Walter Hitzler poprowadził tajną niemiecką ekspedycję archeologiczną do Egiptu w 1937 roku. Jego zapiski ujawniają przekonanie, że starożytni ludzie byli w kontakcie z wysoce zaawansowanymi cywilizacjami, bóstwami, których postęp technologiczny pozostaje ukryty przed współczesnym społeczeństwem. Hipoteza ta jest odrzucana przez naukowców głównego nurtu, jednak każdego roku zwolennicy alternatywnych teorii odkrywają coraz więcej dowodów sugerujących, że paleokontakt miał miejsce tysiące lat temu, nie tylko w Egipcie, ale także w Indiach, Mezopotamii, Chinach, Ameryce Południowej, Afryce i Australii, co wskazuje, że Ziemia była odwiedzana wielokrotnie. Po odkryciu kolejnego wejścia do podziemnego kompleksu, Walter, kierowany chęcią znalezienia dowodów na poparcie swoich teorii, zanurzył się w nim.

Towarzyszyło mu trzech kolegów. Zgłosili oni jednak, że Walter poruszał się po korytarzach i komorach tak szybko, że wkrótce stracili go z oczu. Pomimo doskonałej akustyki, ich wołania pozostały bez odpowiedzi. Zdezorientowani towarzysze Waltera opuścili labirynt i poinstruowali pozostałych członków ekspedycji, aby rozbili obóz w pobliżu tego wejścia, mając nadzieję, że przywódca wyprawy wyjdzie z niego bezpiecznie.

I tak właśnie się stało. Prawie 18 godzin później Hitzler pojawił się w przejściu, wyglądając na całkowicie wyczerpanego. Wpisy w jego dzienniku były zdumiewające w swoich szczegółach. Nawet najbliższe mu osoby, jego najbardziej lojalni przyjaciele i współpracownicy, uważali, że Walter oszalał. Jego wpisy opisywały kolosalny statek kosmiczny należący do starożytnego boga Amseta. Twierdził, że w lochu znajdował się portal do innej rzeczywistości, do której wszedł.

Następnego dnia Walter Hitzler, odzyskawszy spokój, dokładniej opisał wydarzenia w lochu. Gdy wszedł do komnaty, powietrze wypełniła rezonująca muzyka, która zdawała się go przywoływać. Gongi były tak urzekające, że mimowolnie został przyciągnięty do dźwięku, jakby przez niewidzialną siłę. Nagle obok niego pojawiło się dwóch kapłanów. Ich strój sugerował, że został przeniesiony do innego czasu, być może do ery faraonów. Kapłani wręczyli mu dziwny artefakt przypominający złotą kratę, w centrum której znajdowała się złota kula. Każda komórka zawierała szklankę z wygrawerowanym imieniem bóstwa z egipskiego panteonu. Dotknął kieliszka z imieniem boga Amseta i natychmiast został przeniesiony do ogromnej sali. Tam Walter zauważył kolosalne urządzenie o długości około 180 metrów i szerokości 35 metrów, ozdobione różnymi panelami, dźwigniami, przyciskami i ekranami. Hitzler próbował wejść w interakcję z jednym z paneli, ale nic się nie wydarzyło. Spróbował tego samego z innym panelem, ale bezskutecznie. Dopiero przy trzeciej próbie cała konstrukcja zaczęła drżeć, jakby uderzyło w nią trzęsienie ziemi. Silne wibracje pochodziły z samego statku. Z przodu statku znajdowały się włazy ozdobione złotymi płytkami, na których wyryto nieznane Walterowi symbole. Bezwiednie wyciągnął rękę i dotknął pierwszego symbolu, jaki zobaczył.

Płyty otworzyły się, odsłaniając warstwę substancji przypominającej grube, czarne szkło. Przez nią widoczne były urządzenia sterujące kolosa. Przycisk świecił na czerwono, a promień poruszał się na boki, tworząc okrągły wzór na szkle. Badacz położył dłoń na czerwonym okręgu, a wiązka zatrzymała się. W następnej chwili Niemiec poczuł silny ból w ramieniu, jakby został poparzony parą.

W następnej chwili dwóch kapłanów chwyciło go za ramiona i w pośpiechu odprowadziło do złotej kraty z kulą, przyciskając jego niezranioną dłoń do symbolu. Po chwili mężczyzna odzyskał przytomność w jednej z sal lochu. Jego ręka już nie bolała, ale nosiła kilka blizn, przypominających głębokie oparzenia. Był to niezaprzeczalny dowód Waltera, że wszystko rzeczywiście miało miejsce. Gdy doszedł do siebie, wyszedł do swoich towarzyszy i upadł z wyczerpania.

Następnego dnia badacz próbował ponownie wejść do kompleksu. Jednak tym razem nie było muzyki, a enigmatycznego portalu nigdzie nie było. Jego koledzy uważali, że Walter stracił zmysły i pomimo śladów poparzeń odrzucili jego relację.

Następnie Hitzler postanowił spędzić cały dzień w lochu, aby odkryć prawdę. Zakładał, że technologia może się w końcu aktywować. Po tym, jak pozostał pod ziemią przez uzgodniony czas, nie udało mu się wynurzyć, a wszelkie próby zlokalizowania go okazały się daremne. Z wyprawy z 1937 roku do Niemiec powrócił jedynie jego dziennik, który stanowi jedyny zapis tego enigmatycznego incydentu. Jeśli chodzi o Waltera, dominuje przekonanie, że wszedł do tego innego królestwa po raz drugi, a jego los pozostał nieznany.

Starożytny grecki matematyk i uśpione bóstwa

Starożytny pergamin zachowany w szwajcarskim klasztorze San Gall opisuje tunel i szklaną piramidę. Uważa się, że dokument ten został napisany przez starożytnego matematyka Talesa, który udał się do Egiptu w celu zbadania piramid. Napotkał tam ogromną piramidę ze szkarłatnego szkła i trzy rzędy szklanych gablot zawierających pięknie zdobione osoby w srebrnych i złotych szatach. Kapłan, który pokazał Thalesowi tę komnatę, początkowo zataił informacje, ale ostatecznie ujawnił, że jest to świątynia śpiących bogów. Tragicznie, kapłan został zamordowany przez nieznanych napastników dzień po tym objawieniu, a Thales ledwo uniknął śmierci dzięki pomocy wielbiciela, wybitnego przywódcy wojskowego hellenistycznego Egiptu. Pomimo tak wpływowego wsparcia, Thales został zmuszony do ucieczki z Egiptu na pokładzie pierwszego statku płynącego na północ. W swoich pismach Thales oskarża tajnych kapłanów boga Amseta o zorganizowanie jego wydalenia, twierdząc, że ich wpływy rozciągają się na całe greckie zarządzanie Egiptem.

Egipski pergamin przypisywany Thalesowi znajdował się w bibliotece klasztoru St. Gall do 1711 roku, po czym jego miejsce pobytu stało się nieznane. Ponownie pojawił się w 1806 roku we Francuskiej Akademii Nauk. Badał go specjalny zespół naukowców, któremu Napoleon zlecił poszukiwanie artefaktów starożytnego Egiptu.

Do 1876 roku pergamin trafił do Biblioteki Watykańskiej. Kościół Katolicki, znany ze strzeżenia tajemnic, od tego czasu trzyma pergamin z dala od widoku publicznego. Dodatkowo, Ezing przypomniał arabski manuskrypt opisujący podziemne poszukiwania skarbów wezyra Bagdadu, podczas których napotkał on króla Zohhaka, postać z wężami na ramionach, które mogły śmiertelnie uderzyć wrogów z daleka.

Poszukiwanie statku kosmicznego przez pragmatycznych Niemców

Podczas tajnej nazistowskiej ekspedycji w Egipcie, która trwała ponad trzy lata do końca 1942 r., Esing spotkał niemieckiego naukowca z wydziału historycznego departamentu naukowego Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, Hauptsturführera SS Konrada von Wallensteina. Począwszy od 1934 r. jego zespół poszukiwał statku gwiezdnego bóstwa Amset. Wzmianki o tej kolosalnej budowli można znaleźć w różnych źródłach arabskich, a Yusuf al-Ashraf, szlachcic i wysłannik na dwór egipski, podobno odwiedził ten statek w XIV wieku, pisząc obszerny raport dla biura kampanii Tamerlana.

Pozbywszy się ozdobnego języka, raport szczegółowo opisywał tunel wykuty w górach i szczyt kryształu skalnego mieniący się wszystkimi odcieniami, podobny do skarbca Wielkiego Mogoła. Szczyt ten dorównywał najwyższym górom, a jego podstawa była wystarczająco rozległa, by pomieścić 10 000 koni. Yusuf al-Ashraf opisał, że widział wojowników o srebrnych ciałach i twarzach w kryształowej piramidzie, ścieżki wydeptane przez kapłanów i trójwymiarowe obrazy enigmatycznej cywilizacji. Wierzono, że każdy kapłan Amset może w pojedynkę unicestwić całe miasto lub znaczną armię. Kapłani ci rzekomo przebywali tam przez 11 cykli po 999 lat, ale wkrótce mieli odlecieć do gwiazd. Yusuf al-Ashraf próbował pozyskać ich jako sojuszników dla Tamerlana, ale niebiańskie istoty odrzuciły ofertę. Gwiezdny statek boga Amseta miał znajdować się na górskim płaskowyżu, do którego można było dostać się wyłącznie przez specjalnie wykopany tunel. Yusuf al-Ashraf wspominał również o kryształowych statkach zdolnych do wznoszenia się ponad górami i pociskach komunikacyjnych, które działały na dystansie piętnastu dni marszu.

Raport został usunięty ze Związku Radzieckiego

Niemcy zdobyli raport średniowiecznego szlachcica, wraz z innymi archiwami Tamerlane’a, które zostały potajemnie przeniesione z ZSRR do Niemiec w 1934 roku i uznane za dokumenty o szczególnym znaczeniu. Niemiecki Departament Naukowy przypuszczał, że taki statek nie był samotny na lądzie i skrupulatnie zbadał i skatalogował wszystkie dowody dotyczące tej kwestii. W Egipcie wiele miejsc wykazywało znaczące anomalie geologiczne, uznane za odpowiednie do zamieszkania gwiezdnego boga Amseta.

Uważano, że kolosalna rzeźba Amseta, opisana w manuskryptach jako wykonana w całości ze złota, znajduje się w głównej komnacie tajnej świątyni Amseta, miejscu znanym wyłącznie najwyższemu kapłanowi. To właśnie tam komunikował się bezpośrednio z gwiazdami, a po powrocie przekazywał Radzie Kapłanów niepodważalny i natychmiast wykonalny werdykt bogów. Duże kamienne skrzynie w głównej sali, których przeznaczenie nie zostało ujawnione, pozostawały enigmatyczne, ponieważ manuskrypty poświęcone Amsetowi nie wspominały o nich. Te kamienne skrzynie zostały ozdobione wyjątkowo wyraźnymi i wysokiej jakości ilustracjami. Po skrupulatnym grawerowaniu artyści o nieznanej tożsamości wypełnili je złotymi i srebrnymi odcieniami. Obrazy przedstawiały głównie osoby w niezwykłych strojach, zaangażowane w enigmatyczne czynności, wraz z wizerunkami gwiazd, węży i różnych form architektonicznych. Jednak jedno wielkie dzieło artystyczne sprawiło, że nawet Ezing, któremu cuda nie były obce, stanął w osłupieniu.


Opracował: Amon
www.strefa44.pl
www.strefa44.com.pl

jedna odpowiedz jak na razie.

  1. LUCY pisze:

    Aż niemożliwe!!! Od dawna śledzę Wasze artykuły. Od zawsze interesowało mnie słowo TAJEMNICA ENIGMA SEKRET. W szukaniu wiedzy i podążaniu za odkrywaniem TAJEMNIC tego świata w literaturze, Biblii czy innych księgach do których mogę mieć dostęp domyślałam się a dziś jestem pełna wiary w istnienie innych cywilizacji. Wiarę te uzupełnia kilka snów, tak realnych, że nie może to być senna fantazja, tylko przebywanie w innej rzeczywistości. Dziwne tylko, że ta inna rzeczywistość podobna do przeżyć Waltera Hitzlera, a wówczas nie znałam tej historii. Sny ( wybrane oczywiście) są wg mnie portalem do innej rzeczywistości. Pozdrawiam Twórców tego bloga

Zostaw komentarz


Aby zatwierdzić komentarz skorzystaj z dolnego suwaka *


  • Facebook

Szukaj temat