Procesy o czary w Austrii

Napisane przez Amon w Grudzień - 7 - 2017

Polowania na czarownice osiągnęły w tym kraju apogeum w latach panowania cesarza Rudolfa II (1576-1612) przede wszystkim za sprawą jezuitów, dążących do zniszczenia protestantyzmu. Nasiliły się one ponownie w końcu siedemnastego stulecia w austriackich prowincjach Styria i Tyrol, czego świadectwem stał się ffalsgerichtsordnung, surowy kodeks praw wymierzonych przeciwko czamoksię-stwu, wydany w roku 1707.

Przed rokiem 1570 prześladowania były stosunkowo rzadkie i, wyjąwszy Constitutio Criminalis Carolina (1532), prawodawstwo raczej nie zajmowało się kwestią czarów. Rozporządzenie o postępowaniu w sprawach karnych, wydane w 1499 roku dla Tyrolu, nie zajmuje się w ogóle czarami i czarno-księstwem; w roku 1544 czary i wróżbiarstwo traktowane są jako oszustwo; jeszcze w roku 1573 inny Policey-Ordnung (również dla Tyrolu) klasyfikuje czarnoksięstwo na równi z bluźnierstwem karanym grzywną (z której czwartą część otrzymywał delator, tyle samo przypadało sądowi, resztę zaś obracano na cele dobroczynne). Umiarkowanie to zawdzięczać należy cesarzowi Maksymilianowi II (1564-1576), wykształconemu w Hiszpanii (gdzie stykał się z hiszpańskim modelem inkwizycji, przeciwnym formułowaniu nieścisłych oskarżeń), z natury niechętnemu przemocy. Z jego punktu widzenia czarownicy oraz ci, którzy zasięgali porad wróżbitów, byli osobnikami niespełna rozumu. Odstępstwem od tej tradycji była Constitutio Criminalis Carolina, zbiór praw mówiący o konieczności palenia na stosie skazanych za herezję i czarnoksięstwo. Kodeks ten, na który powoływali się chętnie późniejsi łowcy czarownic, aczkolwiek wydany dla wszystkich krajów cesarstwa, w praktyce rzadko był stosowany nie tylko w księstwach protestanckich, ale nawet i w katolickiej Bawarii.

Procesy o czary nasiliły się wraz z koronacją następcy Maksymiliana, czyli od roku 1576. Rudolf II był przesądny i głęboko przekonany o realności czamoksięstwa – wierzył na przykład, że na niego samego rzucono urok. Uległy wpływom jezuitów, którzy stawiali znak równania między czamoksięstwem a herezją, z tego właśnie punktu widzenia podchodził do wielu, zgoła nieszkodliwych postępków. Tę zmianę sposobu myślenia odzwierciedla proces sześćdziesięcioletniej Anny Schlutterbauer, z której wypędzano demony w Mariazell i którą w 1583 roku w kościele Św. Barbary w Wiedniu egzorcy-zmował biskup z Brelsgau. Jej krewna, kobieta w podeszłym już wieku, oskarżona o spowodowanie opętania, została aresztowana jako czarownica. Poddana kilkakrotnie torturom zeznała, że odbywała stosunki płciowe z diabłem, przez piętnaście lat wywoływała burze i nawałnice, a także latała na sabat. Najstarszy z sędziów miejskich, który objął swój urząd jeszcze za czasów sceptycznie do czarów nastawionego Maksymiliana II, uznał, że kobieta ta jest szalona, i zaproponował, by skierowano ją do domu wariatów; niemniej przegłosowali go nowo mianowani sędziowe, którzy orzekli, że staruszka winna zostać zawieziona na stos i na nim spalona.

Takie nastroje panowały przez następnych sto pięćdziesiąt lat. Na przykład wydany w roku 1656 Landgertchtsordnung jako jedną z przyczyn uzasadniających aresztowanie z oskarżenia o czary uznaje odkrycie w domu czarownicy oliwy, maści oraz naczyń wykonanych z kości zwierzęcych lub ludzkich. Mimo to w roku 1679 cesarz Leopold I zakazuje stosowania nowych rodzajów tortur, zwłaszcza makabrycznego Nagelbett- łoża nabijanego gwoździami. Z drugiej jednak strony prześladowania trwające w Salzburgu w latach 1677 – 1681 zrodziły konieczność wzniesienia osobnego więzienia dla czarownic. Torturowano, ścięto, uduszono lub spalono na stosie około stu osób, z których najmłodsza miała dziesięć lat, najstarsza zaś – osiemdziesiąt. Kiedy zdawało się, że psychoza zaczyna wygasać, nowy impuls nadał jej wydany w roku 1707 Halsgerichtsordnung (za panowania cesarza Józefa I), przywracający do życia zasady i praktyki z Młota na czarownice.

Trzeba jednak przyznać, że w Austrii właściwej nie było już więcej egzkucji, a do procesów dochodziło jedynie na peryferiach imperium. W roku 1769 cesarzowa Maria Teresa wydała słynną Constitutio Criminalis Theresiana, zdecydowanie ograniczającą zakres prześladowań; na przykład żaden wyrok w procesie o czary nie mógł zapaść bez aprobaty rządu (Artykuł 58). Pomimo tych reform wspomniany kodeks pełen jest opisów tortur dozwolonych przez prawo – zilustrowano je trzydziestoma stosownymi rycinami – które zniesiono dopiero w roku 1776. Jedenaście lat później, 13 stycznia 1787 roku, skasowano wszelkie prawa dotyczące czarów.

Przed rokiem 1600 w niemieckojęzycznym Tyrolu przeprowadzono jedynie kilka procesów o czary. Dopiero w roku 1637 prokurator generalny Innsbrucku, dr Volpert Mozel, opracował zbiór wskazówek mających dopomóc władzom lokalnym w ujawnianiu i karaniu czarownic. Dziełko to, przypominające nieco „podręczniki” wydawane przez wyższych funkcjonariuszy inkwizycji, takich jak Bordonus (1648), jest podobnie jak one bezkrytyczne. Do listy sporządzonej przez Bordonusa Mozel dodaje jeszcze jedną niechybną oznakę czarnoksięstwa: jeśli mężczyzna znajdzie w swoim pokoju kobiecą opaskę lub inny fragment damskiej garderoby, oznacza to, że maczała w tym palce czarownica! Oskarżonej nie wolno było ujawniać ani treści, ani okoliczności stawianych jej zarzutów?; jeśli odwołała zeznania złożone na torturach, należy poddać ją im ponownie; nazwiska wspólników powinny być wyjawiane podczas „umiarkowanych tortur”, co ma gwarantować prawdziwość zeznań.

Mozel ograniczał stosowanie tortur do trzech jednogodzinnych seansów. W końcu tegoż stulecia, w roku 1696, w Innsbrucku wydano podobny podręcznik, pióra profesora prawa i rektora miejscowego uniwersytetu, dr. Jana Krzysztofa Frólicha. Zbrodnia ta jest tak ciężka, stwierdza Frólich, że należy pominąć zwyczajowe gwarancje prawne. Zła reputacja, fakt, że ktoś jest potomkiem czarownicy, niemożność spojrzenia komuś prosto w oczy wystarczały, by wszcząć proces. Przesłuchanie powinno odbywać się natychmiast po zatrzymaniu, tak by diabłu nie starczyło czasu na pouczenie więźnia. Salę tortur należy spryskać wodą święconą i okadzić dymem z poświęconych ziół. Oskarżenie (wymuszone torturami od innej czarownicy) o uczestnictwo w sabacie jest dowodem winy.

Zbrodnie lżejszego kalibru, takie jak na przykład wróżenie z wody, mogą być karane batożeniem, wygnaniem lub grzywną. Dzieci poniżej czwartego roku życia wolne są od kary, powyżej zaś czternastego winne być traktowane jak dorośli. Wszyscy skazani tracą swe dobra i majątek. Ta przerażająca książka wydana została ponownie w roku 1714. W tym stanie rzeczy nikogo nie powinny szokować protokoły z przeprowadzonych w różnych prowincjach Austrii procesów. W roku 1673 w miejscowości Gutenhag (Styria) sędzia przez jedenaście dni i nocy przesłuchiwał pięćdziesięciosiedmioletnią kobietę, każąc jej klęczeć na nabitym ostrymi gwoździami łożu tortur i przypalając jej stopy siarką, nie chciała bowiem przyznać się do zawarcia paktu z diabłem. Straciła ona przytomność i zmarła w trakcie tortur. W roku 1679 sądzono w Linzu (Tyrol) niejaką Emerenziane Pichler, którą po rocznym procesie skazano wraz z dwójką jej starszych dzieci.

Została spalona 25 września 1680 roku, a dwa dni później na stosie zginęły jej dzieci – dwunasto i czternastoletnie. W roku 1679 w Meranie (Tyrol) oskarżono czternastoletniego żebraka o sprowadzanie burz. Chłopak był tak mało rozgarnięty, że nie wiedział nawet jak się nazywa, niemniej pod wpływem tortur przyznał się do stawianych mu zarzutów i wskazał jeszcze trzy inne osoby w wieku od osiemnastu do dwudziestu pięciu lat. 13 grudnia 1679 roku wszyscy zostali spaleni na stosie. Jak bardzo musiały nasilić się egzekucje, skoro ksiądz Laurenz Paumgartner zanotował w swych pamiętnikach, iż w samej tylko jego maleńkiej parafii w ciągu piętnastu miesięcy (około roku 1690) stracono trzynaście czarownic. W roku 1688 w Styrii oskarżano o czary i palono na stosie całe rodziny, z dziećmi i służbą włącznie. W roku 1695 w miejscowości Steiermark (południowa Styria) niejaka Marina Schepp po sześciu i pół godzinach łoża tortur (poczynając od godziny czwartej rano) przyznała się do utrzymywania stosunków płciowych z diabłem; spłonęła na stosie. Po przejściu dwóch wielkich fal (około roku 1670 i 1690), w miarę jak w całej Europie stopniowo wygasały polowania na czarownice, podobne procesy i w Austrii stawały się coraz rzadsze.

Opracował Amon na podstawie „Rossell Hope Robbins Encyklopedia Czarów i Demonologii”

Dla www.strefa44.pl

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat