Tajemna doktryna wierzeń aryjskich

Napisane przez Amon w Kwiecień - 5 - 2018

Na początku trzeba i należy wyraźnie zaznaczyć, iż wierzenia aryjskie NIE są religią, lecz światopoglądem opartym na wiedzy, który przejawia się odpowiednią postawą życiową, zachowaniem, traktowaniem otaczającego świata, ludzi, zwierząt i całej przyrody. Aryjskie filozofie czy wierzenia nie są religią a praktyką duchową. Ponadto nie są przeznaczona dla mas, ale dla nielicznej aryjskiej elity z specjalnymi predyspozycjami umysłowymi (pierwiastkiem aryjskim). Stan umysłu neandertalczyka pozostający w niewoli psychicznej semickich religii (judaizmu, chrześcijaństwa, islamu) nie jest jej w stanie pojąć ani zrozumieć, ponieważ zawiera ona prastare prawdy leżące u podstaw wszystkich religii, łącząc je w harmonijną całość i wykazując podstawową jedność ich źródła rzucając światło na pochodzenie człowieka, ewolucję naszego globu oraz ras ludzkich i zwierzęcych.

Próbuje odtworzyć niegdyś powszechną kosmogonię tajemnej nauki, której fragmenty przetrwały w świętych pismach i mitach. Wierzenia te i ich filozofia mówi o potrzebie powrotu do naszej macierzystej świadomosci, poprzez synchronizacje wszystkich naszych narzędzi jakimi dysponujemy jako istoty duchowe zamanifestowane w ciele fizycznym czyli do idealnego zrównoważenia (boskości). Autentyczny powrót do źródła. Dlatego te aryjskie wierzenia, doktryny i filozofie są najczęsciej obiektem ataków minionego (religii) i współczesnego sekciarstwa, w szczególności materializmu – bardzo często niesłusznie nazywanego naukowym. Społeczeństwo z cechami neandertalskimi w swojej niewiedzy ślepo przyjmuje wszystko, co pochodzi od tzw. autorytetów religijno-naukowych i uważa za swój obowiązek rozpatrywanie każdego twierdzenia wychodzącego od człowieka nauki czy religijnego przywódcy, jako udowodnionego faktu, a wyszydza wszystko i urąga wszystkiemu, co pochodzi z o wiele starszych pogańskich źródeł. Re/ligie (re/dystrybucja), trzygłowy semicki wąż (judaizm, chrześcijaństwo, islam i ich odpryski) zaś jak sama nazwa wskazuje to produkt wtórny stworzony przez cwaniaków, dla innych ludzi mniej rozgarniętych umysłowo by nimi manipulować która opiera się na absurdach i przeinaczeniach, gdzie WIEDZA zawsze była niszczona, wymazywana, negowana, gdyż osoba dysponująca wiedzą nie zaakceptuje absurdów jakie głoszą religie i odrzuci je. Dlatego ich synagogi, kościoły, cerkwie, meczety czy zbory ciągle przywołują na pomoc szatana, aby nadać szatański wymiar symbolom starożytności i ich doktrynom i jak najskuteczniej odstraszyć od nich ludzi, podczas gdy tam jest najwięcej wskazówek i pomocy dla poszukujących.

Najbardziej znaną, ale nie jedyną w temacie tajemnych aryjskich doktryn jest dzieło Heleny Bławatskiej – Sekretna Doktryna lub Doktryna Tajemna. Rosyjska podróżniczka i okultystka twierdziła, że poznała sekrety zaginionych cywilizacji oraz tajnych dalekowschodnich stowarzyszeń zwanym „Wielkim Białym Bractwem”. To ona jako jedna z pierwszych wspomnia o podziemnych krainach Asgharcie czy Szambali w swoich książkach i to ją uważa się za osobę, która odkryła tą legendę przed Zachodem.

Helena Pietrowna Bławatska była jedną z najbardziej tajemniczych postaci XIX w., a jej poglądy na temat istot kierujących losem Ziemi, zapomnianej historii oraz błędów wiary w tzw. Boga z abrahamowych religii, budzą kontrowersje po dziś dzień. W poszukiwaniu wiedzy miała przemierzyć cały niemal świat – pobierała nauki w Egipcie, kilka lat spędziła w Ameryce Południowej by w końcu w męskim przebraniu przedostać się do Tybetu, gdzie w niedostępnych klasztorach lamowie zdradzili jej wiele skrzętnie skrywanych sekretów. Bławacka wspomina również o sieci podziemnych tuneli – według niej wiele z wejść do nich znajduje się pod świątyniami i klasztorami Tybetu i Indii. Daje również czytelnikom pewne wskazówki co do lokalizacji Agharti. Otóż w wyniku jakiejś pradawnej katastrofy członek rasy Brahma-Atmy miał znaleźć schronienie na pustyni Gobi, pod którą znajdować ma się święta wyspa – Szambala. Nazwa ta wkrótce ma pojawiać się o wiele częściej niż Agharti, a to za sprawą dwóch rosyjskich badaczy, którzy w 1920 roku, niezależnie do siebie, natrafią w Azji na ślady legendarnej podziemnej krainy i zamieszkującego ją Króla Świata…
Rozmowa z Wysokim Lamą Tsa-Rinpoche:

„Zaprawdę powiadam ci, że ludzie zamieszkujący Szambalę wychodzą czasem na powierzchnię ziemi. Spotykają się z ziemskimi pomocnikami Szambali. Działając dla dobra ludzkości, przesyłają cenne podarunki, godne uwagi pamiątki. Mógłbym ci opowiedzieć wiele historii o tym, jakie cudowne dary otrzymywano. Nawet sam Rigden-Jyepo ukazuje się od czasu do czasu w ciele ludzkim. Pojawia się nagle w świętych miejscach, klasztorach i o wyznaczonych porach wypowiada proroctwa… Faktem jest i wiedzą o tym wtajemniczeni braminowie indyjscy, szczególnie zaś jogini, że w całym kraju nie ma choćby jednej jaskinnej świątyni, z której nie prowadziłyby przejścia podziemne biegnące we wszystkich kierunkach, i że od tych nieskończonych korytarzy odchodzą dalsze jaskinie i tunele.”

Wśród zachowanych do dnia dzisiejszego proroctw Heleny Bławatskiej znalazło się wiele informacji na temat mitycznej Hiperborei czy Atlantydy oraz innej zatopionej wyspy – Lemurii. Co ciekawe, wiele spośród przepowiedni Bławatskiej dotyczących kwestii geograficznych sprawdziło się. Na tym nie kończą się rozważania kobiety na temat przyszłości świata, choć kolejny fragment nie jest aż tak ponury: „Jesteśmy u kresu obecnego, liczącego 5000 lat Aryańskiego Kali Yuga albo ciemnego wieku, ciemnoty i zabbobonu (Nocy Swaroga). Po nim nastąpi wiek światła (Dzień Swaroga). Czyli prawdopodobnie wiek 21 w którym żyjemy obecnie gdzie jego początek zwany jest Świtem Swaroga. Epoka PRAWDY i cudów technologicznych.

Spójrzmy na pracę Heleny Bławatskiej z punktu widzenia naszej dzisiejszej Wiedzy, bo gdy tego dokonamy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odkryje nam się wiele dotychczasowych tajemnic, także tych, które dla autorki 150 lat temu, były nie do pojęcia. Już samo imię Budda – Bud-tha (Mądrość, Byt-Duch, Być-Oddychać) – czyli Będący Tchem/Duszą Tu i Teraz oraz Badający Bez Użycia Myśli, Olśniony Prawdą-Mądrością, powie nam wiele więcej na temat swojego faktycznego językowego źródła i kultury, które biło i bije nadal na Północy Euroazji. Kiedy Helena Bławatska pisze o tym Jednym i Jedynym zarazem Źródle, widzimy dzisiaj dopiero, gdzie ono było umiejscowione i skąd wziął się system wierzeń Aryjskich Indii czy Iranu oraz skąd płyną znaczenia zawarte w słowach Sanskrytu. Słowiańskie słowo skrynt- skrytka, skrycie, czyli labirynt – „ukryte przejście zwierciadlane”.

 

Podobieństwo języków słowiańskich i Sanskrytu

Od chwili pojawienia się w Anglii teozoficznej literatury Bławackiej, jej nauki zaczęto określać mianem buddyzmu ezoterycznego. I stało się to nawykiem, jak mówi stare przysłowie, że błąd toczy się po pochyłości, podczas gdy prawda musi z mozołem piąć się pod górę. Stare truizmy często okazują się najmądrzejsze; ludzki umysł nie jest całkowicie wolny od tendencyjnych uprzedzeń, a stanowcze opinie kształtują się nieraz przed gruntownym zbadaniem przedmiotu sporu ze wszystkich stron. Zostało to powiedziane w związku z upowszechnieniem się podwójnego błędu: sprowadzeniem teozofii Bławackiej do buddyzmu oraz pomieszaniem tez filozofii religijnej głoszonej przez Gotamę Buddhę z doktrynami naszkicowanymi w Buddyzmie ezoterycznym.

Trudno byłoby sobie wyobrazić coś bardziej mylącego; jednocześnie dało to nieprzyjaciołom teozofii broń do ręki; jak bowiem wyraził się pewien czcigodny palio-log, nie było w tym tomie ani ezoteryzmu, ani buddyzmu a raczej prawdy i nauki, które były przez wieki i eony utajone.
Prawdy, zawarte w Doktrynie tajemnej w żadnym sensie nie są podawane jako objawienia. Wiedzę zawartą w tej książce można znaleźć w tysiącach tomów świętych pism wielkich azjatyckich i wczesnych europejskich wierzeń. Faktem jednak jest, iż tam jest ona rozproszona, zapisana tysiącami fragmentów i ukryta pod glifami oraz symbolami, które, oderwane od siebie, są odczytywane inaczej, niż powinny być.

Po długiej i żmudnej pracy, dzięki pomocy mistrzów i ich tybetańskich stowarzyszeń, powstała ta książka, zbierająca prastare twierdzenia i łącząca je w harmonijną całość. Zbędną rzeczą jest tłumaczenie, iż nie jest to całokształt tajemnej doktryny, ale jedynie jej określone fragmenty, wybrane z podstawowych założeń, które oświecą szukających prawdy, wskażą ścieżkę wędrowcom, podtrzymają wątpiących. Należy jasno podkreślić, że nauki zawarte w tych tomach nie są własnością hinduskiej, zoroastriańskiej, chaldejskiej, kabalistycznej czy egipskiej religii, tak samo jak nie przynależą do buddyzmu, islamu, judaizmu czy chrześcijaństwa. Doktryna tajemna jest istotą ich wszystkich. Wytrysły z niej różne systemy religijne teraz dopiero mogą być ponownie zanurzone w rodzimym żywiole, z którego wyrosły wszystkie tajemnice oraz dogmaty, rozwinęły się i uległy zmaterializowaniu.

Cel tej pracy może być ujęty w następujący sposób – chodzi o wykazanie, iż przyroda nie jest przypadkowym zbiorowiskiem atomów, i wyznaczenie człowiekowi przynależnego mu miejsca w schemacie wszechświata; o wybawienie z poniżenia i zapomnienia prastarych aryjskich prawd, stanowiących podstawę wszystkich religii oraz o udowodnienie podstawowej jedności ich źródła; o wykazanie, iż nauka współczesnej cywilizacji – jak dotychczas – jeszcze nie dotarła do ukrytej dziedziny przyrody. Doktryna tajemna jest książką w służbie ludzkości i tylko ona może ją oceniać. Filozofia ta nigdy nie odrzucała Boga w przyrodzie, naturze ani też Bóstwa jako absolutnego i abstrakcyjnego. Odmawia natomiast przyjęcia boga religii jahwistycznych i ich setki monoteistycznych odprysków, czyli boga stworzonego przez człowieka na jego własny obraz i podobieństwo jako bluźnierczej i żałosnej karykatury Nigdy Niepoznawalnego Absolutu.

Źródło: www.aryusslav.livejournal.com

 

11 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat