Rozwój “drugiej fali koronaawirusa” stawia pytanie o przyszłość dla krajów rozwiniętych. W tym scenariuszu zbyt wiele osób będzie bezrobotnych i uzależnionych od pomocy społecznej. I nie będzie nikogo, kto by protestował.
Będziemy teraz żyć w nowy sposób. Ostatnio kanał telegramowy Proeconomics zachwycił czytelników raportem z badania socjologicznego przeprowadzonego przez Accenture. Badanie koncentrowało się na długoterminowych trendach konsumpcyjnych. Przeprowadzono wywiady z 8 800 osobami w 20 krajach. Główny wniosek z badania:

Pandemia koronawirusa i reorientacja ludzi na lokalną konsumpcję doprowadzi do tzw. “dekady życia w domu” – dyskomfort związany z przebywaniem w miejscach publicznych i podróżowaniem, w połączeniu z powszechnym spadkiem dochodów, zmusi ludzi do spędzania znacznie większej ilości czasu w domu i generalnie do usytuowania życia w swojej okolicy. 69% respondentów przewiduje, że większość czasu spędzi w domu w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

53% respondentów, którzy wcześniej nie pracowali w domu, chciałoby teraz pracować zdalnie. 56% konsumentów stwierdziło, że pandemia popchnęła ich do robienia zakupów w sklepach “w sąsiedztwie” – nie zamierzają daleko podróżować, by zrobić zakupy. 54% respondentów przyznało, że przy dokonywaniu zakupów zaczęli więcej oszczędzać i będą to robić nadal.

Ogólnie rzecz biorąc, wyniki badań oznaczają, że ludzie są przygotowani psychicznie do stania się znacznie uboższymi i znacznie mniej mobilnymi. Pogodzili się oni z tym, że sposób życia w krajach rozwiniętych staje się przeszłością. Więcej kontroli, mniej wolności, znacznie mniej możliwości – taka jest prognoza na najbliższą przyszłość. Aby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć na naszą ogólną powolną reakcję na ostatnie zarządzenia w większości krajów. Powinny były one wywołać falę nieporozumień i oburzenia, oraz stanowczych reakcji a nie ciszę. Jesteśmy już do tego przyzwyczajeni i nawet wydaje się, że to, co się dzieje, traktujemy jako normalne.

Boimy się i to bardzo

Nie wiemy, czy badanie firmy Accenture dotyczyło konkretnego kraju, ale to dość oczywiste, że liczby te, być może z pewnymi poprawkami, odnoszą się również do wszystkich krajów: bardzo duża liczba osób w okresie “najdziwniejszej pandemii w historii” jest przyzwyczajona do rzadszych wyjazdów do pracy, nie wyjeżdżania daleko na wakacje, spędzania większej ilości czasu w domu i zamawiania niezbędnych zakupów przez Internet. Wychodzimy nawet z nawyku chodzenia do kina (gdzie powinny być teraz dwa puste krzesła między tymi, którzy siedzą) i staramy się rzadziej chodzić do naszych tradycyjnych sklepów, aby nie napotkać straszliwych i chamskich ludzi: “Załóżcie maskę!”

Słuchamy, co władze mówią o perspektywach wprowadzenia nowych ograniczeń i z żalem przyjmujemy do wiadomości, że znowu coś zamkną ponownie. Wbrew zdrowemu rozsądkowi.

Przyglądamy się uważnie praktyce krajów zachodnich i rozumiemy, że wolność została tam poświęcona dla kontroli i iluzji bezpieczeństwa. W istocie, poświęcenie dla pustki. Że ludzie zgodzili się już żyć biedniej, znacznie biedniej i pod znacznie gorszą i ściślejszą kontrolą niż kiedykolwiek wcześniej w historii.

Najważniejszą rzeczą, którą teraz rozumiemy, jest to, że to wszystko trwa już od dłuższego czasu.

Niedawno izraelski premier Benjamin Netanjahu, zupełnie nie chcąc straszyć swoich współobywateli, wypowiedział się:

Wyjście z kwarantanny tym razem będzie stopniowe i powolne. Istnieje możliwość, że ograniczenia zostaną zniesione w ciągu sześciu miesięcy, a nawet roku. Nie będzie już takiego wyjścia z izolacji, jak to miało miejsce podczas pierwszej fali.

Równolegle rząd izraelski rozpoczął dyskusję na temat zaostrzenia wprowadzonych już środków kwarantanny z powodu koronaawirusa – w szczególności zakazu opuszczania swoich domów na odległość ponad 200 metrów!

Jest oczywiste, że izraelskie społeczeństwo będzie próbowało protestować. Ale, najprawdopodobniej, bezskutecznie – władze mają zbyt mocny argument. Obecnie w tym małym kraju 13% testów przeprowadzanych na covid daje pozytywny wynik, a dziennie odnotowuje się 9000 nowych przypadków tej choroby. Jasne jest również, że słowa Netanjahu oznaczają, że po kwarantannie nie będzie w Izraelu żadnego żywego małego biznesu. Pozostaną duże przedsiębiorstwa, gospodarka państwowa i bezrobotni otrzymujący pomoc społeczną. Ilu ich będzie? Dziesiątki tysięcy ludzi w wieku produkcyjnym.

Odważny nowy świat

Perspektywa długiej kwarantanny i całkowitej restrukturyzacji całego życia gospodarczego i społecznego wisi nad wszystkimi krajami rozwiniętymi. W rzeczywistości ludzkość nie wie, jak planować coś z wyprzedzeniem. Ale całkiem możliwe jest spojrzenie rok do przodu.

Jeśli naprawdę będziemy czekać na tak długotrwały okres restrykcji, to będziemy mieli społeczeństwo bardzo ubogie, nawet katastrofalnie ubogie w porównaniu z obecnym stanem rzeczy mieszkańców miast, dla których niezwykle ważne jest otrzymywanie różnych korzyści od państwa – nie będą już mogli bez nich żyć. Nie jest ważne, jak te świadczenia będą się nazywać, ważne jest, że stanowią one tzw. “podstawowy bezwarunkowy dochód”, o którym tak długo się mówi.

Teraz ludzie, którzy wczoraj liczyli na własne siły, staną się odbiorcami tej pomocy po prostu z braku jakichkolwiek lepszych rozwiązań. Nie będą mogli pracować, będą siedzieć w domu i spokojnie pić piwo w swoich małych mieszkaniach. Ani nie wyjdą się bawić. Miesiąc, kolejny, trzeci… Nikt nie będzie czuł się winny swojemu losowi – to jest epidemia i państwo tak postanowiło. Nikt nie będzie czuł się odpowiedzialny za zmianę swojego losu. To dobrze dla dziennikarzy – mogą pisać, siedząc na kanapie (choć pytanie brzmi, kto będzie w stanie zapłacić za ich pracę). Dobre dla nauczycieli, niektórych naukowców… A co mechanik samochodowy ma robić w kwarantannie?

Koniec małych i średnich przedsiębiorstw, koniec gospodarki niezależnej od państwa – tak wygląda najbardziej pesymistyczna prognoza.

Dodajmy do tego ostry podział przyszłego społeczeństwa, którzy są niezależni od polityki społecznej państwa, ponieważ nie zintegrowali się z nową gospodarką, i tych, którzy są zatrudnieni w sektorze prywatnym – uprawiają chleb, rozlewają stal, na ogół “wykuwają coś żelaznego”, czy też np. wydobywają surowce. Tych ludzi nie da się zepchnąć na odległość. Państwo będzie musiało oddzielić interesy klasy pracującej od odbiorców pomocy społecznej. Nieuniknione konflikty społeczne będą musiały być gaszone brutalnymi metodami. Odważny nowy świat będzie potrzebował prawdziwie policyjnego państwa, aby zapewnić stabilność.


Opracował: Amon
www.strefa44.pl

 

 

 

 

 

 

0 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat