Kraje zachodnie przodują w restrukturyzacji swoich gospodarek wokół kwestii zmian klimatycznych. Są one zaangażowane w kompleksowy program „dekarbonizacji” swoich gospodarek do 2050 roku. Podsumowując to jednym słowem, to szaleństwo. W dwóch słowach, to kryminalne szaleństwo.

Przed rewolucją przemysłową, głównym źródłem paliwa było drewno. Potem przeszliśmy na węgiel, co było wielką poprawą pod względem gęstości energii i ekonomii. Następnie przeszliśmy na ropę naftową, kolejny ogromny postęp w gęstości energii i ekonomii. Nie stało się tak z powodu jakichkolwiek nakazów rządowych, ale po prostu dlatego, że miało to sens zarówno ekonomiczny, jak i technologiczny. Gdyby pozostawić rynek samemu sobie, świat bez wątpienia korzystałby z energii jądrowej. Energia jądrowa jest bezsprzecznie najbezpieczniejszym, najtańszym i najczystszym rodzajem masowej produkcji energii. Nie czas tu na omawianie licznych powodów, dla których jest to prawdą. Ale gdyby energetyka jądrowa pozostała nieuregulowana, już dziś korzystalibyśmy z małych, autonomicznych reaktorów torowych piątej generacji, wytwarzających energię niemal zbyt tanią, by ją zmierzyć. Świat już teraz korzystałby z prawdziwie czystej, zielonej energii elektrycznej.

Zamiast tego, czas, kapitał i siła robocza zostały masowo skierowane na tak zwane „ekologiczne” źródła energii – głównie wiatr i słońce – wyłącznie z powodów ideologicznych. Władze chcą przestawić cały świat na fałszywą zieloną energię, czy nam się to podoba, czy nie.

W zasadzie jestem za zieloną energią. Nie ma wątpliwości, że energia słoneczna i wiatrowa są warte zachodu i są skuteczne w wybranych zastosowaniach – na ogół małych, odizolowanych, specjalnych miejscach, gdzie konwencjonalne paliwo jest niewygodne lub zbyt kosztowne. W ciągu ostatnich kilku dekad wydajność energii słonecznej uległa ogromnej poprawie, podobnie jak wydajność wiatru. Jednak ani jedno, ani drugie nie ma sensu dla masowego zasilania podstawowego w gospodarkach przemysłowych.

Dzięki dalszemu postępowi technologicznemu mogą one kiedyś stać się bardziej ekonomiczne. Być może ludzie w końcu umieszczą duże kolektory na wysokiej orbicie okołoziemskiej i będą przesyłać energię mikrofalami w dół, na powierzchnię. Istnieją różne możliwości rodem z science fiction. Ale w tej chwili „zielony” to tylko ładne słowo oznaczające „głupi”, „ideologiczny” lub „sponsorowany przez rząd”.

Robienie rzeczy w sposób ekologiczny odbiera władzę rynkom, na których ludzie głosują swoimi pieniędzmi. Zamiast tego oddaje władzę w ręce ideologów i biurokratów. Krótko mówiąc, wiatr i słońce są promowane w tym samym czasie, w którym potępia się energię jądrową i paliwa kopalne. Jest to przeciwieństwo tego, co powinno się dziać i jest to bardzo zły trend z każdego punktu widzenia. W ramach tego programu, USA, UE i kraje OECD planują wycofać ropę, gaz i inne paliwa, zastępując je zero- lub niskoemisyjnymi źródłami energii.

Jakiego rodzaju zakłóceń możemy być świadkami w związku z przejściem na źródła energii, które mogą nie być tak niezawodne?

Mnóstwo zakłóceń, wiele z nich zarówno ogromnych, jak i obecnie nieprzewidzianych. Dlaczego decyzje dotyczące setek milionów mają być podejmowane przez biurokratów i politycznych cwaniaków na całym Świecie?

Dlaczego to oni mają decydować o tym, jaki rodzaj władzy powinien lub nie powinien być używany? To pytanie, którego nikt nie zadaje. Ludzie po prostu zakładają, że tak właśnie powinno być i w większości robią to, co im się każe. Nigdy nie zatrzymują się i nie zastanawiają nad tym, że rządy na przestrzeni dziejów niezmiernie spowolniły postęp. Głównymi produktami rządów są wojny, pogromy, konfiskaty, podatki, regulacje i tym podobne.

Koncerny naftowe, takie jak Shell i BP, mówią o wycofaniu się z biznesu naftowego. Na firmy naftowe, ich pracowników i inwestorów patrzy się z góry jak na niszczycieli świata. Nikt w grzecznym społeczeństwie nie chce się przyznać, że działa w biznesie naftowym.

Zanim wywiercisz szyb naftowy w dowolnym miejscu na świecie, musisz poprosić o pozwolenie jedną lub więcej instytucji rządowych. W świecie zachodnim, gdzie opinia publiczna została zawładnięta przez pojęcia PC i ESG, rządy niechętnie wydają pozwolenia na wiercenia. Wiertnicy nie chcą wiercić, ponieważ koszty są sztucznie zawyżone, a wszelkie zyski będą obłożone zniechęcającymi podatkami.

Spodziewajcie się spadku produkcji ropy na Zachodzie. W latach 50-tych, 60-tych, 70-tych i 80-tych odkrywano więcej ropy niż zużywano. Rezerwy rosły. Ale teraz już tak nie jest. Nie dlatego, że nie ma tam ropy, ale dlatego, że jej poszukiwanie i eksploatacja jest zbyt niepoprawna politycznie. Co więcej, naukowcy, inżynierowie i inwestorzy trzymają się z dala od wszystkiego, co ma związek z paliwami kopalnymi. Możecie planować zarówno niedobory paliw, jak i znacznie wyższe koszty. Rynki są wywracane do góry nogami i stają się coraz bardziej upolitycznione.

Ponadto, tak zwane „zielone technologie” nie są tak naprawdę ekologiczne. Tylko z pozoru wydają się ekologiczne. Gigantyczne wiatraki i farmy słoneczne wymagają ogromnych ilości paliw kopalnych i metali do produkcji i instalacji. Mają ograniczoną żywotność i muszą być utylizowane. Nie tylko nie są w stanie zapewnić masowych ilości energii w sposób ciągły, ale wszystkie wykazują straty, nawet jeśli korzyści po opodatkowaniu je ukrywają. To niszczy kapitał. To nie są znaki postępu, ale pomniki marnotrawstwa i zniszczenia. W nadchodzących latach będziemy mieli do czynienia z ogromnymi zakłóceniami na rynkach energetycznych, a ponieważ cały świat działa w oparciu o energię, jest to naprawdę poważna sprawa.

Ogólnie rzecz biorąc, czy nowy „kryzys” związany ze zmianami klimatycznymi jest zaproszeniem do większej interwencji rządowej w świecie?

To tak, jakby zaprosić wampira do domu. Przez wiele dziesięcioleci dzieci były indoktrynowane ideami o bezproduktywnej ochronie przyrody i ekologizmie. Komiksy, podręczniki szkolne, wykłady nauczycieli, telewizja – jak kto woli – przedstawiają Ziemię jako zaatakowaną przez siły ciemności. Ludzkość – zwłaszcza naukowcy, inżynierowie i przedsiębiorcy – są pokazywani jako eksploatujący i gwałcący Matkę Naturę i jej zasoby naturalne. Są oni przedstawiani jako zło. „Wznoszenie się człowieka” zostało przekształcone w walkę dobra ze złem, gdzie wszystkie wartości zostały wywrócone do góry nogami. Problem ten przeniknął do społeczeństwa, a jeszcze gorzej jest w systemie edukacji. Ignacy Loyola, który stworzył jezuitów, i Włodzimierz Lenin, który utworzył ZSRR, obaj wypowiedzieli słowa: „Jeśli możesz indoktrynować dziecko we wczesnych latach jego życia, to w zasadzie wyznaczyłeś kierunek jego myślenia na całe życie.” Mieli rację.

Rząd jest zawsze przedstawiany jako szlachetny, mądry i myślący przyszłościowo. Przedstawia się go jako zbawcę, który wkracza, aby powstrzymać złych producentów.

Jest to jeden z wielu fałszywych i okropnie niszczycielskich memów prześladujących dziś ziemię jak widma. Rosnąca wiara w rząd jako magiczne rozwiązanie problemów ogromnie obniża standard życia przeciętnego człowieka i tworzy wszelkiego rodzaju zakłócenia w całym społeczeństwie. Przekształciła naukę o ekonomii w pseudonaukę, a jej wtargnięcie do nauki dyskredytuje samą ideę nauki. W rzeczywistości, dwie wielkie histerie nękające obecnie świat koncentrują się na zaangażowaniu państwa w naukę – lub przynajmniej w scjentyzm. Jedną z nich jest COVID, stosunkowo trywialna grypa rozdmuchana ponad wszelkie proporcje. Drugim jest AGW, antropogeniczne globalne ocieplenie, które stosunkowo niedawno zostało przemianowane na zmiany klimatyczne.

Moim zdaniem, obie zostaną w końcu całkowicie obalone i zdyskredytowane. Ale jeśli już teraz sprzeciwiasz się narracji na temat któregokolwiek z nich, zostaniesz odwołany, zwolniony i/lub wykluczony.

To jest bardzo podobne do tego, co stało się z Galileuszem, kiedy sprzeciwił się panującej mądrości średniowiecza. Właściwie nie palą już książek, ale tylko dlatego, że dziś książki są w większości elektroniczne. Ale robią odpowiednik tego w miejscach takich jak Google i Twitter.

Jest ogromna szansa, że ci ludzie zdyskredytują samą ideę nauki, ponieważ sami spowili się w zasłonę nauki. Albo, dokładniej, tego co stało się znane jako „Nauka”. Tworzą oni coś znacznie poważniejszego niż tylko kolejną katastrofę gospodarczą.

Ten trend wydaje się nabierać coraz większego rozpędu

Na przykład, Google Flights wyświetla teraz w widocznym miejscu emisję dwutlenku węgla dla każdego lotu, który znajduje się na liście. Czy jest to mały pierwszy krok w kierunku pobierania opłat za emisję dwutlenku węgla?

Nie zwracajmy uwagi na ilość dwutlenku węgla, którą emitują w samolocie lub gdziekolwiek indziej. Jest to część wojny psychologicznej, którą prowadzi lewica, używając winy i wstydu jako broni. Jest to kolejny przejaw lockstepu, grupowego myślenia, któremu poddawani są dziś ludzie.

Życie na tej planecie opiera się na węglu. Pierwiastek ten sam w sobie jest niezniszczalny i niezbędny, ale w umyśle społeczeństwa został przekształcony w śmiertelnego wroga. Ale jeśli zaprzeczasz, że niszczy on Ziemię, to popełniasz herezję. To tak jakby zaprzeczać istnieniu Boga w średniowieczu. Nienawiść do węgla i czczenie „Ekologii” stały się doktrynami świeckiej religii. Nowy podatek węglowy zostanie wprowadzony. To na pewno jest w planach. Większość ludzi głupio się przewróci i powie: „Tak, to jest dla dobra planety. To podatek, który wszyscy powinniśmy płacić”. Oczywiście, rządy i siły, z którymi mamy do czynienia, zawsze chcą więcej zasobów skierowanych do siebie. W czasach, gdy rządy są bankrutami i mogą generować więcej pieniędzy dla siebie tylko poprzez ich dodruk, jest absolutnie pewne, że następny podatek będzie miał patynę prawości. Podatek od emisji dwutlenku węgla nakładany na osoby fizyczne, jak również na przedsiębiorstwa, spełnia wszystkie te warunki.

Czy kredyty węglowe staną się nowym, stworzonym przez rząd „towarem”, który korporacje i osoby prywatne będą musiały kupować?

Bez wątpienia, jest to sprytny sposób na przekształcenie podatku w coś, co wygląda jak aktywo, inwestycja. Chodzi tu o politykę i pieniądze, ale w przebraniu ruchu religijnego, co jest całkiem sprytne. Nie ma wątpliwości, że ekologizm jest promowany jako nowa religia. Chrześcijaństwo jest martwą kaczką w Europie i umiera w Ameryce Północnej. Ale ludzie potrzebują jakiegoś rodzaju religii, substytutu chrześcijaństwa, aby się go trzymać. Ludzie będą zachęcani do traktowania swoich podatków jako dziesięciny w celu zmycia swoich grzechów przeciwko Matce Naturze – podobnie jak w średniowieczu ludzie płacili dziesięcinę kościołowi w celu usunięcia swoich grzechów. Jest to dokładna analogia. Będą kupować „kredyty węglowe” jako analogię do budowania katedr i klasztorów.

Jako ktoś, kto czyta dużo nauki, uważam, że jest to niedorzeczne i destrukcyjne. Cały ten anty-węglowy, sekwestracyjny i zielonoświatowy ruch jest polityczną histerią promowaną przez ludzi, którzy lubią kontrolować innych ludzi. Z tego punktu widzenia jestem całkowicie przeciwny kredytom węglowym lub podatkom węglowym.

Ale kiedy zakładam mój kapelusz spekulanta, jestem jak najbardziej za. Powstają firmy, które sprytnie wykorzystują cały ten niszczycielski nonsens. Jest jeszcze bardzo wcześnie, a opinia publiczna będzie się pchać w tę przestrzeń z połączeniem religijnego zapału i chciwości fin de siècle. Spodziewam się ogromnej bańki w tej przestrzeni. Spekulant to cynik, a nie filantrop – choć śpieszę dodać, że większość filantropów to hipokryci. Szkoda, że ogromna większość ludzi została całkowicie wyprana przez zieloność, a akcje węglowe to świetny sposób na zamianę cytryny w lemoniadę.

Widzieliśmy jak rządy wprowadzają najsurowsze kontrole ludzi i firm w historii. To była szybka eliminacja indywidualnych wolności.

Ale to dopiero początek…

Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy ze strasznych rzeczy, które mogą nadejść później, w tym ujemnych stóp procentowych, zniesienia gotówki i wielu innych.

Dla Pani Agnieszki 🙂


Opracował: Amon
www.strefa44.pl
0 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat