Wpływ dźwięków na zmiany w organiźmie ludzkim

Napisane przez Amon w Sierpień - 8 - 2016

infradzwieki

Muzyka czyni prawdziwe cuda. W XVI wieku we Włoszech ludność kilku dużych prowincji popadła w niezwykłą psychozę. Tysiące ludzi wpadało w głębokie osłupienie, zastygało w bezruchu, przestawało jeść i pić.

Wszyscy ci ludzie owładnięci byli przekonaniem, że zostali ukąszeni przez jadowitą tarantulę. Ze stanu osłupienia chorych wytrącała tylko szczególnego rodzaju muzyka taneczna zaczynająca się od bardzo wolnego rytmu, stopniowo przyspieszającego, aż do dzikiego pląsu. Muzykę tę oraz ów taniec znamy dzisiaj pod nazwą Taranteli.

Inna legenda dotyczy pląsawicy, „tańca świętego Wita”. Podobno w XIV wieku Europę Zachodnią opanowała epidemia tańca świętego Wita. Po ulicach miast i osad błąkały się tłumy dziko podrygujących pobudzonych ludzi, którzy wykrzykiwali niezrozumiałe dźwięki, przekleństwa, bluźnierstwa i upadali z pianą na ustach. Epidemia szybko zakończyła się jedynie tam, gdzie władzom udało się na czas wezwać instrumentalistów grających powolną uspokajającą muzykę.

Nie ulega jednak wątpliwości, że w średniowieczu podczas epidemii dżumy w miastach bezustannie bito w dzwony. Uczeni ustalili, że aktywność drobnoustrojów, które „nasłuchały się” dźwięku dzwonów spada o 40%, dźwięki o określonej częstotliwości są w stanie niszczyć czynniki chorobotwórcze, rozluźniać mięśnie i leczyć depresję.

Mózg ludzki analizuje muzykę jednocześnie dwoma półkulami:
lewa półkula odczuwa rytm, a prawa melodię i barwę.
Najsilniejszy wpływ na organizm człowieka wywiera rytm.
Organizm człowieka rezonuje w takt muzyki. W efekcie poprawia się nastrój, zdolność do pracy, zmniejsza się wrażliwość na ból, normalizuje się sen i wraca właściwy rytm uderzeń serca oraz częstość oddechu, przy muzyce agresywnej i chaotycznej reakcja jest oczywiście inna.

Głos świerszcza zwolniony przypomina głos ptaka, po ponownym zwolnieniu i obniżeniu dźwięku uzyskujemy głos delfina, a następnie … głosy przypominające ludzką mowę.

Ludzie od tysięcy lat wykorzystują dźwięki do osiągania wyższych stanów świadomości, pokonywania słabości własnego ciała i ducha.

Fale dźwiękowe odbierane są przez cały organizm, a ucho odbiera tylko drobną- „słyszalną”- ich część. Każda tkanka naszego ciała rezonuje we właściwy sobie sposób, organizm jako całość powinien więc brzmieć jak orkiestra symfoniczna.
Pomocą w przywracaniu właściwych wibracji ciała były od tysięcy lat misy tybetańskie, gongi, bębny szamańskie, konchy. Leczyły go, zestrajały, łączyły z NATURĄ, z KOSMOSEM, z BOGIEM. W dzisiejszych racjonalnych czasach zostały zapomniane, lecz od jakiegoś czasu odkrywane na nowo zadziwiają nie tylko pięknem, ale także mocą i potęgą oddziaływania.
Gong to instrument, który wytwarza najsilniej rezonujący dźwięk ze wszystkich dźwięków odkrytych kiedykolwiek przez człowieka.

Powstał 5500 lat temu. Gong jest źródłem wibracji OM. Dźwięk dostraja nas do częstotliwości odpowiadających za zdrowie i harmonię ciała . Gong i misy dźwiękowe używane są obecnie zarówno do leczenia wielu schorzeń, jak i do głębokiej relaksacji. Stymulują nasze fale mózgowe. Żywa energia płynąca z gongu i mis wnika głęboko w nasze wnętrze i je harmonizuje na każdym poziomie: ciała, emocji, myśli i ducha. Działa na poziomie KOMÓRKOWYM. Nieograniczony potencjał wibracji drogą rezonansu powoduje wewnątrzkomórkowy masaż całego ciała, słabe komórki są wydalane a zdrowe są wzmocnione, rewitalizowane.

Pierwotne dźwięki oczyszczają organizm z trucizn, zwiększają siły witalne, głęboko odprężają, łagodzą stres, uwalniają od lęków, budzą wiarę w siebie, wspomagają procesy uczenia, rozbudzają intuicję, wyzwalają twórcze inspiracje, przenoszą w inne światy. I to z wielką mocą!

Muzyka towarzyszyła ludzkości w każdej chwili od najprostszych taktów po najwspanialsze symfonie.

Jakiż to majestat i wspaniałość dźwięków! To coś wypełnionego inteligencją, która rozlała się i stworzyła świat, prądy muzyczne i atmosferę tonacji – fluidalną muzykę i znaczenia niemożliwe do określenia prostymi słowami.

Jednak najbardziej podstawowe tony, którymi przesycony jest ten świat, leżą poniżej granicy słyszalności, umykają naszemu narządowi słuchu, lecz przenikają nasze jestestwo.

Infradźwięki naturalnego pochodzenia codziennie dudnią wokół nas, są niesłyszalne dla ludzkiego ucha, ich częstotliwość mieści się poniżej granicy słyszalności, która wynosi 15 herców.

Infradźwięku nie słyszymy, lecz go odczuwamy.

images (1)

Infradźwięki zawierają straszną tajemnicę w swym bezdźwięcznym ryku. wytwarzają różnorodne sensacje psychologiczne, które rozpoczynają się od rozdrażnienia. Przy pewnej określonej częstotliwości infradźwięki są przyczyną fizycznego nacisku, zaś przy szczególnie niskich częstotliwościach wywołują strach i dezorientację.

Przy pewnej określonej częstotliwości infradźwięki powodują rozerwanie materii – organizm pęka i wybucha. Przy innych częstotliwościach infradźwięki ubezwłasnowolniają i zabijają.

Infradźwięki mogą przemieszczać się na duże odległości i to praktycznie bez utraty siły. Ich ciśnienie o nie zmienionej sile pojawia się daleko od ich źródła. Atmosfera podtrzymuje potężne infradźwiękowe drgania.

Zjawiska o charakterze naturalnym – grzmoty, trzęsienia ziemi, erupcje wulkanów, fale oceaniczne, wodospady, wiatry i zorze – stanowią źródło potężnych infradźwięków. Potężne, zazwyczaj odległe efekty powstające w czasie naturalnych eksplozji powodują powstawanie skutków o wręcz legendarnym charakterze. Kiedy wybuchł wulkan Krakatoa, w budynkach odległych o setki mil popękały pod wpływem fali infradźwiękowej szyby. „Dzwonienie” zarówno ziemi, jak i atmosfery trwało godzinami. Uważa się, że infradźwięki wytworzyły górny ton tego naturalnego zjawiska o wręcz niemierzalnie niskiej częstotliwości stanowiący „środkową harmoniczną” całego wydarzenia. Wyspa Krakatoa została niemalże wyrzucona na orbitę w trakcie tego tragicznego wybuchu. Naukowcy utrzymują, że infradźwięk jest złożony z bardzo szerokiej gamy tonów. Charakteryzujące się ogromnym ciśnieniem i okresem trwania tony te „wspierają się” nawzajem, kiedy natykają się na rezonansową przestrzeń. Wszystkie takie rezonansowe przestrzenie ulegają „odnalezieniu i zniszczeniu”, kiedy właściwe fale ciśnieniowe wejdą z nimi w rezonans. Infradźwięk jest okrutnym tonalnym gigantem rozdzierającym wszystko, co napotyka na swojej drodze.

Dr Gavreau w w swoich badaniach odkrył zastosowanie infradźwięków do celów militarnych.

Pierwsze urządzenia skonstruowane przez zespół dra Gavreau były zbudowane na wzór źródła infradźwięków, za sprawą którego zetknęli się oni z nimi po raz pierwszy zupełnie przypadkowo.
Zespół skonstruował piszczałki organowe o olbrzymiej szerokości i długości, z których pierwsza miała średnicę 6 stóp (1,8 m) i długość 75 stóp (22,5 m).

W efekcie działania tego urządzenia naukowcy niemalże stracili życie, a budynek uległ poważnym uszkodzeniom.

Dążąc do zbudowania mniejszych i łatwiejszych w obsłudze generatorów infradźwięków dr Gavreau przetestował cały szereg specjalnych rogów i syren różnej wielkości. Każde tych urządzeń było nadzwyczaj prostym, płaskim, okrągłym pudłem rezonansowym z bocznym przewodem wyjściowym. Były to najczęściej powiększone modele mgłowych i policyjnych syren. W kolejnych próbach systematycznie je zmniejszano, ponieważ ich moc na wyjściu wciąż była za duża. Infradźwiękowe syreny mgłowe były zdolne do wytwarzania 2 kilowatów energii infradźwiękowej o częstotliwości 150 herców.

szczekaczka-1.preview

 Ostatnio w Europie montuje się na słupach w centrach miast nowe syreny. 

Zasadnicze przeznaczenie syren to generacja tonów alarmowych o natężeniu dźwięku wynoszącym SPL = 109 dB(A) w odleglości 30 metrów. Montowane na wysokości 7 metrów dokonują natychmiastowego uszkodzenia słuchu. Ich zasadnicze przeznaczenie to generacja tonów alarmowych, natężenie dźwięku w bezpośrednim sąsiedztwie syreny przekracza 130 decybeli. Razem z nimi wisi awaryjne zasilanie z akumulatorów, na wypadek odcięcia zasilania z sieci, oraz anteny do przekazywania modułom treści przekazu i bezprzewodowego sterowania.

Krótkie przeliczenie pozwala ustalić względnie łatwo, ile modułów ECN potrzeba, by wzdłuż całej ulicy tak wyposażonej lub na placu otoczonym takimi syrenami przekroczyć próg bólu u wszystkich obecnych, i bez jednego wystrzału rozproszyć dowolnej wielkości tłum, choć kosztem trwałego okaleczenia części zgromadzonych.

 Przy  109dB trwale uszkodzenie słuchu następuje w czasie około 2 minut, 112 decybeli około minuty, 115  i tak dalej. Przy 130 decybelach – w zasadzie natychmiast.

W przypadku użycia infradźwięków można osiągnąć o wiele więcej.

 A zatem, po co te nowoczesne syreny tuż nad głowami przechodniów w centrum Warszawy?

lrad18-31554

Te właściwości infradźwięków zadecydowały, że zaczęto zastanawiać się nad wykorzystaniem ich jako broni. Z punktu widzenia wojskowych, broń infradźwiękowa mogłaby być niezwykle skutecznym orężem. Nakierowana na pole bitwy, unicestwiałaby żołnierzy wroga, a także czołgi i wozy pancerne przeciwnika. Przenośne generatory infradźwięków mogłyby być obsługiwane przez zdalnie sterowane roboty. Tego rodzaju broń mogłaby być również skuteczna w powietrzu. Wiązki infradźwięków omiatałyby niebo, niszcząc napotkane cele z podobną skutecznością jak na ziemi. Jest prawie pewne, że niektóre państwa mają już w swoim arsenale broń infradźwiękową.

Źródło: www.eioba.pl

Autor: Robert Starewski

901 Udostępnień

jedna odpowiedz jak na razie.

  1. Maria napisał(a):

    Z ciekawością przeczytałam,panie Robercie ten artykuł.Muzyka i dźwięki dochodzące z otoczenia od dziecka miały dla mnie duże znaczenie…Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak działa na nich chociażby reklama audio czy „brzdękanie” radia w samochodzie…Ja mam „zestaw antystresowy”;) złożony z melodii,które wyzwalają we mnie pozytywne uczucia.Gdy chcę doładować baterie:) -słucham go…A czasem uciekam daleko od miasta, gdzie szukam ukojenia w muzyce natury- szumie rzeki, traw, odgłosach ptaków i innych „braci mniejszych”;)Mieszkam w centrum małego miasta…O ile nie budzi mnie już od dawna dźwięk dzwonów z pobliskiego kościoła, to powoduje wściekłość pan z odkurzaczem( nie wiem, jak fachowo to dziadostwo nazwać),który CODZIENNIE( z wyjątkiem niedziel)między 6.30 a 7.00 przez jakieś 20- 25 minut burczy prawie pod moimi oknami…Mój blok stoi naprzeciwko UM.Nie rozumiem tego,ze nikomu z mieszkańców bloku ten okropny hałas nie przeszkadza!Emeryci, małe dzieci-przecież ten dźwięk agresywnie budzi ich co dzień.Ja np.nie muszę wstawać przed 7.00,a nawet gdybym musiałam to byłby ostatni dźwięk „budzika” jakiego bym sobie życzyła…Dzisiaj z hukiem zamknęłam okna( przy otwartych śpię, bo upał)a pomimo to ten ostry, „rozwaląjący” psyche dźwięk był ciągle słyszalny!I nie wiem jak długo wytrzymam tę uciążliwą sytuację,bo do zimy jeszcze daleko, a ja mam ochotę faceta z jego ustrojstwem spacyfikować!Dźwięki, z jakimi obcujemy, maja OGROMNE znaczenie- mogą naprawdę zabić,przygnębić lub spowodować euforię.Znajomi mają mnie pewnie za dziwaczkę, bo nie są tak wrażliwi jak ja…ale mam to gdzieś:)

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat