USA: politycy chcą ujawnienia prawdy o UFO

Napisane przez Amon w Maj - 10 - 2019

Czy amerykański rząd i armia ukrywają prawdę o UFO? Sprawa ta nurtuje nawet tamtejszych polityków. Na szczytach władzy toczy się zakulisowa batalia o ujawnienie społeczeństwu skrywanych od lat informacji. Włączyło się w nią grono kongresmanów, urzędników prezydenckich i innych przedstawicieli elit. Czy zdołają przełamać zmowę milczenia?

USA: Politycy chcą ujawnienia prawdy o UFO

Amerykańskie władze twierdzą, że zaprzestały badań nad UFO w 1969 r., kiedy uznano, że obiekty te nie zagrażają bezpieczeństwu państwa. Wniosek ten oparto o raport komitetu dr Edwarda Condona (1902-74), który badał obserwacje „latających talerzy” na zlecenie Amerykańskich Sił Powietrznych (USAF) dochodząc do wniosku, że większość z tych incydentów jest niegodna uwagi.

Krytykowany za nierzetelność raport Condona zamykał erę oficjalnych badań nad UFO i otwierał wrota spekulacjom. W to, że amerykański rząd i armia nie interesują się już „latającymi spodkami” nie wierzą jednak nawet tamtejsi politycy. Mało kto wie, że od lat toczy się o to zakulisowa batalia. Grono kongresmanów, urzędników prezydenckich i innych przedstawicieli elit władzy uznaje, że należy monitorować aktywność tych obiektów, a społeczeństwu ujawnić prawdę na ich temat, bez względu na to, jaka ona jest.

Doradca Obamy i były astronauta żądają prawdy

W grudniu 2013 r. pojawiły się informacje, że prawnik i wykładowca, dr John D. Podesta (ur. 1949), zostanie specjalnym doradcą prezydenta Obamy. Wcześniej sprawował on m.in. funkcję sekretarza oraz szefa personelu prezydenckiego za Billa Clintona (1993-2001). Prócz zasług na polu nauk społecznych, Podesta znany jest też z zainteresowania ufologią i jasnego wyrażania opinii o tym, jak państwo podchodzi do problemu niezidentyfikowanych obiektów w przestrzeni powietrznej.

Na zorganizowanej w 2002 r. konferencji ufologicznej Podesta oświadczył, że Stany Zjednoczone powinny wreszcie ujawnić obywatelom prawdę o UFO: „Przyszedł czas, by rząd odtajnił dokumenty starsze niż 25 lat i dostarczył uczonym danych, które pozwolą ustalić, skąd pochodzą te obiekty” – postulował.

W rzeczywistości amerykański rząd już dawno ujawnił dokumentację tzw. Projektu Blue Book – wojskowego programu badań nad UFO zakończonego w 1969 r. Panuje jednak przekonanie, że społeczeństwu nie powiedziano wszystkiego.

Sam Podesta jako urzędnik Clintona koordynował projekt, którego celem było odtajnienie milionów stron poufnych dokumentów wywiadu. Mimo że nie było w nich mowy o latających talerzach, niektórzy mają nadzieję, że nie zniechęciło go to do dalszego lobbowania za uchyleniem embarga na informacje o UFO.

Choć szanse na sukces są małe, możliwe, że Podesta zgromadził już sporo „nieformalnej” wiedzy, którą zechce się podzielić po zakończeniu kariery, jak uczynił to dr Edgar Mitchell (ur. 1930) – były kosmonauta i szósty człowiek na Księżycu. Interesując się zjawiskiem UFO, przez lata wypytywał o szczegóły swoich wysoce postawionych znajomych.

– Byłem osobą na tyle uprzywilejowaną, by wiedzieć, że nasza planeta została odwiedzona przez istoty z kosmosu, a UFO to zjawisko realne – powiedział Mitchell w wywiadzie dodając, że grupa, która zajmowała się latającymi talerzami z ramienia rządu przestała informować Biały Dom o swoich ustaleniach na początku lat 60.

Opinie byłego kosmonauty ujawniły też istotny problem: nawet jeżeli w USA monitoruje się obserwacje UFO, jest to ściśle tajny proces, a informacje krążą w wąskim i zamkniętym kręgu.

Na sugestie Mitchella zareagował od razu rzecznik NASA, który stanowczo zaprzeczył, by jego agencja odgrywała w tym jakąkolwiek rolę. Spekuluje się jednak, że komórki do spraw niezidentyfikowanych obiektów mogą działać przy CIA lub USAF, które w poprzednich dekadach były oficjalnie zaangażowane w badania nad UFO.

Na inną możliwość wskazują dokumenty zespołu o nazwie Majestic-12, które wypłynęły na światło dzienne w latach 80. Według nich za kadencji Harry’ego Trumana (1945-53) powołano grupę specjalistów z różnych agencji państwowych, której zadaniem było zgłębienie zagadki UFO. Po latach okazało się jednak, że wspomniane dokumenty były mistyfikacją mającą wprowadzić ufologów w błąd.

UFO – problem ciągle aktualny

Jeśli ktoś uznaje, że ujawnienie prawdy o UFO dotyczy tylko katastrofy w Roswell i innych starych spraw, jest w błędzie. W ostatnich latach doszło w USA do szeregu obserwacji UFO, które musiały zwrócić uwagę wojska jako możliwe zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju. Chodzi m.in. o pojawienie się gigantycznego obiektu nad Phoenix (Arizona, 1997), falę spotkań z latającymi obiektami w formie trójkątów i bumerangów na początku XXI w., latający spodek widziany nad terminalem lotniska O’Hare (Chicago, 2006) czy serię obserwacji dziwacznego obiektu nad Stephenville (Teksas, 2008), który według świadków był ścigany przez myśliwce.

Choć sprawy te odbiły się głośnym echem, społeczeństwo nie doczekało się finalnych wyjaśnień. Ten typowy dla relacji o UFO impas próbowało przełamać kilku polityków, którzy wychodzili z założenia, że amerykańscy podatnicy mają prawo wiedzieć, co lata nad ich głowami.

Jednym z nich jest były senator z Alaski, Mike Gravel (ur. 1930), który twierdzi, że to Biały Dom jest odpowiedzialny za utrzymywanie w tajemnicy faktu istnienia „sił pozaziemskich, które sondują naszą planetę” – mówił mediom. Jego zdaniem najlepszymi dowodami na to, by doniesienia o UFO traktować poważnie są relacje pilotów wojskowych oraz żołnierzy, którzy widywali niezidentyfikowane obiekty nad stanowiskami z bronią jądrową.

– W stanach Wyoming i Dakota Południowa widziano pojazdy kosmiczne unoszące się nad silosami z międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi. Kiedy pojawiło się UFO, systemy sterowania nagle odmówiły posłuszeństwa – mówił Gravel, który wspomaga obywatelskie dążenia do ujawnienia zatajanych przez rząd faktów.

Proces ten wspierali też inni parlamentarzyści i gubernatorzy. Ostatnia próba wznowienia oficjalnych badań nad UFO miała miejsce w latach 2003-05 z inicjatywy kongresmana Toma M. Davisa (ur. 1949) i zakończyła się na zamiarze stworzenia niezależnego panelu eksperckiego, który zająłby się kwestią niezidentyfikowanych obiektów.

W 1997 r. pomysł zorganizowania w Kongresie spotkania poświęconego UFO miał senator Dan Burton (ur. 1938).

Za prezydentury Clintona miało miejsce jeszcze jedno przedsięwzięcie, któremu przewodził znany finansista i filantrop, Laurance Rockefeller (1910-2004). Jego pełna nazwa brzmiała „Inicjatywa ujawnienia informacji o UFO przez Biały Dom za prezydencji Clintona”. Rockefeller chciał użyć osobistych wpływów, by wymóc na CIA i USAF ujawnienie skrywanych od lat informacji. Jego plan spełzł jednak na niczym.

Embargo na prawdę

Gubernator Bill Richardson (ur. 1947) i Steven Shiff (1947-98) – republikański poseł w Izbie Reprezentantów, obaj z Nowego Meksyku – stanu, gdzie znajduje się miasto Roswell, w którego pobliżu miało dojść do legendarnej katastrofy UFO, na wniosek obywateli próbowali dotrzeć do rządowych informacji na ten temat.

Jeszcze większe zaangażowanie polityków wzbudziły w latach 70. prośby ranczerów dotkniętych plagą tajemniczych „okaleczeń bydła”. Precyzja cięć zadawanych zwierzętom i nieuchwytność sprawców spowodowały, że winą za to zaczęto obarczać przybyszów z kosmosu. W wyjaśnienie tego zjawiska zaangażowali się senatorowie Floyd Haskell (1916-98), Harrison Schmitt (ur. 1935, były kosmonauta) oraz Carl Curtis (1905-2000).

Według amerykańskich badaczy, konieczność ujawnienia społeczeństwu informacji o UFO podkreślali w swoich wystąpieniach także: senator John McCain (ur. 1936) w reakcji na incydent z Phoenix, Jimmy Carter (ur. 1924), który jako kandydat na prezydenta obiecywał odtajnienie archiwów oraz kolejny z nominowanych na ten urząd, Dennis Kucinich (ur. 1946), który wyznał, że widział trójkątne UFO niedaleko swego domu w stanie Waszyngton.

Zwolenników idei „Disclosure” – jak zwie się proces mający na celu ujawnienie prawdy o UFO – przybywa z każdym rokiem. Jeden z jej aktywistów, Steven M. Greer, porzucił praktykę lekarską, by organizować spotkania z byłymi wojskowymi i innymi oficjelami, którzy zetknęli się z problemem UFO lub sami widzieli tego typu obiekty.

– Relacje tych ludzi są ostatecznym dowodem na to, że nie jesteśmy sami – mówił. – Technologie istot pozaziemskich mogą rozwiązać globalny kryzys energetyczny i inne wyzwania związane z ekologią i światowym bezpieczeństwem.

Podczas gdy amerykańskie władze unikają tej tematyki, inne kraje okazują większą otwartość. W ostatnich latach Wielka Brytania i Dania ujawniły akta na temat spotkań z UFO gromadzone przez ich ministerstwa obrony. W Argentynie, Brazylii i Peru powstały z kolei państwowe agencje zajmujące się badaniem spotkań z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi.

Stanowisko władz USA odnośnie UFO może mieć różne przyczyny, wśród których są względy bezpieczeństwa i… ich koszty. Gdyby przyznano, że USAF aktywnie interesuje się UFO, opinia publiczna mogłaby wymóc na wojsku konieczność reagowania na każde doniesienie o niezidentyfikowanym obiekcie, jakich każdego roku są tysiące.

Eksperci z Projektu Blue Book udowodnili, że większość relacji o dziwnych rzeczach na niebie znajduje racjonalne wytłumaczenie. Pozostaje jednak mały odsetek spraw, które opierają się wszelkim wyjaśnieniom. I to one interesują wszystkich najbardziej.

Autor: Piotr Cielebiaś

Źródło: www.facet.onet.pl

147 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat