Zarys historii Spirytyzmu

Napisane przez Amon w Październik - 5 - 2019

W roku 1848 powszechną uwagę przyciągnęły mające miejsce w Stanach Zjednoczonych rozmaite dziwne zjawiska, składające się z hałasów, stukania i ruchów różnych przedmiotów bez znanej przyczyny. Dochodziło do nich zwykle samorzutnie, z niespotykaną intensywnością i częstotliwością, lecz zauważono także, że zachodzą szczególnie pod wpływem pewnych osób, którym nadano miano mediów, a które mogły w pewnych warunkach wywoływać wspomniane zjawiska, co pozwalało na powtarzanie eksperymentów. Posługiwano się przede wszystkim stołami; nie dlatego, że przedmioty te są bardziej uprzywilejowane od innych, lecz ponieważ są mobilne, bardziej praktyczne, a ponadto dookoła stołu siada się łatwiej i naturalniej niż wokół jakiegoś innego mebla. Osiągało się w ten sposób wirowanie stołu, jego ruchy we wszystkich kierunkach, przewroty, podskoki, uniesienia, gwałtowne stuknięcia, itp. Zjawisko to określono mianem wirujących stolików, lub tańca stolików.

Do pewnego momentu zjawisko to dawało się świetnie tłumaczyć za pomocą obiegu fal elektrycznych i magnetycznych, czy działaniem nieznanego fluidu, taka też była pierwsza opinia na ten temat. Stosunkowo szybko doszukano się tu jednak efektów inteligentnych, takich jak ruchy posłuszne woli, kierowanie się stołu w prawo lub w lewo, w kierunku wyznaczonej osoby, unoszenie się na polecenie na jednej lub dwóch nogach, określona ilość stuknięć, wybijanie taktu, itp. Stanęło więc na tym, że przyczyna nie była wyłącznie fizyczna, a według aksjomatu głoszącego, że: Jeśli efekt ma przyczynę, to każdy efekt inteligentny musi posiadać przyczynę inteligentną, – wysnuto wniosek, że przyczyna zjawiska musi być inteligentna.

Jaka była natura tej inteligencji? To było głównym pytaniem. Początkowo sądzono, że może być to odbicie inteligencji medium lub osób towarzyszących, jednak doświadczenie szybko wykazało, iż jest to niemożliwe, bowiem osiągano rzeczy zupełnie wykraczające poza myśli i wiedzę osób obecnych, a nawet sprzeczne z ich ideami, ich wolą, ich życzeniem; musiały one wobec tego pochodzić od jakiejś istoty niewidzialnej. Sposób upewnienia się w tym twierdzeniu był bardzo prosty: należało nawiązać z tą istotą rozmowę, co też uczyniono przy pomocy odpowiedniej liczby stuknięć oznaczających tak lub nie, względnie wyznaczając litery alfabetu – tak otrzymano odpowiedzi na różne zadawane pytania. Zjawisko to określono mianem mówiących stolików. Wszystkie istoty, które komunikowały się w ten sposób, zapytane o ich naturę twierdziły, że są Duchami i że należą do świata niewidzialnego. Do identycznych zjawisk dochodziło w wielu innych miejscach, przy udziale różnych osób, a obserwowali je ludzie bardzo poważni i wysoko wykształceni, a więc nie było rzeczą możliwą byśmy mieli do czynienia z iluzją.

Z Ameryki zjawiska te przeniosły się do Francji i pozostałych krajów Europy, gdzie przez kilka lat mówiące stoliki stały się czymś w rodzaju mody i salonowej zabawy; później porzucono je, by zrobić miejsce innym zabawom. W niedługim czasie zjawisko przybrało jednak nowe formy, co sprawiło, że przestało być już tylko zwykłym dziwem. Objętość tego opracowania nie pozwala nam na prześledzenie wszystkich jego faz, przejdźmy więc od razu do spraw najbardziej charakterystycznych, na których skupia się uwaga wszystkich osób poważnych. Przede wszystkim stwierdzić należy, że realność samego zjawiska napotkała wielu przeciwników; jedni, nie przywiązując wagi do bezinteresowności i wysokiej rangi eksperymentatorów, widzieli tu tylko oszustwo i zręczne sztuczki. Ci, którzy nie uznawali niczego poza materią, którzy nie wierzyli w świat pozamaterialny myśląc, że każdy umiera wraz ze swym ciałem, materialiści – słowem: ci, którzy uważali się za silne osobowości, sprowadzali istnienie niewidzialnych Duchów do rangi absurdalnych bajek; za szalonych uważali wszystkich, którzy traktowali sprawę poważnie, zasypując ich sarkazmem i kpinami. Inni, nie mogąc zaprzeczyć faktom i znajdując się pod wpływem pewnego porządku idei, przypisywali te zjawiska wyłącznie diabłu, i chcieli w ten sposób zastraszyć bojaźliwych.

Dziś jednak strach przed diabłem znacznie stracił swój prestiż, tyle już o nim mówiono, odmalowując na rozmaite sposoby, że oswoiliśmy się z tą ideą, tak więc wielu doszło do wniosku, że należałoby wykorzystać okazję, by zbadać jak to z tym jest naprawdę. Na skutek tego, tylko niewielka grupa bogobojnych kobiet głosząca przybycie prawdziwego diabła była w stanie dostarczyć coś pikantnego tym, którzy widzieli go tylko na obrazku lub w teatrze. Nowina ta była dla wielu ludzi czynnikiem stymulującym: w ten sposób ci, którzy chcieli tak przeciwstawić się nowym ideom, byli przeciwko ich źródłu i stali się wbrew swojej woli propagatorami o tyle skutecznymi, że krzyczącymi najgłośniej. Inni krytykujący nie odnieśli większych sukcesów, ponieważ stwierdzonym faktom i kategorycznemu rozumowaniu nie mieli do przeciwstawienia nic poza sprzeciwem. Przeczytajcie to co napisali, a wszędzie znajdziecie dowody ignorancji i niewłaściwej obserwacji faktów, nigdzie zaś niezbitego wykazania ich niemożliwości; całą ich argumentację można streścić w ten oto sposób: “Nie wierzę w to, więc tego nie ma; tylko my mamy przywilej myślenia i racji.” Liczba zwolenników pozyskanych dzięki krytyce poważnej lub błazeńskiej jest niezliczona, bowiem wszędzie znajdujemy tylko opinie osobiste, rozstrzygnięte przeciwnymi dowodami.

Wróćmy jednak do naszych rozważań. Komunikaty otrzymywane przy pomocy stuknięć były powolne i niekompletne; zorientowano się, że przytwierdziwszy ołówek do ruchomego przedmiotu: koszyczka, deseczki lub innego, na którym opierało się palce, przedmiot zaczynał się poruszać i wypisywać litery. Później stwierdzono, że przedmioty te były tylko akcesoriami, bez których można się było obejść; doświadczenie wykazało, że Duch oddziałując na ciało bezwładne, by nim kierować według swej woli, mógł tak samo wywierać wpływ na ramię lub dłoń i prowadzić ołówek. Uzyskano więc media piszące, to jest osoby piszące niezależnie od swej woli pod wpływem Duchów, którym służyły w ten sposób jako narzędzia i tłumacze. Od tej chwili komunikaty stały się nieograniczone, a wymiana myśli mogła następować z taką szybkością i łatwością, jak między osobami żyjącymi. Było to szerokie pole otwarte na badania, odkrycie nowego świata: świata rzeczy niewidzialnych, tak samo jak mikroskop odkrył świat rzeczy niezwykle małych. Kim są Duchy? Jaką rolę odgrywają we wszechświecie? W jakim celu komunikują się ze śmiertelnikami? To były pierwsze pytania, na które należało dać odpowiedź.

Najpierw dowiedziano się od samych Duchów, że nie są istotami wyodrębnionymi spośród stworzeń, lecz duszami tych, którzy żyli na Ziemi lub w innych światach; że dusze te zanim przybrały swą powłokę cielesną, zamieszkiwały i przemierzały przestrzeń. Nie można było w to wątpić, gdy rozpoznało się swoich przyjaciół i krewnych, z którymi można było nawiązać rozmowę; ci zaś przybyli aby dać dowód swego istnienia, udowodnić, że nasza śmierć dotyczy tylko ciała, zaś dusza czy Duch żyje nadal; że są oni tutaj blisko nas, widzą nas i obserwują jako żyjący, otaczając tych, których kochali, a którzy są teraz samotni; których wspomnienie jest dla nich źródłem dużej satysfakcji. O Duchach panuje na ogół błędne wyobrażenie; nie są to, jak wielu je sobie przedstawia, istoty abstrakcyjne, mgliste i nieokreślone, ani żadne ogniki czy iskierki; są to – przeciwnie – istoty bardzo realne, posiadające swą indywidualność i określoną formę. Przybliżone wyobrażenie można sobie wyrobić na podstawie następującego wyjaśnienia:

W człowieku są trzy podstawowe elementy: 1-o dusza lub Duch, inteligentna zasada, w której mieści się myśl, wola i poczucie moralności; 2-o ciało będące powłoką materialną, ciężkie i prymitywne, które służy Duchowi do nawiązywania kontaktów ze światem zewnętrznym; 3-o ciało duchowe, fluidalna powłoka, lekka, służąca jako pośrednik między Duchem a ciałem materialnym. Gdy zewnętrzna powłoka jest już zużyta i nie może dłużej funkcjonować, odpada, a Duch wydostaje się z niej jak owoc z osłonki, drzewo z kory: słowem – porzuca stare, wysłużone ubranie i to jest to, co nazywamy śmiercią. Śmierć nie jest więc niczym innym jak zniszczeniem ciężkiej powłoki Ducha: umiera tylko ciało, Duch nie umiera. Za życia Duch jest niejako skrępowany więzami materii, z którymi jest złączony, a które często paraliżują jego zdolności; śmierć ciała uwalnia go od tych więzów; odłączając się odzyskuje on swoją wolność, jak motyl wydobywający się z kokonu; nie porzuca jednak materialnej powłoki; zachowuje ciało duchowe, stanowiące dlań coś w rodzaju ciała eterycznego, zwiewnego, niepostrzegalnego dla nas, o ludzkich kształtach, co zdaje się być formą typową.

W swym normalnym stanie ciało duchowe jest niewidzialne, lecz Duch może je w pewien sposób zmodyfikować, co sprawia, że chwilowo staje się osiągalne dla wzroku, a nawet dotyku, jak ma to miejsce w przypadku skondensowanej pary wodnej; to właśnie w ten sposób Duchy mogą pokazywać się nam czasami pod postacią zjaw. To przy pomocy ciała duchowego Duch oddziałuje na bezwładną materię i wywołuje rozmaite efekty dźwiękowe, ruchowe, pisanie, itp. Stuknięcia i ruchy są dla Duchów środkami do okazania swej obecności i zwrócenia na siebie uwagi, zupełnie jakby ktoś pukał do drzwi, by dać znać, że za nimi stoi. Nie kończy się tylko na łagodnych odgłosach, lecz dochodzi czasem do hałasu przypominającego tłuczenie naczyń, trzaskanie drzwiami, przewracanie mebli.

Za pomocą umownych stuknięć i ruchów Duchy mogą wyrażać swoje myśli, jednak środkiem najbardziej kompletnym, szybkim i wygodnym jest pismo, co zresztą preferują. (Tak samo jest z mową.) Tak jak mogą rysować litery, mogą też kierować ręką by kreślić rysunki, zapisywać muzykę, wygrywać utwory na instrumencie, słowem pozbawione swych własnych ciał wykorzystują ciało medium, by zamanifestować się ludziom w sposób namacalny. Duchy mogą też dać znać o sobie na wiele innych sposobów, między innymi oddziałując na wzrok i słuch.

Niektóre osoby, nazywane mediami słyszącymi, posiadają zdolność słyszenia ich, a nawet mogą prowadzić z nimi rozmowę; inni widzą je: są to media widzące. Duchy, które manifestują się wykorzystując wzrok, ukazują się najczęściej pod postacią analogiczną do tej, którą miały za życia, lecz nieco mglistą; innym razem forma ta posiada wszystkie właściwości istoty żyjącej, robiąc czasami wrażenie, że ma się do czynienia z osobą z krwi i kości, z którą można dyskutować, wziąć ją za rękę upewniając się, że chodzi o Ducha dopiero wtedy, gdy jego postać nagle się rozwiewa. Stałe widzenie Duchów przez media jest bardzo rzadkie, lecz zjawienia indywidualne są stosunkowo często spotykane, zwłaszcza w chwili śmierci; Duch odłączony od ciała materialnego zdaje się spieszyć, by ujrzeć swych krewnych i przyjaciół, jakby ostrzec ich, że opuszcza Ziemię i powiedzieć im, że ciągle żyje. Niech każdy zbierze swoje wspomnienia, a zobaczymy jak niezliczenie wiele jest faktów tego rodzaju, które miały miejsce nie tylko nocą, o zmroku, lecz także przy pełnym świetle dnia, na jawie. Niegdyś traktowano te zdarzenia jako nadnaturalne i cudowne, przypisywano magii i czarom; dziś niedowiarkowie obciążają nimi wyobraźnię; jednak od kiedy nauka spirytystyczna dostarczyła klucza do ich wytłumaczenia, wiadomo w jaki sposób powstają, i że nie wykraczają poza obręb zjawisk naturalnych.

Wierzy się także, że Duchy tylko dlatego, że są Duchami, muszą mieć niezmierną wiedzę naukową i mądrość: jest to błąd, który doświadczenie bardzo szybko ujawniło. Pośród komunikatów przekazanych przez Duchy znajdują się przykłady pełne głębi, elokwencji, mądrości, moralności, nasycone dobrocią i życzliwością; jednak z drugiej strony nie brakuje także pospolitych, górnolotnych, trywialnych, wręcz prostackich, za sprawą których Duch ujawnia swe najbardziej perwersyjne instynkty. Jest więc rzeczą oczywistą, że wszystkie komunikaty nie mogą pochodzić z jednego i tego samego źródła, a także, że są Duchy dobre oraz złe.

Duchy nie będąc niczym innym jak duszami ludzi nie mogą naturalnie stać się doskonałymi opuszczając ciało materialne; w miarę swojego stopnia rozwoju zachowują niedoskonałości życia cielesnego; to dlatego widzimy wszystkie stopnie dobroci i złośliwości, wiedzy i ignorancji. Duchy komunikują się zwykle z przyjemnością i jest im miło widzieć, że o nich nie zapomniano; opisują chętnie swoje wrażenia towarzyszące opuszczaniu Ziemi, swą nową sytuację, naturę ich radości i rozterek w świecie, w którym się znajdują; jedne są bardzo szczęśliwe, inne nieszczęśliwe, niektóre doświadczają nawet straszliwych męczarni, odpowiednio do ich przeszłości, działań dobrych lub złych, pożytecznych lub niepotrzebnych, które były ich udziałem za życia.

Obserwując je we wszystkich fazach ich nowej egzystencji, odpowiednio do pozycji, którą zajmowały na Ziemi; ich rodzaj śmierci, charakter i przyzwyczajenia jako ludzi, dochodzi się do poznania jeśli nie kompletnego, to chociaż mniej więcej dokładnego niewidzialnego świata, można zdać sobie sprawę z naszego stanu przyszłego i wyobrazić mniej lub bardziej szczęśliwy los, który nas tam czeka. Instrukcje dawane przez Duchy wyższego rzędu na wszelkie tematy interesujące ludzkość, odpowiedzi, których udzielają na postawione im pytania, po starannym zebraniu i uporządkowaniu, tworzą całą naukę, cały system moralny i filozoficzny nazywany spirytyzmem. Spirytyzm jest więc nauką stworzoną na bazie istnienia, manifestacji i nauczania Duchów.

Nauka ta została w całości wyłożona w Księdze Duchów od strony filozoficznej, w Księdze Mediów od strony praktycznej i eksperymentalnej, w Ewangelii według spirytyzmu od strony moralnej. Na podstawie analizy treści tych dzieł można wnioskować o różnorodności, rozległości i doniosłości poruszanych przez nią  zagadnień. Jak widać, spirytyzm wziął swój początek od pospolitego zjawiska wirujących stolików; jednak tak jak fakty przemawiają bardziej do oczu niż rozumu, wzbudzając więcej sensacji niż świadomości, sensacja wystarcza i dotycząc w mniejszym stopniu rzeczy, których się nie rozumie. Nie było też nic więcej, kiedy teoria pojawiła się, by wyjaśnić przyczynę; zwłaszcza gdy zauważono, że z tych wirujących stolików, z których się nieustannie wyśmiewano wynikła teoria moralna mówiąca o duszy, rozwiewając niepokojące wątpliwości, zaspokajając wszelkie dążenia odsunięte na bok za sprawą niekompletnego wykładu o przyszłości ludzkości.

Ludzie poważni przyjęli nową naukę jak dobrodziejstwo, a od tamtej pory doktryna ta nie zmieniając się urosła z nieprawdopodobną szybkością; na przestrzeni kilku lat zdobyła sobie we wszystkich krajach świata, a zwłaszcza wśród ludzi wykształconych, niezliczonych zwolenników, których liczba wzrasta każdego dnia w nadzwyczajnych proporcjach, dlatego też można dzisiaj powiedzieć, że spirytyzm uzyskał rację bytu; opiera się na podstawach, które odpychają ataki przeciwników mniej lub bardziej zainteresowanych jego zwalczaniem, a dowodem tego jest fakt, że owe ataki i krytyki nie powstrzymały jego marszu choćby na chwilę: wiadomo o tym z doświadczenia, czego przeciwnicy nigdy nie byli w stanie wytłumaczyć. Spirytyści mówią po prostu, że jeżeli rozwija się on mimo krytyki to znaczy, że spirytyzm uważa się za naukę dobrą i przedkłada się jego rozumowanie od rozumowania jego przeciwników.

Spirytyzm wszak nie jest żadnym nowym odkryciem; fakty i zasady, na których się opiera, giną w otchłani dziejów, bo znajduje się je u wszystkich ludów, we wszystkich religiach, u większości autorów religijnych i świeckich; to tylko fakty, obserwowane w sposób niekompletny, były często interpretowane według idei przesądów i ignorancji, i nie potrafiono wyciągnąć wszystkich wypływających z nich wniosków. W rzeczywistości spirytyzm został stworzony na bazie istnienia Duchów, lecz Duchy nie są niczym innym jak duszami ludzi – odkąd istnieją ludzie, istnieją również Duchy; spirytyzm ani ich nie wynalazł, ani nie wymyślił. Jeśli dusze, czy Duchy mogą się manifestować osobom żyjącym, to jest tak dlatego, że leży to w ich naturze, a więc musiało do tego dochodzić we wszystkich czasach; to też we wszystkich czasach i wszędzie znajduje się dowody takich manifestacji, w które obfitują szczególnie opowieści biblijne. Nowością jest logiczne wyjaśnienie faktów, bardziej kompletne poznanie natury Duchów, ich roli i sposobu działania, objawienie naszego stanu przyszłego, w końcu ukonstytuowanie się nauki i systemu, oraz jego liczne zastosowania. Starożytni znali podstawy, zaś Współcześni znają szczegóły.

W starożytności studiowanie tych zjawisk było przywilejem pewnych grup ludzi, które ujawniały je tylko swym wtajemniczonym w ich sekrety; w średniowieczu ci, którzy jawnie się tym zajmowali uznawani byli za czarowników i paleni na stosie; dziś jednak nie ma tajemnic przed kimkolwiek, nikogo nie pali się na stosie, wszystko dzieje się w świetle dziennym i każdy może się tego uczyć i praktykować, bo media znajdują się wszędzie. Sama teoria wykładana dziś przez Duchy nie jest niczym nowym; znajduje się ją częściowo u większości filozofów Indii, Egiptu i Grecji, oraz w całości w nauce Chrystusa.

Czemu więc służy spirytyzm? Pojawił się, by potwierdzać nowymi dowodami, ujawniać za sprawą faktów, prawdy nieznane lub źle zrozumiane, odbudować ich prawdziwe znaczenie, jeśli zostały źle zinterpretowane. Spirytyzm nie uczy niczego nowego, to prawda; lecz, czyż nie wystarczy, że dowodzi w sposób oczywisty, niepodważalny, istnienie duszy, jej życie poza ciałem, jej indywidualność po śmierci, jej nieśmiertelność, przyszłe cierpienia i nagrody? Ileż osób wierzy w te rzeczy, lecz wierzy w nie z niejasną ukrytą myślą, mówiąc sobie w duchu: “A jeśli to jest nie tak!” Ileż osób doprowadzono do niewiary, bo zaprezentowano im przyszłość w sposób, którego ich rozum nie był w stanie przyjąć! Czyż nic nie znaczy dla wahającego się wierzącego, że może sobie powiedzieć: “Teraz jestem pewien!”, zupełnie jakby ślepiec znów ujrzał światło? Za sprawą faktów i swej logiczności, spirytyzm rozproszy obawy zwątpienia, i przywróci wierze tego, kto się od niej oddalił. Objawiając nam istnienie świata niewidzialnego, który nas otacza, w środku którego żyjemy nie zauważając tego, spirytyzm pozwala nam poznać na przykładzie tych, którzy już żyli, warunki naszego szczęścia lub nieszczęścia w przyszłości; wyjaśnia nam przyczynę naszych cierpień doczesnych i środki do ich złagodzenia.

Jego propagowanie doprowadzi w rezultacie do zniszczenia doktryn materialistycznych, które nie będą mogły oprzeć się oczywistym faktom. Człowiek, przekonany wielkością i wagą swego przyszłego istnienia, które jest wieczne, porównuje je z niepewnością życia ziemskiego, tak krótkiego, i wznosi się w myślach ponad nędzne ludzkie rozważania; znając przyczynę i cel swoich cierpień, znosi je z cierpliwością i pokorą, bo wie, że są to środki do przejścia w lepszy stan. Przykład tych, którzy przychodzą zza grobu unaocznia ich radości i smutki, dowodząc realności przyszłego życia, dowodzi jednocześnie, że sprawiedliwość Boża nie pozostawia żadnego winnego bez kary, ani żadnego zasłużonego bez nagrody.

Dodajmy w końcu, że komunikowanie się z drogimi osobami, które utraciliśmy, dostarcza nam łagodnej pociechy dowodząc nie tylko, że one istnieją – lecz, że jesteśmy od nich nawet mniej rozdzieleni, niż gdyby żyły gdzieś w odległym kraju. Krótko mówiąc, spirytyzm łagodzi gorycz ziemskich kłopotów; uspokaja brak nadziei i niepokój duszy, rozwiewa niepewności i strach przed przyszłością, powstrzymuje myśl zakończenia życia samobójstwem; w ten sposób czyni szczęśliwymi tych, którzy go zgłębiają, i w tym leży sekret jego szybkiego rozpowszechniania się. Z religijnego punktu widzenia, podstawą spirytyzmu są fundamentalne prawdy wszystkich religii: Bóg, dusza, nieśmiertelność, kary i nagrody w przyszłości; jest on jednak niezależny od jakiegokolwiek wyznania.

Jego celem jest dowiedzenie tym, którzy negują lub wątpią w istnienie duszy, że żyje ona poza ciałem; że podlega po śmierci konsekwencjom dobra lub zła, które uczyniła w czasie życia cielesnego, co również znajduje się we wszystkich religiach. Jako wiara w Duchy, wiąże się ze wszystkimi religiami równocześnie, tak jak i z każdym narodem, bo gdziekolwiek są ludzie, tam są również Duchy; manifestacje miały miejsce we wszystkich czasach, czego dowody znajduje się we wszystkich religiach bez wyjątku. Można więc być katolikiem – greckim lub rzymskim, protestantem, Żydem czy muzułmaninem i wierzyć w manifestacje Duchów, a w konsekwencji być spirytystą; dowodem tego jest fakt, że spirytyzm ma zwolenników we wszystkich religiach. Jako moralność, jest zasadniczo chrześcijański, bo to czego naucza stanowi tylko rozwinięcie i zastosowanie moralności Chrystusa, najczystszej ze wszystkich, której wyższości nikt nie podważa, co dowodzi, że jest to prawo Boże; świadczy o tym wykorzystywanie tej moralności przez każdego. Spirytyzm jest niezależny od jakiejkolwiek formy wyznaniowej, nie jest nikomu narzucany, nie zajmuje się konkretnymi dogmatami i nie jest odrębną religią, bo też nie ma swoich kapłanów czy świątyń.

Tym, którzy pytają, czy dobrze robią praktykując takie czy inne wyznanie, odpowiada: – Jeśli wasze sumienie każe wam coś robić, róbcie to: Bóg zawsze bierze pod uwagę intencję. Słowem, nie narzuca nic nikomu; nie jest skierowany do tych, którzy mają wybór i którym ten wybór wystarcza, lecz do licznych kategorii niepewnych i niewierzących; nie odciąga ich od Kościoła, od którego są odseparowani moralnie częściowo lub całkowicie: sprawia nawet, że pokonują trzy czwarte drogi, by do niego wejść; lecz to do nich należy reszta.

To prawda, że spirytyzm zwalcza niektóre poglądy, na przykład o wiecznym potępieniu, materialnym ogniu piekielnym, uosobieniu diabła, itp.; lecz czyż nie jest prawdą, że przekonania te narzucane jako absolutne, we wszystkich czasach dostarczały nowych niewierzących i czynią to nadal? Skoro spirytyzm, nadając tym i kilku innym dogmatom rozsądne wytłumaczenie przywraca wierze tych, którzy ją porzucili, czyż nie oddaje tym samym religii przysługi? Pewien czcigodny ksiądz wypowiedział się na ten temat: “Spirytyzm sprawia, że w cośsię wierzy; a lepiej jest wierzyć w coś, niż nie wierzyć w nic.” Duchy nie są niczym innym jak duszami; nie można zaprzeczyć istnieniu Duchów nie zaprzeczając istnieniu duszy. Uznawszy istnienie dusz czy Duchów pozostaje pytanie, które można wyrazić najprościej: Czy dusze tych, którzy umarli, mogą się komunikować z żyjącymi? Spirytyzm potwierdza to dzięki faktom materialnym; a z drugiej strony – jak dowieść, że jest to niemożliwe? Jeśli tak jest, to żadne zaprzeczenia świata nie przeszkodzą by tak było, bo nie jest to ani system, ani teoria, lecz prawo naturalne; a wobec prawa naturalnego wola ludzka jest bezsilna. Należy więc na dobre i na złe przyjąć tego następstwa, i dostosować do nich swoje poglądy i przyzwyczajenia.


Opracował: Amon na podstawie Książki “Allan Kardec—Spirytyzm w najprostszym ujęciu”
Dla Strefa44.pl
0 Udostępnień

Zostaw komentarz


*

code


  • Facebook

Szukaj temat