Nikt jeszcze nie nauczył się kontrolować pogody, a przynajmniej tak mamy sądzić. Jednak prognostycy już wiedzą, jak tworzyć mniej lub bardziej trafne prognozy. Bardzo ostra zima w latach 2021-22 spowoduje spustoszenie na wszystkich rynkach, od paliw po żywność, i może przekształcić obecny kryzys energetyczny w globalny kryzys gospodarczy, podał Bloomberg. Już teraz mieszkańcy większości krajów europejskich zaczynają otrzymywać wysokie rachunki za ogrzewanie domów i mieszkań. Jeśli sprawdzą się prognozy meteorologów, to rachunki te staną się wręcz astronomiczne. Będzie to miało daleko idące konsekwencje nie tylko gospodarcze, ale i polityczne.

Ludność nie wybaczy władzom, która musi się obecnie zmagać, oprócz pandemii, również z wysoką inflacją, jeżeli tej zimy będzie musiała zapłacić za ogrzewanie bardzo dużą cene.

Innym dość prawdopodobnym skutkiem ostrej zimy, w połączeniu z kryzysem energetycznym i wszystkimi innymi nieszczęściami, które ostatnio dotknęły naszą planetę, może być gwałtowny wzrost sceptycyzmu wobec przejścia na „czystą” energię, być może najbardziej popularnego i dyskutowanego tematu ostatnich miesięcy przed nadejściem kryzysu energetycznego.

Oczywiście, prognozy meteorologów często różnią się od siebie, ale teraz większość zgadza się co do jednego: El Niño, wahania temperatury powierzchniowej warstwy wody w równikowej części Oceanu Spokojnego, poważnie wpływające na klimat, przyniosą zimny chłód na północy i cieplejszy na południu, a także wysuszy większość planety. Jednakże wir polarny, utrzymujący się na biegunie północnym, rozległy poziom niskiego ciśnienia, będzie w tym roku słabszy niż w ubiegłym. Oznacza to, że w nadchodzącej zimie znacznie bardziej prawdopodobne jest, że zimne arktyczne powietrze będzie się wielokrotnie przedzierać nad Azję, Amerykę Północną i Europę, przynosząc ostre mroźne powiewy.

„Oczekujemy 'ciepłej kanapki’ w nadchodzącym sezonie grzewczym z potencjalnie bardzo zimnym centrum” – powiedział Todd Crawford, dyrektor prognozy pogody Atmospheric G2. – Oznacza to niezwykle ciepły początek sezonu, a następnie zimny okres w styczniu, łagodny koniec zimy i wczesną wiosnę. Taka jest prognoza dla wszystkich głównych ośrodków zużywających energię we wschodnich Stanach Zjednoczonych, zachodniej Europie i północno-wschodniej Azji.”

Oczywiście jest to wczesna prognoza, ale prawdopodobieństwo, że okaże się ona poprawna jest dość wysokie, uważa Bloomberg, nawet pomimo dużej złożoności prognozowania pogody i konieczności uwzględnienia wielu różnych czynników i warunków. Główne z nich to El Niño i Wir Polarny, które są teraz szczególnie uważnie obserwowane przez naukowców.

Zazwyczaj El Niño przynosi zimną pogodę na północy Stanów Zjednoczonych, a podnosi temperaturę i wysusza południe. El Niño zazwyczaj przynosi również mroźne zimy do Korei i Japonii, susze do Brazylii i Argentyny oraz dużych regionów Chin. W sumie w ciągu ostatnich 70 lat, kiedy prowadzono skrupulatne obserwacje meteorologiczne, zjawisko to wystąpiło 8 razy. Obecnie w amerykańskim Climate Prediction Center (CPC) prawdopodobieństwo nadejścia El Niño i w tym i w następnych latach szacuje się na ponad 70%.  Problem z El Niño jest taki, że nie zawsze wpływa on na pogodę w ten sam sposób. Na przykład w zeszłym roku przyniósł na półkulę północną raczej łagodną zimę, ale to, jak twierdzą naukowcy, może okazać się dokładnie odwrotne.

Zimy na naszej planecie zawdzięczają swój chłód zimnemu powietrzu, który ochładza wir polarny. Właśnie z powodu wiru polarnego, a raczej dlatego, że arktyczne powietrze ucieka z jego „objęć”, mieszkańcy Ameryki, Azji i Europy otrzymują zimą duże rachunki za ogrzewanie.

Dwie pierwsze oznaki osłabienia wiru polarnego i ucieczki z niego zimnego powietrza to na przykład gromadzenie się lodu w północnych morzach i ocieplenie stratosfery nad biegunem północnym. Takie ocieplenie na wysokości od około 8 do 48 kilometrów notuje się w 55-60% zim. Zdaniem Todda Crawforda, mogą one mieć bardzo silny negatywny wpływ na pogodę.

Po przykłady nie trzeba daleko sięgać. Niespodziewane ocieplenie powietrza nad biegunem północnym w styczniu ubiegłego roku przyniosło w lutym rekordowe mrozy na południu USA, powodując poważne zakłócenia w systemie energetycznym Teksasu i śmierć co najmniej 210 osób. Oczywiście arktyczne powietrze uciekające z wiru polarnego nie jest w stanie zamrozić całej półkuli północnej naraz. To, w jakich kierunkach będzie się ono rozchodzić, zależy przede wszystkim od Oscylacji Północnoatlantyckiej, kierującej zimne prądy powietrzne do Ameryki, Europy lub Azji.

Oczywiście im niższa temperatura na zewnątrz, tym silniejszy będzie kryzys energetyczny i wyższe rachunki za ogrzewanie.

Prognozujący uważają śnieg na Syberii za kolejną oznakę wpływu wiru polarnego na pogodę. Jeśli w październiku jest go dużo, to może stworzyć warunki, które z kolei mogą osłabić wir polarny. Na tej podstawie już pod koniec października będzie można mówić o prawdopodobieństwie wystąpienia przełomów powietrza arktycznego znad bieguna północnego.

Za kolejną oznakę bardzo ostrej zimy uważa się stabilny obszar wysokiego ciśnienia nad rozległym obszarem od Skandynawii po Ural. Jeśli utrzyma się on w listopadzie, a zwłaszcza w grudniu, to prawdopodobieństwo przebicia się arktycznego powietrza z wiru polarnego, który prognostycy często porównują do otwierania drzwi lodówki, jest bardzo duże.


Opracował: Amon
www.strefa44.pl
0 Udostępnień
Kategorie: Nauka / Kosmos

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat