Procesy o czary w Bambergu

Napisane przez Amon w Sierpień - 11 - 2017

Rzeź czarownic w Niemczech przybrała największe rozmiary na obszarach pozostających we władaniu książąt-biskupów – w Trewirze, Strasbourgu, Wrocławiu, Fuldzie, a także w Wtirzburgu i Bambergu. Tymi dwoma ostatnimi ksiąstewkami władali wyjątkowo okrutni bracia cioteczni, książę-biskup Philipp Adolf von Ehrenberg (1623-1631), który spalił na stosie dziewięćset czarownic oraz, znany pod przydomkiem Hexenbischof, Gottfried Johann Georg II Fuchs von Domheim (1623-1633), któremu przypisuje się posłanie na stos co najmniej sześciuset osób.

Polowanie na czarownice dosięgło Bamberg później niż inne państwa niemieckie. Zaczęło się za panowania biskupa Johanna Gottfrieda von Aschhausena (1609-1622), który spalił ponad trzysta osób oskarżonych o czary, przy czym w fatalnym 1617 roku na stosie zginęły sto dwie osoby. A jednak Hexenbischof Johann Georg II, z pomocą swego wikariusza generalnego, biskupa sufragana Friedricha Fórnera, oraz świeckiej rady doktorów prawa, osiągnął nieporównanie lepszy rezultat. To grono bigotów zorganizowało masowe prześladowania w latach 1624 i 1627 oraz wzniosło specjalny Durdenhaus, w którym pomieścić się mogło trzydzieści do czterdziestu osób na raz, a także podobne więzienia dla czarownic w mniejszych miastach biskupstwa – w Zeil, Hallstadt i Kronach. Od roku 1626 do 1630 procesy o czary przybrały charakter niekontrolowanego zjawiska na masową skalę; jeden tylko komisarz, dr Ernest Vasolt, dokonał egzekucji czterystu osób oskarżonych o to przestępstwo.

Wicekanclerz Bambergu, dr George Haan, próbował w jakiejś mierze utrzymać kontrolę nad sposobem prowadzenia procesów, jednak okazywane przezeń względne umiarkowanie uczyniło go podejrzanym o przychylność dla czarownic i w konsekwencji w roku 1628 wraz z żoną i córką powędrował na stos. Nie pomógł mu nawet list cesarski nakazujący wypuszczenie go na wolność z racji tego, że „aresztowanie ich jest niemożliwym do przyjęcia naruszeniem praw Cesarstwa”. Oskarżono i skazano również burmistrzów; odruch współczucia wywołuje zwłaszcza proces Johannesa Juniusa, którego przedśmiertny list do córki zachował się po dzień dzisiejszy, dając świadectwo przerażającemu upadkowi moralnemu prześladowców.

Wśród ofiar znalazło się też wielu innych znamienitych obywateli. W kwietniu 1631 roku, kiedy fala terroru wyraźnie już osłabła, w więzieniu dla czarownic przebywało dwudziestu jeden więźniów, włącznie ze skarbnikiem biskupa. Łączna wartość ich majętności, które oczywiście zostały skonfiskowane, sięgała 220 000 florenów. Cała ta suma zasiliła kiesę biskupa. Co więcej, więźniowie musieli opłacić wygórowane taksy za wszystko, co wiązało się z przygotowaniem i przeprowadzeniem ich egzekucji.

Lawina oskarżeń, tortur i wyroków śmierci na stosie narastała w zastraszającym tempie, toteż co znaczniejsi obywatele uciekali do Rzymu, Czech lub na dwór cesarski do Regensburga. Książe-biskup niewiele jednak dbał o cesarza, któremu zresztą nie brakowało innych kłopotów. Nawet osobiste wstawiennictwo Ferdynanda za Dorotą Błock, żoną zamożnego mieszczanina bamberskiego, zostało całkowicie zlekceważone. Doroty Błock nie zaznajomiono z treścią oskarżenia, nie dopuszczono też do niej obrońcy; została wraz z innymi spalona na stosie w maju 1630 roku. Jej ojciec ratował się ucieczką.

Tempo, w jakim odbywały się te „procesy”, było nawet jak na owe czasy zadziwiające. Za przykład niechaj posłuży kalendarium sprawy niejakiej Anny Hansen:
17 czerwca. Aresztowana jako podejrzana o czary.
18 czerwca. Odmówiła zeznań; wychłostana.
20 czerwca. Poddana torturze miażdżenia kciuków; złożyła zeznania.
28 czerwca. Zeznanie odczytane w jej obecności.
30 czerwca. Dobrowolnie potwierdziła treść własnych zeznań; skazana.
4 lipca. Podano jej do wiadomości datę wykonania wyroku.

7 lipca, ścięta i spalona. Narzędzia tortur stosowane w procesach o czary w Bambergu, z: Bambergische Halsgerichtsordnung, Mainz 1508.
Bamberg stał się synonimem tortur. Wśród narzędzi i metod stosowanych zazwyczaj w celu wydobycia zeznań oskarżonych o czary znajdujemy:
1. Daumenstock, urządzenie do miażdżenia palców, stosowane wraz z
2. Beinschraube, rodzajem imadła, w którym zgniatano nogi.
3. Zawieszanie w powietrzu i chłostę.
4. Drabinę, odmianę strappado. Uciekano się także do tortur specjalnych, takich jak:
5. Bock, wałki nabijane ostrymi żelaznymi szpikulcami; zdarzało się, że tortura ta trwała do sześciu godzin.
6. Zug, strappado, odmiana squassalle.
7. Schnur, tortura polegająca na „piłowaniu” szyi szorstkim powrozem, wrzynającym się w ciało aż do kręgosłupa.
8. Polewanie lodowatą wodą.
9. Schwefelfedern, przypalanie pach i pachwin płonącymi żagwiami, nierzadko zanurzanymi w płonącej siarce.
10. Betstuhl, klęcznik nabity ostrymi szpikulcami.
11. Przymusowe karmienie solonymi śledziami przy jednoczesnym pozbawieniu jakichkolwiek napojów.
12. Przypalanie niegaszonym wapnem (w roku 1630 w następstwie zastosowania tej tortury w miejscowości Zeil zmarło sześć osób).

Po ogłoszeniu wyroku, w czasie drogi na miejsce kaźni, stosowano także kary dodatkowe, włączając w to odcięcie prawej dłoni i szarpanie piersi kobiet rozpalonymi do czerwoności cęgami.
To rozpasane okrucieństwo zaczęło jednak ściągać na Bamberg nieprzychylną uwagę opinii publicznej; na cesarza wywierano coraz silniejszą presję, by uczynił coś w tej sprawie. Jezuita Lamormaini, spowiednik Ferdynanda, ostrzegał go: „To straszne, co godni szacunku ludzie myślą i mówią o metodach stosowanych przez te sądy”. Protestował też inny jezuita, Heinrich Turek z Paderborn:

Niektórzy ludzie zaczynają odnosić się do tych nieszczęsnych ofiar z rosnącą sympatią; rodzą się poważne wątpliwości, czy rzeczywiście wszyscy ci, którzy zginęli w płomieniach, byli naprawdę winni i zasłużyli na tak potworną śmierć. Co więcej, wielu jest zdania, że traktowanie w taki sposób istot ludzkich, które odkupione zostały bezcenną krwią Chrystusa, jest więcej niż barbarzyńskim okrucieństwem.

Do skarg przyłączyli się także uciekinierzy z Bambergu. Rajca Dumler, którego ciężarną żonę poddano straszliwym torturom i spalono na stosie, powiedział cesarzowi:
„Ludzie protestują, uważają za nie do przyjęcia to, co prawo uczyniło wszystkim tym mieszkańcom Bambergi”. Dał też do zrozumienia, że należałoby wstrzymać konfiskatę majątków uwięzionych. Pewien mężczyzna, któremu udało się zbiec z Drudenhausu, przedstawił petycję Barbary Schwarz, która, mimo iż torturowana osiem razy, nie przyznała się do niczego, a jednak została skazana na trzy lata wieży.

Książę-biskup Bambergu również wysłał do Regensburga poselstwo, mające bronić jego racji, zostało ono jednak przyjęte ozięble. We wrześniu 1630 roku ojciec Lamormaini ostrzegł cesarza, że wrogie nastroje wywołane jego bezczynnością uniemożliwią elekcję jego syna na tron cesarski i że jeśli w dalszym ciągu pozostanie obojętny wobec bezprawia sądów w Bambergu, to on, Lamormaini, nie udzieli mu rozgrzeszenia. Jakiś czas później Ferdynand II zażądał, aby przesłano mu do wglądu protokoły sądowe i zarządził, że dalsze procesy wszczęte być mogą jedynie na podstawie oskarżeń podanych do wiadomości publicznej (zwykłe pomówienie lub zła reputacja były do tej pory najczęstszą przyczyną aresztowań), oskarżonym przysługuje prawo do obrony, a konfiskata majątków ma zostać wstrzymana. Stosowania tortur wszelako nie zakazano.

Wczesną wiosną 1631 roku terror zelżał, po części z powodu śmierci biskupa sufragana Frómera (w grudniu 1630), po części zaś z obawy przed królem szwedzkim Gustawem, który we wrześniu zajął Lipsk. Nie bez znaczenia był też sprzeciw cesarza wyrażony w zarządzeniach z 1630 i 1631 roku. W roku 1630 odbyły się dwadzieścia cztery egzekucje, w następnym zaś nie przeprowadzono już ani jednej. Biskup Bambergu zmarł w roku 1632. Po śmierci swego kuzyna, biskupa Wtirzburga, w roku 1631 i kardynała biskupa Wiednia (rok wcześniej) odszedł trzeci z najzagorzalszych zwolenników polowań na czarownice.

Opracował Amon na podstawie „Rossell Hope Robbins Encyklopedia Czarów i Demonologii”

Dla www.strefa44.pl

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat