Sumerowie spotkali kosmitów?

Napisane przez Amon w Kwiecień - 17 - 2016

Lud, który w połowie IV tysiąclecia p.n.e. przybył nie wiadomo skąd do południowej Mezopotamii, rozwinął niezwykle zaawansowaną matematykę i astronomię. Gdy Europa tonęła w mroku prehistorii, Sumerowie wiedzieli już, że w Układzie Słonecznym jest 12 głównych obiektów i posiadali jednostkę miary odległości w kosmosie. Sami twierdzili, że kultura i wiedza przybyły do nich z nieba, od bóstw “dingir”. Czy możliwe, że Sumerowie zostali ucywilizowani przez “starożytnych astronautów”?

66b1e7bce37d7c77bb1b05d151ae33d2

Nikt nie wie, skąd naprawdę przybyli. Sami zwali się “Czarnogłowymi”. Lingwiści ich język uznają za “izolowany”, tj. niespokrewniony z żadnym innym. Sumerowie, którzy ok. połowy IV milenium p.n.e. pojawili się w południowej Mezopotamii (dzisiejszy Irak), zbudowali zaskakująco rozwiniętą cywilizację z miastami, których populacja dochodziła do kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Poziom ich nauk ścisłych, głównie matematyki i astronomii, był tak zaawansowany, że część autorów uznaje za niemożliwe, by “lud znikąd” sam do tego doszedł.

Szczególnie kontrowersyjne są hipotezy Zecharii Sitchina (1920-2010) – żydowskiego dziennikarza i badacza teorii o “starożytnych astronautach”, który w swoich książkach przedstawił pogląd, że cywilizacja Sumerów mogła narodzić się w wyniku ingerencji wyżej rozwiniętej rasy. Nikt bowiem nie wie, skąd posiedli oni wiedzę o budowie Układu Słonecznego, skomplikowanej matematyce, medycynie i dlaczego jedna z tabliczek pokrytych pismem klinowym mówi o… podejściu do lądowania na Ziemi.

anunnaki

 Tak miały wyglądać Anunnaki (istoty ze skrzydłami powyżej). Obraz z wielu tabliczek sumeryjskich. 

Najbardziej tajemniczy lud świata

 Istnieje kilka wywrotowych hipotez o pochodzeniu etnicznym Sumerów. Te najciekawsze analizują podobieństwa pewnych aspektów ich życia (np. sposobu dojenia krów, uzbrojenia czy tkania ubrań) do technik stosowanych przez inne ludy. Po ich zsumowaniu okazało się, że Sumerowie mogli przybyć z Azji Centralnej albo Południowo-Wschodniej, możliwe, że z Himalajów albo doliny Indusu. Zwolennikiem ostatniej opcji był prof. Ephraim A. Speiser (1902-65) – urodzony w Polsce żydowski specjalista od starożytnego Wschodu, który dodawał, że weszli oni do Mezopotamii od południa, co sugeruje, że przybyli drogą morską.

Sumerowie trafili na żyzne obszary, które wzbogacili swą kulturą i religią. Z czasem rozpłynęli się wśród Semitów, choć ich dorobek pobrzmiewał w tradycji późniejszych cywilizacji Mezopotamii (Akadu, Asyrii, Babilonii). Przez Biblię elementy kultury Sumerów dożyły dzisiejszych czasów. Oprócz podania o potopie (sumeryjski Noe nosi imię Ziusudra) są to, według Sitchina, opowieść o stworzeniu świata oraz Księga Hioba – obie mające odpowiedniki w ich literaturze.

Największą tajemnicą nie jest jednak pochodzenie ani zorganizowane społeczeństwo Sumerów, ale ślady “podejrzanie” zaawansowanej wiedzy utrwalone na cylindrycznych pieczęciach i dziesiątkach glinianych tabliczek zalegających w muzealnych magazynach. Jeden z przykładów wyryto na pieczęci z III tysiąclecia p.n.e., skatalogowanej przez berlińskie Vorderasiatische Museum jako VA/243.

Planety z pieczęci. Gdzie jest Tiamat?

“Jest to wyraźny schemat Układu Słonecznego, jaki był znany Sumerom – układu złożonego z 12 ciał niebieskich” – pisał o pieczęci Sitchin. W tle sceny przedstawiającej władcę (boga?) i poddanych, wokół symbolu Słońca rozmieszczono koła reprezentujące planety naszego systemu gwiezdnego oraz Księżyc, z zachowaniem ich proporcji względem siebie. Jest to szokujące, ponieważ Uran i Neptun zostały odkryte dopiero w epoce nowożytnej (1781 i 1846 r.), a Pluton w okresie międzywojennym. Wygląda jednak na to, że Sumerowie znali je i wiedzieli, że obiegają Słońce, które stanowi centrum układu. Frapującą niespodzianką na schemacie jest “dodatkowa planeta”.

“Ten liczący 4,5 tys. lat dokument informuje nas, że była, czy jest, jeszcze jedna planeta między Marsem a Jowiszem” – pisał Sitchin, dodając, że Sumerowie nazywali ją Tiamat, a jej resztki mogą krążyć od milionów lat w pasie planetoid. O tym, co stało się z zaginionym globem opowiada według niego w sposób metaforyczny babiloński poemat kosmogoniczny “Enuma elisz”.

Arnold Mostowicz (1914-2002) – lekarz i znany pisarz specjalizujący się w tematyce “starożytnych astronautów”, tak to interpretował: “Wiele milionów lat wcześniej pojawiło się w naszym układzie słonecznym nowe ciało niebieskie, […] nazywane przez Sumerów – Nibiru, a przez Babilończyków – Marduk. Poemat w słowach pełnych dramatycznego napięcia opisuje, jak Marduk przyciągany był siłami grawitacyjnymi zewnętrznych planet Układu Słonecznego. Na jego linii znalazła się Tiamat. I nastąpiło to, co prawdopodobnie w kosmosie zachodzi dość często. Obie planety zderzyły się ze sobą. Na skutek eksplozji planeta Tiamat została, rzec można, rozbita w proch”.

Po co im to było?

To, czy “Enuma Elisz” rzeczywiście jest metaforą kosmicznej katastrofy wywołanej pojawieniem się planety o wyjątkowo długiej orbicie, to sprawa dyskusyjna. Jeśli Sitchin i Mostowicz mają rację, sugeruje to jednoznacznie, że sumeryjska astronomia musiała opierać się na informacjach od “kogoś”, kto dysponował pełną wiedzą o historii Układu Słonecznego. Ale to nie wszystkie dziwne fakty. Jak dodaje Maurice Chatelain – były pracownik NASA i badacz “przemilczanej historii”, Sumerowie posiadali nawet miarę kosmicznych odległości zwaną beru i wiedzieli, że dystans między środkiem Ziemi a środkiem Księżyca wynosi 36 tys. beru, tj. w przybliżeniu 384912 km.

Matematyka sumeryjska operowała bardzo długimi ciągami cyfr i opierała się na systemie sześćdziesiątkowym: “Koło podzielone na 360 stopni, […] oraz tuzin jako jednostka to jedne z kilku przykładów jej wpływów” – pisał Sitchin. Szła ona w parze z astronomią oraz opanowaniem kalendarza. Sumerowie stosowali jednostki “długiej rachuby” liczące m.in. 60 i 600 lat, a także znali koncepcję roku platońskiego – okresu precesji osi obrotu Ziemi trwającego 25700 lat.

Pozostaje pytanie, czy hodujący rogaciznę i noszący odzienie z liści Sumerowie jakoś wykorzystywali te zaawansowane osiągnięcia? Sitchin, którego również to nurtowało, pisał: “To oczywiste, że posiadali wiedzę, której nie mogli zdobyć samodzielnie. Można wykazać, że znaczna część ich dorobku nie miała dla nich żadnego praktycznego znaczenia. Komu bowiem w starożytnym Sumerze było potrzebne na przykład wyznaczanie równika niebieskiego? To samo dotyczy tekstów, w których roztrząsano kwestię pomiarów odległości między gwiazdami”.

“Instrukcja kosmiczna”

Jedno z najdziwniejszych znalezisk wśród tabliczek z pismem klinowym zawiera coś, co Mostowicz nazwał “Instrukcją kosmiczną”. To przechowywany w British Museum niekompletny gliniany krążek, którego “zachowane fragmenty zawierają figury geometryczne, niespotykane na żadnym innym starożytnym artefakcie, zaplanowane i wyrysowane z ogromną precyzją. Obejmują strzałki, trójkąty, krzyżujące się linie, a nawet elipsę, która – jak uważano – nie była znana starożytnym” – wyjaśniał Sitchin.

Pod koniec XIX w. krążkiem, który uznano za asyryjski “odpis” tekstu sumeryjskiego, zainteresowali się uczeni z Brytyjskiego Towarzystwa Astronomicznego, dochodząc do wniosku, że była to mapa nieba z dającymi się odczytać nazwami ciał niebieskich oraz nieznanymi wyrażeniami wziętymi za “zaklęcia magiczne”. Kiedy jednak Sitchin odczytał inskrypcje w języku sumeryjskim, odkrył coś niebywałego. Zgodnie z jego interpretacją, tabliczka przedstawia “drogę, którą bóstwo Enlil przeszło obok planet”.

Mówiąc prościej, było to jak… instrukcja podejścia do lądowania na Ziemi. Obok niezrozumiałych skrótów i koordynat, widniały tam komendy w rodzaju: “Nasze światło; zmiana; obserwuj drogę i wzniesienia; płaska ziemia”. Sitchin pisał: “Ósmy i ostatni segment zachował się prawie w pełni. Linie kierunkowe, strzałki i napisy oznaczają drogę między dwoma planetami” – twierdził dodając, że tekst mógł być fragmentem opisu drogi kosmitów na Ziemię, utrwalonym przez mezopotamskiego skrybę.

A co o źródłach swojej wiedzy mówili sami Sumerowie? Mostowicz pisał wprost: dostali ją od bóstw przybyłych z nieba: “Nie mieli oni ich jednak za bogów w dosłownym znaczeniu tego słowa – wyjaśniał. Nazywali ich ‘dingir’. Odkrycia archeologiczne w południowo-zachodniej Mezopotamii dostarczają niezwykle cennego materiału ilustracyjnego, dzięki któremu możemy zorientować się jak Sumerowie wyobrażali sobie owych bogów-astronautów”.

Według innej wersji, podstawy nauki, sztuki i rzemiosła przekazało Sumerom “Siedmioro mędrców” (sum. Abgal), którzy pełnili rolę królewskich doradców. Legendy opisują ich jako stworzenia wodne, o ciałach noszących rybie cechy. Pierwszym z nich miał być Adapa, który nauczył ludzi rytuałów religijnych, zostając kapłanem miasta Eridu.

Czy w mitach i legendach Sumerowie zachowali pamięć o kontakcie z obcą rasą, która z niewiadomych pobudek postanowiła ich ucywilizować? Tego raczej nie dowiemy się nigdy, choć możliwe, że zaawansowana, na pozór nieprzydatna starożytnym wiedza, była niczym niematerialny monument – niezniszczalne świadectwo kontaktu z obcą inteligencją, która przepadła potem w otchłani kosmosu.

________________________

Cytaty pochodzą z:

A. Mostowicz, Przybysze z gwiazd – czyli spór o synów nieba, Warszawa 1995.

Z. Sitchin, The 12th Planet, Rochester 2007.

Źródło: www.onet.pl

71 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat