książki. Jedna z głównych obserwacji grupy NIDS zwraca jednakże naszą uwagę ku niepokojącemu aspektowi przypadku, jakimi były okaleczenia bydła.

Zbadane przypadki okaleczeń bydła 

Wiadomo, że od końca lat 60-tych ub. wieku, tysiące przypadków okaleczeń miało miejsce na wielu obszarach Stanów Zjednoczonych, Kanady jak i innych krajów. W ostatnich latach zjawisko rozszerzyło się na Południową Amerykę, gdzie zbiera swe żniwo [m.in. w Argentynie – przyp. red]. Stan Utah oraz region basenu Uintah, gdzie zlokalizowane jest ranczo, dotknięty był wieloma przypadkami okaleczeń bydła. Stanowił w rzeczywistości jeden z wiodących pod tym względem regionów w kraju, zaś NIDS zbadał kilka innych tamtejszych przypadków w dodatku do tych, jakie miały miejsce na ranczu.

Na ranczu Gormana znacznej wagi wydarzeniem, którego świadkami bezpośrednio byli członkowie NIDS, było zabicie i okaleczenie cielaka, do którego doszło 10 marca 1997 roku w świetle dnia, w czasie krótkiej nieobecności grupy, która przeniosła się na drugą stronę wzgórza. Nieobecność trwała 45 minut. Wydarzenie było na szeroką skalę badane, przez krótki czas utrzymywano je w tajemnicy. Ostatecznie raport w tej sprawie pojawił się na stronie internetowej NIDS, a wydarzenie opisane jest szczegółowo w książce.

Zabite i okaleczone 10 marca 1997 roku zwierzę na ranczu Gormana wzbudziło zainteresowanie NIDS, gdyż do incydentu doszło za dnia, niemalże w sąsiedztwie członków ekipy. 

Hunt for Skinwalker” nie oferuje jednak wyjaśnienia dla tajemniczych mordów i okaleczeń. Jednakże na stronie NIDS, dr Kelleher opublikował ważne studium na temat możliwego związku okaleczeń bydła z zakaźnymi encefalopatiami gąbczastymi (TSE, w tym BSE – „chorobą wściekłych krów”) w Północnej Ameryce. Zgodnie z opracowaniem istnieje interesująca zbieżność między obszarami, na których rozszerzają się obydwa zjawiska. Kelleher spekuluje, że celem okaleczeń może być nadzór nad chorobą lub ostrzeganie przed nią. Powstaje jednak pytanie: dlaczego więcej okaleczeń bydła nie ma miejsca w krajach, gdzie choroba szalonych krów uderzała najczęściej, jak np. w Anglii?

Lodowe kręgi i podziemne dźwięki

W lutym 2002 r. po tym, jak intensywność pojawiania się różnych dziwnych zjawisk zmalała, miał miejsce inny nowy incydent: doskonałego kształtu koło pojawiło się w ciągu nocy na płytkim, pokrytym lodem stawie położonym niedaleko domu. Warto wspomnieć o innych przypadkach formowania się kręgów lodowych, które porównywalne mogą być do kręgów zbożowych. Jakie jest zatem znaczenie tego wszystkiego i gdzie znajduje się „przesłanie”?

Krąg znaleziony na ranczu NIDS w 2002 roku (fot.: skinwalkerranch.org).

W kolejnym rozdziale, gdzie omawiana jest możliwa kwestia wojskowego zaangażowania w sprawę rancza, autorzy wspominają, iż „miejscowe medium przechadzające się po posiadłości stwierdziło, że okrąg powstał wskutek działania technologii zlokalizowanej pod ziemią” (s.224).

Jest to odpowiedni moment, aby wspomnieć o innym ciekawym aspekcie historii. Gormanowie słyszeli często odgłosy pracy ciężkiej metalowej maszynerii dochodzące spod ziemi. Poprzedni właściciele przestrzegali ich przed jakimikolwiek pracami ziemnymi! (s.224) Interesujące wydaje się, dlaczego książka nie podaje informacji o tajemniczych poprzednich właścicielach. Zdaje się, iż posiadana przez nich wiedza na temat rancza mogłaby się okazać bardzo przydatna dla badań NIDS. Nieznanego pochodzenia dźwięki słyszane były również rzekomo w innych miejscach na świecie, m.in. w Dolinie San Louis i okolicy „Four Corners” (jedyne miejsce w USA, gdzie pod kątem prostym krzyżują się granice stanów Utah, Colorado, Nowy Meksyk, Arizona – przyp. red.). Dolina San Louis leży na południu Colorado i stanowi kolejne miejsce koncentracji anomalnych zjawisk, w szczególności UFO, manifestacji niezwykłych kul świetlnych oraz okaleczeń bydła. To właśnie tam miał miejsce pierwszy nagłośniony przypadek okaleczenia, którego ofiarą w 1967r. padł koń o imieniu Snippy (w rzeczywistości Lady). Christopher O’Brien, który napisał na temat tych wydarzeń książkę pt. „The Mysterious Valley” („Tajemnicza Dolina”, 1996 r.), przytacza doniesienia o dziwnych dźwiękach, szumie i hałasach, które dają się słyszeć przy powierzchni ziemi w okolicy Great Sand Dunes (s.185).

Wiarygodność przypadku 

Fakt, że członkowie NIDS obserwowali również wiele dziwnych zjawisk podobnych do tych, o których donosiła rodzina Gormana, bardzo uwiarygodnia ten przypadek. Są również zeznania sąsiadów „rancza Skinwalkera”. Z drugiej jednak strony, pożyteczne i interesujące wydaje się odnalezienie poprzednich właścicieli rancza i poznanie ich historii. Niektórzy okoliczni mieszkańcy, którzy ich znali uważają, że w jakiś sposób zaakceptowali oni zjawiska i nauczyli się obcować z nimi na co dzień. Możemy jednak żałować, że książka nie podaje żadnych precyzyjnych czy naukowych danych dotyczących rancza, jak np. odczytów urządzeń pomiarowych czy wizerunków latających kul. Dla przykładu, istnieje wiele zdjęć i nagrań kul świetlnych związanych ze zjawiskiem kręgów zbożowych. Dlaczego więc nie doszło do tego na ranczu w Utah? Jedno z możliwych wyjaśnień nasuwa Tom Gorman twierdząc, że wraz z przybyciem na miejsce NIDS, zjawiska stały się coraz bardziej nieuchwytne, jak gdyby stojąca za nimi „inteligencja” stała się znacznie bardziej ostrożna. Colm Kelleher przyznaje równocześnie, że NIDS posiada jednak zarejestrowany materiał.

Powstaje pytanie: dlaczego go nigdy nie opublikowano?

Czy został utajniony? Przez lata badania NIDS na farmie przebiegały w atmosferze tajności. Książka z powodu braku precyzyjnej dokumentacji nie kładzie kresu jakimkolwiek przypuszczeniom. Nie jest tajemnicą, że NIDS posiada związki z wojskiem. Zademonstrowane to zostało w zauważalny sposób w postaci obecności płk Alexandra w radzie badawczej NIDS, człowieka o długoletniej wojskowej karierze.

TEORIE I SPEKULACJE: RÓWNOLEGŁE WSZECHŚWIATY, ZJAWISKA PARANORMALNE?

W swej książce Colm Kelleher i George Knapp dali wyraz wielu ideom i spekulacjom, które ich zdaniem wyjaśniać mogą dziwne zdarzenia na farmie NIDS. Omówiono dwie główne linie: pierwszą – ideę „innych wymiarów” oraz koncepcję „równoległych wszechświatów”, które wysunięte zostały w kilku teoriach zaawansowanej fizyki . Druga zaś dotyczy natury istot lub „bytów” stojących za niezwykłymi wydarzeniami.

Równoległe wszechświaty i inne wymiary

Colm Kelleher i George Knapp poświęcili znaczną i interesującą część ich książki kwestiom równoległych wszechświatów i „innych wymiarów”. Odnieśli się do kilku teorii naukowych, które rozwijały się w ciągu lat i dotyczyły istnienia jednego lub kilku tzw. „paralelnych” wszechświatów. Przyjrzyjmy się pokrótce najważniejszym z nich, aby zobaczyć jak zaprezentowano je w książce.

Teoria wormholes

Najlepiej znana jest teoria zakładająca istnienie „dziur robaczych możliwych do pokonania” stworzona w 1985 roku przez amerykańskiego fizyka Kipa Thorne’a z Cal Tech, na prośbę jego przyjaciela Carla Sagana, który użył jej w słynnej powieści „Contact” („Kontakt”). Opiera się ona na einsteinowskiej ogólnej teorii względności i jest rzeczywistą naukową spekulacją renomowanego fizyka. W kilku słowach, zakłada ona istnienie drogi wiodącej z jednej części wszechświata do drugiej (równoległej), poprzez „dziurę” w powłoce czasoprzestrzennej zwanej „wormhole” („dziura robacza”) i przechodzącej przez „hiperprzestrzeń” lub czterowymiarową przestrzeń w taki sposób, jak można zauważyć to na rysunkach z książki fizyka Michio Kaku pt. „Hyperspace” („Hiperprzestrzeń”):

Wizerunki „wormholes” (Michio Kaku, „Hyperspace”) 

Jest to fascynujące założenie, jednakże wszyscy przyznają, że w najlepszym przypadku czeka nas niezwykle długa droga przed stworzeniem podobnej „dziury”. Otworzenie jej wymagałoby ogromnej ilości „egzotycznej” lub „negatywnej” energii, a nikt nie wie, jak to zrobić, choć jest to standardowy sposób podróżowania w kosmosie w filmach science-fiction. Należałoby również „zakrzywić” wszechświat (zakrzywienie wszechświata w teorii Einsteina), jednakże wszystkie obserwacje astronomiczne sugerują, że w rzeczywistości jest on najwyraźniej płaski.

Warto tu jednakże zauważyć, że fizyk Eric Davis pracujący dla NIDS, napisał artykuł dostarczony na sympozjum MUFON w 2001 zatytułowany „Wormhole – Gwiezdne Wrota: Przeczesując kosmiczne sąsiedztwo” (dostępny także na stronie NIDS). Davis śmiało opisuje w nim, czym może być tego rodzaju dziura i zdaje się być pewien, że pewnego dnia osiągniemy technologię zdolną do jej wytwarzania przez uzyskanie dostępu do tzw. „energii punktu zerowego”.

Zauważył on, że „spośród ponad 650 przypadków badanych przez NIDS, kilkadziesiąt jasno pretendowało to manifestacji wormholes” i umieszcza on na liście, co nie zaskakuje, zjawiska obserwowane na ranczu w Utah. Wspomnijmy tutaj, że istnieją doniesienia o podobnych zjawiskach sugerujących otwieranie się „dziur” lub „bram” do innych wymiarów. Poniżej w skrócie przedstawione zostaną trzy tego typu przykłady:

Linda Howe mówi w swej książce „Glimpses of Other Realities” („Rzut oka na inne rzeczywistości”, t.I, s.299), iż „niektórzy ludzie donoszą o obserwacji przezroczystych istot, kul światła i cienistych postaci wyłaniających się z otworów w kształcie łez lub dziur pojawiających się w powietrzu w ich pokojach, lub przechodzących przez ściany, okna i inne stałe substancje”. Poniżej znajduje się rysunek ukazujący podobną obserwację wykonany przez zamieszkałą w Kalifornii Lindę Porter.

Rysunek „dziury” w książce Lindy Howe pt. „Glimpses of Other Realiies, Vol.1”

Oto kolejna, trzecia z kolei relacja związana z kręgami zbożowymi w Wiltshire. Jak twierdzi Michael Hesemann w swojej książce „Messages”, wieczorem 9 lipca 1998 kilku świadków ujrzało helikoptery podążające za kulą światła w West Woods. Kolejny świadek, rolnik Terry Butcher z Alton Barnes, zobaczył pewien rodzaj tunelu otwierającego się w chmurach, jak gdyby przechodziło przez nie coś dużego. Potem tunel zniknął. Następnego dnia niedaleko Alton Barnes odkryto piktogram (s. 77 – 80, edycja francuska).

Teoria polaryzowanej próżni

Eric Davis wspomina także „alternatywną teorię grawitacji” wysuniętą przez amerykańskiego fizyka Harolda Puthoffa, znaną jako „polaryzowaną próżnię (PV)”, która „traktuje próżnię jako polaryzowane medium”. Zgodnie z Davisem, model Putthoffa jest „jedyną alternatywną teorią grawitacji, która została z sukcesem zastosowana do wyjaśnienia fizycznych, anty-fizycznych i fizjologicznych właściwości i działań”, o których mowa w przypadkach spotkań z UFO.

Teorie te wymienione są również w książce Knappa i Kellehera, ale zdają się oni faworyzować inny koncept, tzw. „teorię wielu światów” lub „multiwszechświat”, która wywodzi się z drugiego filara fizyki, fizyki kwantowej. Jednocześnie idea „multiwszechświata” wypromowana została w artykułach i książkach Jacquesa Vallee, członka rady naukowej NIDS.

Fizyka kwantowa i model równoległego wszechświata

Kelleher i Knapp prezentują teorię po raz pierwszy w rozdziale XXIX pt. „Inne światy”, zwracają także na nią uwagę w epilogu. Zanim zaprezentujemy ją w skrócie, podkreślmy, że jest to prawdopodobnie najdziwniejsza teoria i najtrudniejsza do przetrawienia, rzadko też rozważana w historii współczesnej fizyki. Po raz pierwszy wysunęli ją Hugh Everest i John Wheeler w 1957 roku, a zakłada ona, zgodnie z mechaniką kwantową, cytując jednego z obecnych jej promotorów Maxa Tegmarka w „Scientific American” (May 2003): „przypadkowe procesy kwantowe powodują rozszczepianie się wszechświata na liczne kopie, jeden dla każdego możliwego rozwiązania”. Wynikiem tego może być istnienie nieskończonej liczby równoległych wszechświatów, wśród których istnieją też takie różniące się od naszego jedynie drobnymi szczegółami, ukazanych w produkcjach science-fiction jak np. „Piąty Wymiar” (tytuł oryginalny „Sliders”), czy „Gwiezdne Wrota” („Stargate”). Jedno z wielu pytań wysuwanych przez tą teorię odnosi się do możliwości podróży z jednego równoległego wszechświata do drugiego. Może odbywać się to przypuszczalnie za pomocą „robaczych dziur”.

W epilogu Kelleher i Knapp twierdzą, że teoria ta, która początkowo była niezwykle kontrowersyjna, uznawana jest obecnie przez większość fizyków: „Idea ta znana jest jako multiwszechświat lub teoria wielu światów i zyskała szeroką akceptację w kręgach naukowych” (s. 276). Cytują oni artykuł wspomnianego wyżej Maxa Tegmarka, który ukazał się w „Scientific American” oraz innych uznanych fizyków jak np. David Deutsch (autora „The Fabric of Reality” – „Tkanina rzeczywistości”) oraz Michio Kaku. Ten zdaje się zatwierdzać to w swej książce pt. „Visions: How Science will revolutionize the 21st Century” („Wizje – Jak nauka zrewolucjonizuje XXI wiek”) wydanej w roku 1997.

W rzeczywistości grupa licznych naukowców zdaje się pomijać to, promując najwyraźniej teorię „superstrun”, która próbuje połączyć dwa filary fizyki. Jednym z nich jest młody fizyk Brian Grene, który na temat teorii napisał dwie doskonałe książki – „The Elegant Universe” (1999) oraz „The Fabric of Kosmos” (2004). Dla niego istnieć mogą inne rozwiązania, bardziej ekonomiczne. Dla przykładu teoria brytyjskiego fizyka Davida Bohma o „fizyce nielokalnej”: dla niego nie istnieje teoria uznawana dziś przez większość naukowców, zaś problem pozostaje nierozwiązany (s.254 wydania francuskiego). W dodatku do tego, istnieje także miejsce dla światów równoległych w teorii strun.

Teoria strun, teoria M i model równoległych światów bran

Teoria „strun” lub „superstrun” to w rzeczywistości rodzina kilku teorii o długiej historii rozpoczynającej się w latach 60-tych. Aby zaprezentować je pokrótce, zacznijmy od stadium, w którym znajdują się współcześnie, do którego sformułowania przyczynił się głównie Edward Wittem z Uniwersytetu Princeton, nazywając to teorią „M”. Zgodnie z nią wszechświat składa się z 11 wymiarów, ale my żyjemy w trójwymiarowej przestrzeni (czwartym wymiarem jest czas), zwanym „braną”, co jest zdrobnieniem od słowa „membrana”. Istnieć może jednakże kolejna „brana” lub równoległy wszechświat, który nigdy może nas nie dotknąć, choć może znajdować się bardzo blisko. Może manifestować się jedynie poprzez efekty grawitacyjne. Może przyczyniać się do wyjaśnienia tajemnic brakującej materii lub „ciemnej energii”, która jest jedną z największych tajemnic współczesnej astronomii. I właśnie tu, zgodnie z niektórymi, można udawać się z jednej membrany do drugiej przechodząc przez hiperprzestrzeń 10 wymiarów, zwaną tutaj „masą”. Warto zauważyć przy okazji, że w tej teorii dwie równoległe membrany są płaskie. Mogą pozwalać także na podróże w czasie, zgodnie z tym zacytowanym w „New Scientist” (20 maj 2006) Heinrichem Päsem.

Jak twierdzi Brian Greene i inni, wciąż istnieją inne drogi rozwoju, jakich można spodziewać się dla tych teorii, np. „Quantum Loop gravity”, a może i inne, o których jeszcze nie słyszeliśmy, dlatego więc sytuacja zdaje się być wciąż otwarta. Co do dręczącego nas pytania o międzywymiarowe UFO i pokrewne zjawiska, na chwilę obecną nie wiemy jeszcze, w jaki sposób w rzeczywistości pojawia się ono i znika…

Innym dręczącym pytaniem jest: „kim są autorzy tych dziwnych zjawisk i jaki jest ich plan”? Jak powiedziałem, Kelleher i Knapp prezentują pewne idee, z których wszystkie skłaniają się do odsunięcia na bok hipotezy pozaziemskiej.

KTO TAM JEST? OBCY, ISTOTY Z INNYCH ŚWIATÓW LUB KTOŚ INNY? 

Kelleher i Knapp uważają podobnie jak wielu innych autorów, że klasyczna ETH (hipoteza pozaziemska), nie okazuje się odpowiednia, toteż faworyzują oni teorie „paranormalne” odnoszące się do tzw. istot z innego świata i bytów pochodzących z innych wymiarów. Dlatego też cofamy się do starego pytania „ET, czy nie ET”? Zwróćmy uwagę na argumenty.

Krytyka hipotezy pozaziemskiej

Rozdział XXV zatytułowany „Hipotezy”, autorzy rozpoczynają od pytania: „Czy nad ranczem w Utah latało UFO, czy było to miejsce nawiedzone”. Następnie przechodzą do przeglądu różnych teorii. Szybko odrzucają oni oszustwa, iluzje i niewyjaśnione naturalne zjawiska, jak „teoria naprężeń tektonicznych” Michaela Persingera. Wspominają ideę starożytnej, niezwykle zaawansowanej ziemskiej cywilizacji (przypuszczalnie ludzkiej), jednakże nie naciskają na nią. Przechodzą następnie do ważnego pytania o istoty pozaziemskie, które prezentują jako „najlepiej znany, choć niekoniecznie najbardziej wiarygodny model dla licznych zjawisk anormalnych” (s.215). Pojęcie planu grupy istot pozaziemskich zdaje się dla nich trudne, mając na uwadze tak odległe i trudno dostępne miejsce. Odnoszą się oni do „standardowego modelu” hipotezy pozaziemskich – latających w swych statkach obcych i uważają, że „wydarzenia na ranczu dają niewystarczające dane, aby wesprzeć lub wyeliminować tą hipotezę”, choć niektóre z nich „bardzo dokładnie pasują do opisów NOLi”. Colm Kelleher przyznaje, że sam widział wraz z kolegą: „cichy, niezmiernie szybko poruszających się obiekt nadlatujący z północy i wykonujący szybko perfekcyjną pętlę nad dowództwem i centrum kontroli przed ponownym udaniem się na północ”. (s.216).

Rozważają także ideę „niewielkich próbników” wysyłanych rzekomo z przestrzeni międzygwiezdnej, ale odrzucają ją na podstawie testu zaproponowanego w latach 90-tych ub. wieku przez inżyniera Roya Duttona, który twierdził, że jest w stanie określić dokładne miejsce i datę pojawienia się takich niezwyczajnych powietrznych zjawisk. Ranczo, jak można odgadnąć, nie zdało testu. Kolejnym argumentem przeciw pozaziemskiej hipotezie jest fakt, że do dziś dnia nikt nie odnalazł artefaktów – fizycznych czy biologicznych o potwierdzonym pozaziemskim pochodzeniu. Szybko także odrzucono hipotezę o „starożytnych astronautach”, która dla nich „nie jest wsparta żadnymi fizycznymi danymi”.

Argumenty o pozaziemskim rodowodzie zjawisk

Jest mi przykro powiedzieć, że uznaję tą argumentację za słabą. W mojej opinii nie udaje się jej rozważyć poważnie pomimo ogromnej liczby informacji na temat UFO zebranych w czasie ostatnich 60 lat, na których zbudowano silny i przekonywujący dowód co do istnienia co najmniej jednej cywilizacji pozaziemskiej, z których pewne są rzekomo obecne od długiego czasu na naszej planecie. We Francji grupa naukowców – seniorów i ekspertów wojskowych określiła to jasno w Raporcie COMETA w 1999 roku.

Istnieją realne przesłanki co do prawdziwości fizycznych pojazdów o obcym pochodzeniu, wykonanych przez zaawansowane naukowo cywilizacje. Czy pochodzą one z planety tego czy równoległego wszechświata, nie zmienia ich natury jako realnie istniejących istot pozaziemskich, które dla pewnych celów przybywają na Ziemię.

Istnieją silne dowody, jak dla przykładu katastrofa NOL-a niedaleko Roswell oraz inne tego typu zdarzenia, jak np. przypadek Ubatuba z Brazylii. Zebrano i zbadano fragmenty UFO. Pierwsze analizy wskazały na czysty magnez o masie ponad normalną, ale sprawa została później pomylona z innymi analizami przeprowadzanymi w USA. Historia opowiedziana została przez fizyka Paula Hilla w jego doskonałej książce pt. „Unconventional Flying Objects” („Niekonwencjonalne obiekty latające”).

Paul Hill

Istnieje wiele oświadczeń dotyczących sekretnych badań na przechwyconych pojazdach i ciałach, a także kontaktach z żywymi istotami. Istnieją nawet wiarygodne zeznania o istnieniu baz istot pozaziemskich na naszej planecie lub w jej pobliżu, uprowadzeniach przez obce istoty (w tym dla przykładu wszczepianie implantów podobnych do tych usuwanych z ciał przez dr Rogera Leira, z których kilka badanych było z pomocą NIDS). Istnieją również liczne przypadki okaleczeń zwierząt związanych z obserwacjami UFO. Ironią jest, że grupa NIDS wykonała wiele przekonywujących badań na temat okaleczeń, nie tylko na ranczu w Utah. Proste pytanie brzmi: kto może to robić, jeśli nie obcy? Duchy? Demony? Byty z innych wymiarów? Istoty nadnaturalne?

Jeśli dotrzemy do centrum sprawy, musimy być świadomi, że istnieje wiele wiarygodnych oświadczeń i dokumentów udowadniających istnienie restrykcyjnej polityki tajności dotyczącej UFO, prowadzonej głównie przez rząd amerykański od czasów pierwszej fali obserwacji w 1947 roku i naśladowanej w mniejszej lub większej części przez inne kraje. Niemożliwe oczywiście jest bardziej szczegółowe zagłębianie się tutaj w ogromne akta dotyczące UFO. Jednakże w tym punkcie Kelleher i Knapp otwierają drzwi do przeróżnych tzw. „paranormalnych” teorii wykluczających istoty pozaziemskie.

Faworyzowane „teorie paranormalne

Idea, że dziwne zjawiska na ranczu w Utah są „natury paranormalnej”, przewija się przez całą książkę. Autorzy odnoszą się do wielu aspektów, poczynając od staroindiańskich legend (dla przykładu tych o „skinwalkerach” jak już wcześniej zauważyliśmy). Dla Indian Ute, ranczo jest wyraźnie miejscem nawiedzonym, przepełnionym ciemnymi i złymi energiami. Dla nich znajduje się ono na „ścieżce Skinwalkera” – negatywnej siły, od której należy stronić. Te quasi-religijne, „nadnaturalne” wierzenia i podobne interpretacje znajdowane są wśród różnych fundamentalistów religijnych, dla których podobne manifestacje są dziełem demonów.

Widok na Ranczo Skinwalkera (fot.: skinwalkerranch.org)

Jednakże autorzy nie zatrzymują się tu i przechodzą do bardziej „wymyślnych” teorii nadnaturalnych. W rozdziale XVIII zwanym „Inne wymiary”, omawiają oni wizje kilku autorów, wśród których znajdują się: Jacques Vallée i jego hipoteza o tajemniczym „systemie kontrolnym” pociągającym przez długi czas za sznurki wraz z ukrytym zamiarem, John Keel i jego niemniej tajemnicza teoria „ultraziemian” (cokolwiek znaczy), Patrick Harpur i jego intrygujący koncept „demonicznej rzeczywistości”, który wywodzi się z wiary starożytnych Greków w istoty zwane „daimonionami” oraz Michaela Grosso i jego ideę „królestwa złudzeń”.

Wszystkie te idee prezentują wariacje koncepcji „istot międzywymiarowych” – stworzeń, które niekoniecznie bytują w wymiarze fizycznym i posiadają nieodgadnione zamiary (s.238). Zauważmy tutaj, że istnieje długa historia podobnego rozumowania w tradycji ezoterycznej. Obecne ono było od samego zarania ufologii po II Wojnie Światowej i prezentowane przez takie osoby, jak Meade Lane z San Francisco, wierzącą w „eteryczne królestwa” i widzącą UFO jako „statki eteryczne”.

W dodatku do tego, w rozdziale XXX pt. „Wewnętrzne Światy” („Inner Worlds”), autorzy zgłębiają możliwe związki tych zjawisk z ludzką świadomością, cytując znów Harpuna, Grosso, Kennetha Ringa i jego badanie nad eksperymentami ze stanami bliskimi śmierci i skłaniają się także oni ku medytacji i szamanizmowi. Wspominają o sugestii Naukowej Rady Doradczej NIDS o możliwym istnieniu „świadomej, przewidującej, nieludzkiej inteligencji”. Wprowadzają oni także idee dr Johna Macka o „innych światach lub wymiarach”, „alternatywnych rzeczywistościach”, „drzwiach do ewolucji ducha” etc.

Brama na ranczo Gormana (fot.: skinwalkerranch.org)

Przechodząc ku końcowi książki, odnoszą się oni znów do Jacquesa Vallée i do jego hipotez o technologicznie zaawansowanym „systemie kontrolnym”, który może istnieć na tej planecie i odpowiadać za pojawianie się UFO i który pozostaje niezgłębiony i tajemniczy. Może mieć „cel w edukacji ludzkich społeczeństw przez rozszerzony okres czasu” (s.255). Pojawienie się Matki Boskiej w Fatimie i Lourdes mogą być przykładami dzieł takiego systemu kontrolnego. Kelleher i Knapp zadają pytanie: „Czy wydarzenia na ranczu w Utah są kolejnymi z tego rodzaju produkcji?” Wyciągając końcowe wnioski przyznają: „Wygląda to, jakby pewien kosmiczny mistrz-lalkarz spisał listę zawierającą każde dziwaczne zjawisko znane nam współcześnie, a potem rozpuścił je w jednym miejscu, co miało rezultat w nadnaturalnej lawinie, w którą nikt być może nie mógł uwierzyć, a jeszcze mniej zrozumieć.” (s.270).

Pewne strony książki przypominają nam pisma Jacques Vallée, który miał na nie widoczny wpływ. Choć mimo wszystko przychylam się do niektórych z tych idei, pozostaję zdziwiony generalną linią myślenia, która zdaje się skupiać na odrzucaniu hipotezy pozaziemskiej. Pozostaje moje podstawowe pytanie: Dlaczego nie obcy – istoty pozaziemskie? Jeśli mogą one opanować inne wymiary i podróżować przez nie, czy nie oznacza to, że są już istotami fizycznymi o pozaziemskim rodowodzie? Dlaczego również nie może dochodzić do koegzystencji obu rodzajów bytów i zjawisk, realnych i fizycznych lub „nadnaturalnych”? Jerome Clark sugeruje to mniej więcej w artykule zamieszczonym w „International UFO Reporter” zwanym „The core phenomenon and the secondary phenomenon” („Zjawisko centralne i zjawisko drugorzędne”, IUR Vol. 30, #4). Według niego powinniśmy unikać mieszania tych dwóch rodzajów „anomalii”. Z drugiej strony, mógłbym dodać, że wiele wydarzeń związanych z UFO zawiera aspekty „wysokiego stopnia dziwności”, których dobrym przykładem jest ranczo w Utah. Zatem rozróżnienie między realnym-fizycznym a nadnaturalnym zjawiskiem nie jest łatwe. Według mnie, odnoszą się one do jednego i tego samego świata.

Aby zakończyć krytykę książki, proponuję spojrzeć na wydarzenia, jakie miały miejsce na innym ranczu, tym razem w Colorado w 1975 roku. Badane były one przez APRO (Organizacja Badawcza ds. Zjawisk Powietrznych) i mogą one odnosić się do innej perspektywy. Historia opowiedziana jest w książce Timothy’ego Gooda „Alien Contact” (1993, rozdział „Colorado Breakthrough”). Ową interesującą historię wspomnieli w swej książce także Kelleher i Knapp. Mówiąc krótko, właściciele rancza doświadczali wielu przerażających wypadków, podobnych do tych na ranczu w Utah, jak np. obserwacja istot przypominających Wielką Stopę, dziwne hałasy, obiekty w kształcie dysków unoszące się naprzeciw domu itp. Dochodziły do tego również okaleczenia bydła. Miejscowa policja nie chciała więcej o tym słyszeć. Jeden z funkcjonariuszy powiedział im, że wiadomo kto za tym stoi – to robota istot pozaziemskich i nic w tej sprawie policja zrobić nie może! Pewnego wieczora w ich domu słyszany był głos, który wydostał się przez głośniki telewizora. „Uwaga! Pozwoliliśmy wam zostać” – powiedział i zalecił im milczeć na temat tych wydarzeń. Następnego wieczora, po zauważeniu dziwnych świateł w lesie, udali się oni, aby sprawdzić czym są. Napotkali dwie istoty przypominające wyglądem ludzi, które czekały na nich w świetle. Istoty zwróciły się do głównego świadka wydarzeń po imieniu, mówiąc mu: „Jak miło z twojej strony, że przyszedłeś!” W niedalekiej odległości na ziemi spoczywał obiekt w kształcie dysku. Przeprosili oni za spowodowane niedogodności i obiecali pewną „bardziej rozsądną organizację”, która nigdy się nie pojawiła. Nie przekazali żadnych informacji o sobie czy swej roli, za wyjątkiem może tej jednej, o której mówi świadek: „Jedyną rzeczą, której dowiedziałem się na pewno jest to, że ów wielki włochaty Bigfoot podległy jest poleceniom”. Wielka Stopa zatem może być pewnego rodzaju stworzeniem należącym do ET.

Jak mówił Timothy Good, opinia właściciela rancza w Colorado stwierdza, że na ranczu znajdował się pewien rodzaj stałej instalacji obcych. Wskazuje on, że daje to doskonały widok na pobliską placówkę wojskową i uważa, że obserwują oni nasz militarny potencjał. (s.70)

Uważam, że historia ta jest bardzo interesująca, jeśli rozważyć nadzór UFO nad militarnymi placówkami, szczególnie bazami nuklearnymi. Co do rancza w Utah badanego przez NIDS przypomnijmy, że Gormanowie słyszeli kilkakrotnie odgłosy ciężkiej maszynerii wydobywające się rzekomo spod powierzchni ziemi. Czy był to tylko kolejny trik „skinwalkera”, może kryje się za tym coś większego? Co w rzeczywistości działo się na i pod ranczem NIDS? We wniosku chciałbym powiedzieć, że „Polowanie na Skinwalkera”, to niezwykle interesująca lektura, która jednak pozostawia czytelnika samego z wieloma niewyjaśnionymi pytaniami.

ŹródłoINFRA
Autor
: Gildas Bourdais
Fot. w nagłówku: Fragmnet bramy wjazdowej na ranczo, za: skinwalkerranch.org

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat